„Węgierski Tusk” gorszy od oryginału? Opozycja w obu krajach uderza w Magyara

12 kwietnia wybory na Węgrzech wygrała partia Tisza, a wkrótce na czele rządu stanął Peter Magyar. Do węgierskiej opozycji zaciekle krytykującej nową władzę, dołączyli także polscy politycy konserwatywni.

„Węgierski Tusk” gorszy od oryginału? Opozycja w obu krajach uderza w Magyara
fot. Beata Zawrzel/NurPhoto/Getty Images

2 dni po wyborach Jarosław Kaczyński pytany w Sejmie o zwycięstwo opozycji na Węgrzech powiedział, że nie pogratuluje Peterowi Magyarowi.

Prezes PiS powielił również wielokrotnie dementowane fake newsy o tym, że Magyar upiekł psa w mikrofalówce oraz bił swoją byłą żonę. Kaczyński obraził także Węgrów, oceniając, że społeczeństwo, które głosuje na ludzi takich, jak Magyar, jest „trochę chore”.

Nieco ponad miesiąc później Peter Magyar – już w roli premiera – udał się ze swoją pierwszą zagraniczną wizytą do Polski. Związani z węgierską opozycją influencerzy wykorzystali tę okazję, by uderzyć w premiera zmanipulowanym materiałem wideo z dworca.

– Nigdy nie byłem na dworcu kolejowym, gdzie byłoby tak wielu ochroniarzy – powiedział premier Węgier. Jeden z influencerów wyciął z tej wypowiedzi słowa o ochroniarzach i stworzył taki przekaz węgierskiego premiera: „Nigdy nie byłem na dworcu kolejowym”.

– Dzięki temu „zabiegowi” stwierdził, że Magyar to elitarny bogacz, który nie ma pojęcia o życiu zwykłych ludzi – powiedział w rozmowie z portalem tvp.info węgierski dziennikarz Gergely Nyilas, dodając, że to typowa zagrywka Fideszu stosowana kiedyś w mediach.

Węgry jak „Wenezuela bez ropy” z winy „węgierskiego Tuska”

Polskie partie konserwatywne nie są zadowolone ze zmian w Budapeszcie. Viktor Orban, mimo licznych sporów, pozostawał jednym z najważniejszych sojuszników Prawa i Sprawiedliwości.

Były premier udzielił również azylu zbiegłym na Węgry Zbigniewowi Ziobrze i Marcinowi Romanowskiemu. W ostatniej kampanii Orban cieszył się poparciem zarówno Donalda Trumpa, jak i Karola Nawrockiego.

„Węgierski Tusk, niszcząc państwo i największą partię opozycyjną, działa szybciej od oryginału” – napisał pod koniec lipca w mediach społecznościowych były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, który ukrywa się przed polskim wymiarem sprawiedliwości w Stanach Zjednoczonych. Polityk komentował w ten sposób wpis byłego szefa kancelarii premiera Węgier Balazsa Orbana (zbieżność nazwisk przypadkowa).

Ziobro nie krył oburzenia w związku z tym, że – jak argumentował – Bruksela w tej sprawie milczy.

„I co na to Bruksela? Cisza. Żadnego artykułu 7. Żadnej blokady funduszy. Przeciwnie – kurek odkręcony.

Co tam jakaś praworządność! Nie rozśmieszajcie globalistów z Brukseli. Dla tamtejszych liberałów i lewaków metoda nie ma znaczenia. Znaczenie ma kierunek.

Magyarowi wolno dziś łamać prawo, wolno niszczyć instytucje. Ważne tylko, że we „właściwą” stronę uderza. Więc Bruksela bije brawo” – napisał Ziobro.

W podanym przez Ziobrę wpisie, Balazs Orban streścił wystąpienie swojego dawnego szefa.

Orban miał stwierdzić, że Węgry stają się „nową Wenezuelą – tylko bez ropy”. Systemem, w którym władza polityczna jest używana do eliminowania przeciwników, przejmowania instytucji, zastraszania dysydentów i koncentracji władzy.

To twierdzenie nie ma wiele wspólnego z rzeczywistością. Ostatnie wskaźniki gospodarcze pokazują, że inflacja na Węgrzech spada, a partia Magyara cieszy się rekordowym poparciem.

Magyar nie eliminuje również politycznych przeciwników, a realizuje swoje wyborcze obietnice. Limit kadencji parlamentarzystów i samego premiera dotyczy zarówno opozycji, jak i obecnie sprawujących władzę. Zmiana przepisów została dokonana zgodnie z węgierską konstytucją, gdyż Tisza posiada większość konstytucyjną.

„Demokracja przestaje istnieć, gdy ci u władzy decydują, kto może startować w wyborach” – stwierdził Orban. Można by to było uznać za prawdę, ale limit kadencji polityków nie jest walką z demokracją, lecz działaniem ją wzmacniającym. Choć limity kadencji prezydentów obowiązują właściwie we wszystkich państwach demokratycznych. Limit kadencji parlamentarzystów działa przede wszystkim w krajach Ameryki Łacińskiej.

„Władza prawna przestaje istnieć, gdy konstytucyjne instytucje są rozmontowywane, niezależni urzędnicy są usuwani z powodów politycznych, a organy państwowe są obracane przeciwko przeciwnikom politycznym” – twierdzi Orban, odnosząc się zapewne do skrócenia kadencji prezydenta Tomasa Sulyoka, wybranego przez rząd Fideszu.

Magyar kilkukrotnie prosił Sulyoka o ustąpienie ze stanowiska – zarzucał mu, że jest „marionetką Orbana”. Tak jak Sulyok został wybrany przez większość parlamentarną, tak też został odwołany.

„Osiągnięcia poprzednich 16 lat – w tym stabilność ekonomiczna, wsparcie dla rodzin, bezpieczeństwo energetyczne, aktywa narodowe, bezpieczeństwo publiczne i suwerenność – muszą być bronione, a nie rozmontowywane” – deklarował były premier Węgier Viktor Orban.

Wśród „osiągnięć” jego rządu odnotowano wzmocnienie pozycji oligarchów takich jak Lorinc Meszaros (prywatnie przyjaciel Orbana, nazywany również jego skarbonką), który z wójta stał się najbogatszym człowiekiem na Węgrzech. Węgierska „stabilność ekonomiczna” wyglądała tak, że Węgry stały się jednym z najbiedniejszych państw UE z rekordowo wysoką inflacją. Orban i jego ludzie przejęli także niemal całkowitą kontrolę nad mediami, prowadzili propagandową walkę z mniejszościami i rozmontowywali węgierską praworządność.

źródło PAP
źródło PAP

Źródła

  1. portal sprawdzamto.pl

  2. portal tvp.info

  3. x.com

  4. bankier.pl

  5. oko.press

  6. interia

Nasi autorzy