31 sierpnia tego roku Kreml opublikował wydany 1 lipca 2026 r. przez Putina dekret zwiększający maksymalną liczebność centralnego aparatu FSO. Z 785 do 812 etatów. Od lutego 2022 r., czyli od początku inwazji, służby specjalne, których głównym zadaniem jest zapewnienie bezpieczeństwa najważniejszym osobom w Rosji, powiększyły się o blisko 100 osób. Przed wojną nie liczba etatów była stała przez ponad 13 lat.
Dekret Putina nie zawiera uzasadnienia. I nie musi. Rosyjski system prawny nie nakłada na prezydenta Rosji (Putina) obowiązku motywowania swoich jednoosobowych decyzji. Zgodnie z Konstytucją Federacji Rosyjskiej, której gruntowną reformę przeprowadził w 2020 r. sam Putin, prezydent (czyli Putin) posiada dominującą pozycję w systemie władzy, a jego (Putina) dekrety wydawane są samodzielnie i wchodzą w życie bezpośrednio, odzwierciedlając wolę głowy państwa (Putina) jako najwyższego arbitra – bez konieczności tłumaczenia intencji obywatelom czy parlamentowi.
„Financial Times”, powołując się na anonimowe źródła, podał niedawno, że w ostatnich miesiącach FSO gwałtownie zaostrzyła środki bezpieczeństwa wokół Putina: ograniczono liczbę jego wyjazdów, zaostrzono kontrolę osób się z nim spotykających, a podczas majowej wizyty w Kazachstanie kolumnę eskortował m.in. opancerzony pojazd z działkiem na dachu oraz wóz do walki elektronicznej.
„Elity”, „siłowicy”, czyli kto może zagrozić Putinowi?
Cytowany przez CNN raport jednej z europejskich agencji wywiadowczych wskazywał na ryzyko próby zamachu stanu z udziałem byłego ministra obrony, a obecnie sekretarza Rady Bezpieczeństwa Siergieja Szojgu. Miało ono wzrosnąć po aresztowaniu ludzi z jego otoczenia, w tym byłego pierwszego zastępcy Rusłana Calikowa.
Część analityków uznała, że Putin naruszył w ten sposób niepisane gwarancje bezpieczeństwa rosyjskich elit wojskowych. Inni zwracali jednak uwagę, że raport nie przedstawia dowodów na spiskowe zamiary Szojgu.
Potencjalnych źródeł zagrożenia dla Putina jest więcej.
Zwykli obywatele. Otwarte protesty w Rosji są skutecznie tłumione, ale narasta zmęczenie wojną: rosnące ceny, niedobory paliwa po ukraińskich atakach na rafinerie, groźba kolejnej fali mobilizacji przed wrześniowymi wyborami. Represje wobec przeciwników wojny, takie jak wieloletnie wyroki dla opozycjonistów, pokazują, że Kreml traktuje niezadowolenie społeczne poważnie, choć bezpośrednie zagrożenie zamachem ze strony obywateli pozostaje czysto hipotetyczne.
Ukraina i służby obcych państw. Kreml obawia się ataków dronów oraz operacji specjalnych. Według „Financial Times” strach nasilił się po tym, jak amerykańscy żołnierze schwytali prezydenta Wenezueli Nicolása Maduro. Akcja, według dziennikarzy, miała wyraźnie zaniepokoić otoczenie Putina.
„Siłowicy”. To część rosyjskiej elity wywodząca się ze struktur wojskowych i służb, m.in. FSB, SWR, policji i prokuratury. Dysponują aparatem przymusu, a część osób z tego środowiska ma bezpośredni dostęp do prezydenta. Aresztowania ludzi związanych z Szojgu mogły dodatkowo zwiększyć poczucie niepewności wśród przedstawicieli tej grupy.
Elity biznesowe. Wojna, sankcje, międzynarodowa izolacja i utrata dostępu do zachodnich rynków uderzyły w interesy części rosyjskich elit gospodarczych. Nie ma jednak dowodów, że przekłada się to na konkretne plany odsunięcia Putina od władzy.
Media opisują również postępującą izolację rosyjskiego prezydenta i zawężanie kręgu osób, którym ufa. Może to zwiększać jego bezpieczeństwo, ale jednocześnie ograniczać dostęp do niezależnych informacji o sytuacji w państwie.
Zamachy na Putina
Do potwierdzonego przez Kreml zamachu na samego Putina nigdy jednak nie doszło. Najgłośniejszy incydent to domniemany atak dwóch dronów na Kreml w maju 2023 r. – rosyjskie władze twierdziły, że to próba zamachu, ale Putina w tym czasie nie było w rezydencji, a Ukraina zaprzeczyła jakiemukolwiek udziałowi. Nie istnieje niezależne potwierdzenie okoliczności ataku.
Pod koniec grudnia 2025 r. Kreml oficjalnie oskarżył Ukrainę o masowy atak aż 91 dronami na oficjalną, luksusową rezydencję Putina w Wałdaju (w obwodzie nowogrodzkim). Incydent, podobnie jak ten z 2023 r., jest powszechnie uznawany przez ekspertów za rzekomy i sfabrykowany. Ponadto FSB regularnie ogłasza udaremnione „zamachy” na osoby z otoczenia dyktatora.
Samotność autokraty
Im dłużej trwa wojna, tym bardziej zawęża się krąg osób mających bezpośredni kontakt z Putinem. Według cytowanego przez media raportu wywiadowczego osoby z najbliższego otoczenia prezydenta Rosji m.in. ochroniarze, kucharze i fotografowie, mają podlegać szczególnym ograniczeniom. Odwiedzający Kreml przechodzą wielokrotne kontrole, a najbliżsi współpracownicy mają korzystać z telefonów bez dostępu do internetu.
Media donoszą również, że Putin i jego rodzina ograniczyli pobyty w rezydencjach pod Moskwą i na Wałdaju, częściej korzystając z kompleksu w Gelendżyku nad Morzem Czarnym, znanego jako „Pałac Putina”.
Dyktator nie chce do nieba
Putin zrezygnował już z latania samolotami podczas podróży po Rosji. Zamiast tego korzysta ze specjalnego, luksusowego pociągu pancernego. Powodem mają być względy bezpieczeństwa – obawa przed zestrzeleniem lub namierzeniem przez ukraińskie drony i systemy rozpoznawcze. Ruchów pociągu, w przeciwieństwie do samolotów, nie da się też śledzić w czasie rzeczywistym za pomocą ogólnodostępnych serwisów.
Paradoks władzy polega na tym, że im większą kontrolę nad państwem ma przywódca, tym mniej osób może obdarzyć zaufaniem. Rosnąca izolacja staje się jednocześnie objawem strachu i jego przyczyną: im węższy krąg zaufanych ludzi, tym trudniej o rzetelne informacje, a to samo w sobie może zwiększać poczucie zagrożenia.
To schemat regularnie powtarzający się zarówno w historii Rosji carskiej, jak i sowieckiej: największe zagrożenie dla przywódców zawsze pochodziło z ich własnego otoczenia, a nie od zwykłych obywateli. I Putin o tym wie.