– Nie ma takich odznaczeń, które byłyby wyrazem pełnej wdzięczności. Nie ma takich słów, które moglibyśmy powiedzieć wobec tego, czego dokonaliście – mówił prezydent Karol Nawrocki, były szef Instytutu Pamięci Narodowej, podczas tegorocznego spotkania z Powstańcami.
Niestety nie ma też takiej obrzydliwości, której osoby uważające się za patriotów nie są w stanie napisać pod adresem zmarłej łączniczki i strzelczyni Wandy Traczyk-Stawskiej. Bohaterka zmarła 18 sierpnia, czyli 17 dni po obchodach 82. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego.
„Gestapo i kradzież tożsamości”
Skandaliczny post pojawił się na facebookowym koncie o nazwie „Roman Mieszko”.
„Wanda Traczyk-Stawska, rzekoma uczestniczka Powstania Warszawskiego, nauczycielka i psycholoszka, wyciągnęła kopyta w wieku 99 lat” (pisownia oryginalna – red.) – napisał autor wpisu. Wyjaśnił też powód takiego stawiania sprawy.
„Głosowała na Trzaskowskiego. Już samo to sprawia, że prawdziwi Polacy podejrzewają, że ta osoba jest agentką gestapo, która po powstaniu ukradła tożsamość prawdziwej bojowniczce” (pisownia oryginalna – red.) – insynuował.
Lista zarzutów obejmowała też wypowiedzi śp. Wandy Traczyk-Stawskiej o sprzeciwie wobec deportacji osób przekraczających nielegalnie polską granicę, apel o niełączenie Powstania Warszawskiego z symbolami neofaszystowskimi oraz krytykę słów Andrzeja Dudy wobec społeczności LGBT.
Podobne posty pojawiały się później na Grupie Telewizji wRealu24, na profilu osoby podającej się za „Leona Garaczyka Krawca”, która mocno angażowała się w odpowiadanie na komentarze pod wpisem „Mieszka”, na koncie o nazwie „Gliwickie Koło Patriotyczne”, a także na profilu Ani Harasimowicz, byłej kandydatki na posła z list Konfederacji.
„Nie będzie więcej pluć jadem ma Polaków! I niech jej beton ciężki będzie! Amen!” (pisownia oryginalna – red.) – grzmiała.
O ocenę tego typu treści pojawiających się w mediach społecznościowych poprosiliśmy Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Czekamy na odpowiedzi.
O co właściwie chodzi?
Wanda Traczyk-Stawska urodziła się 7 kwietnia 1927 r. w Warszawie, a jej udział w Powstaniu Warszawskim jest dobrze udokumentowany. Walczyła jako łączniczka i strzelczyni Szarych Szeregów oraz Armii Krajowej pod pseudonimami „Atma” i „Pączek”. Po upadku Powstania trafiła do niemieckich obozów jenieckich. Została wyzwolona 12 kwietnia 1945 roku. Była dyplomowaną psycholożką.
Tak absurdalne zarzuty i podważanie jej roli w Powstaniu Warszawskim mają stricte polityczne podłoże. Wanda Traczyk-Stawska w ostatnich latach stała się wrogiem środowisk prawicowych i narodowych. Angażowała się m.in. w debatę przeciwko zaostrzeniu prawa aborcyjnego, kampanię prezydencką Rafała Trzaskowskiego i krytykowała prezydenta Andrzeja Dudę za jego wypowiedzi o „ideologii LGBT”. Kulminacja nastąpiła jednak 10 października 2021 roku podczas wiecu poparcia dla obecności Polski w Unii Europejskiej.
„Milcz, głupi chłopie”
Przemowę bohaterki Powstania zakłócali narodowcy związani z Robertem Bąkiewiczem. W końcu Traczyk-Stawska postanowiła odpowiedzieć na zaczepki kontrmanifestantów i bezpośrednio zwróciła się do Bąkiewicza.
– Milcz, głupi chłopie. Milcz, milcz, milcz, chamie skończony. Milcz, bo ja jestem żołnierzem, który pamięta, jak krew się lała, jak moi koledzy ginęli, ja tu po to jestem, żeby wołać w ich imieniu. Nigdy nikt nie wyprowadzi nas z mojej ojczyzny, która jest Polską, ale także nikt z Europy, bo Europa to moja matka także – krzyczała z mównicy.
Wanda Traczyk-Stawska o LGBT, granicy i aborcji
Wanda Traczyk-Stawska naraziła się jeszcze innym osobom, komentując bieżące wydarzenia i stając w obronie tych, którzy nie mają takiej pozycji jak ona i których głos byłby mniej słyszalny. W 2020 roku prezydent Andrzej Duda podczas wiecu w Brzegu publicznie znieważył mniejszości seksualne.
– Próbuje się nam, proszę państwa, wmówić, że to ludzie. A to jest po prostu ideologia. Jeżeli ktoś ma jakiekolwiek wątpliwości, czy to jest ideologia, czy nie, to niech sobie zajrzy w karty historii i zobaczy, jak wyglądało na świecie budowanie ruchu LGBT, niech zobaczy, jak wyglądało budowanie tej ideologii, jakie poglądy głosili ci, którzy ją budowali – tłumaczył polityk. Podobne tezy stawiali inni działacze PiS.
W odpowiedzi Fundacja Pamięci o Bohaterach Powstania Warszawskiego wydała oświadczenie sprzeciwiające się takiemu stanowisku. Wanda Traczyk-Stawska mówiła w rozmowie z TVN24, że „nie wolno nie reagować”. Przypomniała, że jest z Szarych Szeregów. „To, czego nas uczyli, to nie stój obojętnie, kiedy dzieje się krzywda drugiemu człowiekowi” – wyjaśniła.
Podczas kryzysu na granicy polsko-białoruskiej utrzymywała, że tym ludziom trzeba pomóc, a nie patrzeć, jak „umierają na naszych oczach”. Stanęła też ramię w ramię z organizatorkami Strajku Kobiet, utrzymując, że kobiety powinny mieć prawo decydować o swoim ciele. To była jej odpowiedź na zaostrzenie prawa aborcyjnego w Polsce w 2020 roku.
Kim jest „Roman Mieszko”?
Nie udało nam się potwierdzić, czy to jest prawdziwe imię i nazwisko. Zdjęcie profilowe posiada zaś klasyczne błędy algorytmów generatywnych – artefakty przy uszach, nienaturalne rozmycie tła, idealne osadzenie źrenic w kadrze. To może sugerować, że to troll-konto.
W opisach można trafić na informację, że to rzekomy dziennikarz i historyk prowadzący audycje stacji wRealu24, takie jak „Rozmowa na Poziomie” czy „Przegląd Mediów”. One naprawdę istnieją, ale prowadzą je osoby o innych danych niż „Roman Mieszko”.
Wśród znajomych na Facebooku ma osoby powiązane ze środowiskami narodowymi i Grzegorzem Braunem.
Odeszła bohaterka
Po śmierci Wandy Traczyk-Stawskiej cześć jej pamięci oddali m.in. premier Donald Tusk i marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty. Pożegnalny wpis opublikował też prezydent m.st. Warszawy Rafał Trzaskowski.
„Mało jest ludzi, którzy zostawiają po sobie tak wiele. Pani Wanda Traczyk-Stawska była jednym z nich. Dziękujemy za każdą chwilę, za każde spotkanie, za mądrość i energię. Za to, że do ostatnich chwil była Pani z nami – swoim przesłaniem, swoją postawą, swoim sercem” – napisał polityk.
Komunikat opublikowano też na stronie Muzeum Powstania Warszawskiego.
W 2021 roku członek Kolegium IPN Krzysztof Wyszkowski, w reakcji na słowa Wandy Traczyk-Stawskiej wypowiedziane na Placu Zamkowym 10 października, porównał ją do nazistowskiego zbrodniarza Oskara Dirlewangera. Ówczesny szef Instytutu Karol Nawrocki nie chciał komentować tych słów – potępił je tylko jego rzecznik Rafał Leśkiewicz. Po śmierci bohaterki podobnych gestów ze strony obozu prezydenta Karola Nawrockiego zabrakło.
Twierdzenia, że Wanda Traczyk-Stawska była „agentką Gestapo” i podawała się za inną osobę, są bezpodstawne i noszą znamiona pomówienia. Pod wszystkimi wpisami podważającymi wiarygodność bohaterki Powstania Warszawskiego pojawiły się komentarze o możliwym pozwie.