manipulacja

Uratował topielca, trafił do aresztu. Internauci obwiniają policję i rząd

Wystarczy opublikować sensacyjną wiadomość i pominąć datę, by oszukać internautów? To nie norma, ale tak właśnie stało się w przypadku informacji o człowieku, który uratował topielca i trafił do aresztu. W komentarzach uderzano w obecny rząd, mimo że sprawa wydarzyła się za kadencji poprzedników. 

Uratował topielca, trafił do aresztu. Internauci obwiniają policję i rząd
fot. Shutterstock

We wtorek 18 sierpnia na facebookowym koncie „Eurokołchoz” pojawił się opis dramatycznej akcji ratunkowej na jednym z kąpielisk. Jeden z mężczyzn zauważył topielca i pospieszył mu na ratunek. Przybyli na miejsce policjanci zamiast pomagać w resuscytacji i akcji ratunkowej najpierw spisali notatkę, a następnie zatrzymali „ratownika” w związku z wyzwiskami kierowanymi w stronę funkcjonariuszy.

„Takie historie powodują, że zaufanie obywateli wobec policji rośnie, jestem tego pewny” – podsumował ironicznie autor wpisu.

Wpis dot. uratowania topielca i akcji policji (fot. Facebook.com)
Wpis dot. uratowania topielca i akcji policji (fot. Facebook.com)

Ta sama informacja pojawiła się na szerzącym dezinformację koncie „coolfonpl”. „Za każdy dobry uczynek należy się kara” – skwitował jego autor.

Uderzają w policję i rząd 

W komentarzach na obu profilach dominowały wypowiedzi nie nadające się do cytowania. Ataki na policję oraz obecnie rządzących, głównie premiera Donalda Tuska i ministra spraw wewnętrznych i administracji Marcina Kierwińskiego, były na porządku dziennym.

„W tej sprawie minister Marcin Kierwiński powinien puścić zj***ę Policji, jeśli człowieka aresztują za działanie w stresie i ratowanie życia, by się nie utopił on i że puścił wiązankę w stronę policji! Jakim sbydlenceniem staje się policjanci z łapanki! Napewno sami klną” (pisownia oryginalna – red.) – napisała jedna z internautek. „Tusk przywrócił praworządność”, „siepacze kierwy (Kierwińskiego – red.)” – dodawali inni.

Nie zabrakło też wątku ukraińskiego. „Dlaczego o tym premier nie opowiada? Pewnie gdyby to sąsiad ze wschodu ratował topielca, to byłoby to we wszystkich mediach” (pisownia oryginalna – red.) – podsumował jeszcze ktoś.

2026 rok? Nie. Rząd Tuska? Też nie

Mało kto zadał sobie trud, by sprawdzić, czy to aktualna informacja. W komentarzach, być może moderowanych i usuwanych, próżno szukać takiej weryfikacji. A wystarczy wpisać tytuł artykułu dołączonego do obu postów, by odkryć, że wiadomość pochodzi z czerwca 2022 roku. Wówczas premierem był Mateusz Morawiecki, a MSWiA kierował Mariusz Kamiński.

Sprawą zainteresował się Polsat. W audycji „Interwencja” z 29 czerwca 2022 roku reporter dotarł do pana Przemysława, który jako pierwszy pospieszył na ratunek 50-letniemu topielcowi. To on przeprowadził sztuczne oddychanie, zanim na miejscu pojawiły się służby – najpierw policja, następnie medycy. Funkcjonariusze – jak wynika z relacji jego i jego partnerki, pani Anny – zamiast pomóc, zajęli się spisywaniem notatki. Zdenerwowany mężczyzna „rzucił” w ich kierunku kilka mocnych słów.

– K***, zajmijcie się tym człowiekiem, ja p***, stoicie jak takie debile, no to zróbcie coś z nim. To było mniej więcej coś takiego – wspominał.

I właśnie za to został skuty w kajdanki i boso, w samych kąpielówkach, odwieziony do aresztu, gdzie spędził noc. Następnie usłyszał zarzut znieważenia funkcjonariuszy, za co grozi kara pozbawienia wolności do roku.

Komunikat policji – to ta sama historia? 

W poście „Eurokołchozu” podkreślono, że policja następnego dnia wydała komunikat o interwencji, do której doszło 26 czerwca nad jeziorem w Lubiszewie Tczewskim. I tu rzeczywiście następuje „rozjazd” tych historii, bo policja przedstawiła zupełnie inną wersję zdarzenia.

27 czerwca 2022 roku na stronie Komendy Powiatowej Policji w Tczewie opublikowano komunikat pt. „Policjanci pojechali ratować życie – zostali znieważeni”, co od razu ustawia funkcjonariuszy w roli bohaterów, a drugiego uczestnika zdarzenia w roli agresora. Z treści dowiadujemy się, że mężczyzna był tylko jednym z gapiów, był nadmiernie pobudzony i utrudniał akcję ratunkową. „Mundurowi byli zmuszeni do obezwładnienia mężczyzny, który trafił do policyjnego aresztu” – napisano.

W rozmowie z reporterami programu „Interwencja” Krzysztof Górski z KPP w Tczewie wyjaśnił, że po ujawnieniu przestępstwa policjanci „niejako przepisami prawa są zobligowani do podjęcia interwencji”. Dodał, że mężczyzna nie współpracował i stawiał opór, dlatego konieczne było zastosowanie środków przymusu.

W raportach policyjnych ani w aktach sądowych nie ma informacji, by 30-latek został skazany. Nie informowały o tym również media.

Oskarżanie Donalda Tuska i Marcina Kierwińskiego o tę akcję policji jest absurdem. W 2022 roku nie sprawowali oni władzy i nie odpowiadali za nadzór nad funkcjonariuszami.

Dlaczego temat wrócił?

Konta takie jak „Eurokołchoz” i „coolfonpl” regularnie publikują posty uderzające w obecną władzę, Ukraińców, a ostatnio także w policję. Ma to związek z coraz bardziej powszechną narracją, wielokrotnie podważaną przez przedstawicieli Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, że funkcjonariusze nie przykładają się do swoich obowiązków tak, jak powinni, i używają niewspółmiernych środków do sytuacji. Główny zarzut dotyczy rzekomo skuteczniejszego ścigania Polaków za akty przemocy, w tym słownej, wobec Ukraińców i pobłażania w sytuacjach odwrotnych – gdy to Ukraińcy są napastnikami.

Źródła

  1. „Interwencja” z dnia 29 czerwca 2022 roku, Polsat

  2. Komenda Powiatowa Policji w Tczewie

  3. Facebook

  4. X

Nasi autorzy