częściowy fałsz

Krystyna Pawłowicz – działaczka partyjna, polityk czy ekspertka?

Krystyna Pawłowicz przekonuje, że w przeciwieństwie do Macieja Berka nigdy nie była politykiem ani członkiem żadnej partii. Tymczasem przez dwie kadencje zasiadała w Sejmie z list PiS, a sama pisała o swojej pracy jako „polityka”. Sprawdzamy jej słowa.

Krystyna Pawłowicz – działaczka partyjna, polityk czy ekspertka?
fot. PAP/Radek Pietruszka

– Maciej Berek jest bardzo dobrym kandydatem. Nijak nie da się porównać go do takich polityków jak Stanisław Piotrowicz czy Krystyna Pawłowicz czy już najbardziej karykaturalna postać Bogdan Świączkowski – mówił 2 września Adam Szłapka na konferencji prasowej po posiedzeniu rządu. Bronił wówczas kandydatury byłego ministra do spraw wdrażania polityki rządu Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego.  

Berek był ministrem bez teki, pełnił funkcję eksperta oraz radcy prawnego i z powodu sprawowanej funkcji oraz blisko 30-letniej współpracy z Donaldem Tuskiem, w otoczeniu premiera jest nazywany „wicetuskiem”. Nigdy nie był członkiem partii i nie zdobył mandatu poselskiego. W piątek 4 września głosami większości sejmowej został wybrany na stanowisko sędziego TK. Opozycja uznaje Berka za czynnego polityka i twierdzi, że taka osoba nie może być członkiem Trybunału. 

Pawłowicz oburzona słowami Szłapki 

Krystyna Pawłowicz poczuła się urażona słowami rzecznika rządu i odpowiedziała mu na portalu X. 

„Pan Adam Szłapka nazywa mnie «politykiem». Nigdy nie byłam członkiem żadnej partii, nie byłam «prawą ręką» żadnego polityka, jak p. Berek. Powołano mnie do TK już z emerytury. Jeśli pan obraża mnie jako sędziego TK to proszę o DOWODY upolitycznienia mej służby” – napisała była posłanka.

Wpis Krystyny Pawłowicz (fot. X.com)
Wpis Krystyny Pawłowicz (fot. X.com)

Kariera polityczna Krystyny Pawłowicz 

Mamy tu dwa aspekty – Pawłowicz twierdzi, że nigdy nie była członkinią PiS, choć to z tym środowiskiem była związana. To prawda. Oficjalnie nie należała do Prawa i Sprawiedliwości, ale korzystała ze wsparcia tego ugrupowania i bezpośredniego zaangażowania prezesa Jarosława Kaczyńskiego. W wyborach do Sejmu w 2011 r. startowała z list PiS z pierwszego miejsca w okręgu siedleckim, zdobywając ponad 20 tys. głosów i mandat poselski. Cztery lata później znalazła się na 5. pozycji na liście wyborczej i żaliła się, że ludzie nie do końca wiedzą, że w ogóle kandyduje. Aby zmienić ten stan, Kaczyński na prośbę Pawłowicz zaprosił ją na spotkanie z wyborcami w Ostrołęce, gdzie zachęcał do głosowania na nią. 

– Obok mnie stoi pani profesor Krystyna Pawłowicz. Niezwykła osoba. Niektórzy twierdzą, że ona nie kandyduje. Proszę państwa, kandyduje, tu z piątego miejsca. Kandyduje i jestem przekonany, że będzie w parlamencie, bo jest ogromnie merytoryczna w tym sensie, że jest znakomicie przygotowana jako prawnik, prawnik administratywista, ale taki, który potrafi się także zorientować w innych dziedzinach prawa – opowiadał prezes PiS. Dodał, że być może jest to kontrowersyjna postać, która potrafi ostro bronić swoich przekonań, ale tacy ludzie są bardzo potrzebni. 

Fakt, że nie była członkinią partii, nie wyklucza możliwości nazywania jej politykiem. Sama zresztą tak siebie określała w 2020 r., czyli już po wyborze na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Sprawowała tę funkcję w latach 2019–2025. Przed wejściem do Sejmu, w latach 2007–2011, była członkinią Trybunału Stanu.

„Uczciwie i naprawdę ciężko pracowałam jako «polityk», jako poseł” – stwierdziła Pawłowicz we wpisie na portalu X (wtedy Twitter – red.) z 15 sierpnia 2020 r. Podkreślała swoje zaangażowanie m.in. w trzech komisjach i Krajowej Radzie Sądowniczej. Trzeba jednak zwrócić uwagę, że słowo „polityk” wzięła w cudzysłów, co może sugerować, że w jej mniemaniu to nie do końca oddawało stan faktyczny i nie chciała być tak określana. 

Wcześniej też nie była politykiem? 

Krystyna Pawłowicz już w trakcie studiów zainteresowała się działalnością polityczną. 8 lipca 2019 r. (na ok. cztery miesiące przed wyborem do TK – red.) na łamach „Newsweeka” ukazał się artykuł pt. „Krystyna Pawłowicz z przeszłością w komunistycznej młodzieżówce”. Powołując się na wpisy w mediach społecznościowych napisano, że Pawłowicz podczas studiów na Wydziale Prawa Uniwersytetu Warszawskiego należała do Socjalistycznego Związku Studentów Polskich – młodzieżówki PZPR. Wcześniej to był po prostu Związek Studentów Polskich. 

Pawłowicz na portalu X nie wypierała się swojej przeszłości i potwierdziła, że była członkinią ZSP/SZSP, ale zaznaczyła, że nie była to „przybudówka PZPR”. Zdradziła, że rok przed ukończeniem studiów została przedstawicielką sądu koleżeńskiego i brała udział w sprawie o fałszowanie wpisów w indeksie. Zaznaczyła, że w tym okresie większość studentów należała do ZSP/SZSP i nie kojarzyli oni swojej działalności z zaangażowaniem politycznym. 

„A czy macie MI OSOBIŚCIE coś poważnego, politycznego do zarzucenia? Poza członkostwem w Zrzeszeniu Studentów Polskich/SZSP 43 lata temu, bez jakiejkolwiek aktywności POLITYCZNEJ dla PRL? Coś poważnego...?” – grzmiała. 

W latach 90. Krystyna Pawłowicz współtworzyła Partię Victoria, będącą bezpośrednim zapleczem prezydenta Lecha Wałęsy. Szczegóły jej zaangażowania nie są jednak znane. Wiadomo natomiast, że w późniejszych latach bardzo krytycznie wypowiadała się o Wałęsie, nazywając go m.in. tchórzem. 

Różnica między Berkiem a Pawłowicz 

W trakcie debaty o różnicę pomiędzy Krystyną Pawłowicz a Maciejem Berkiem był pytany Jarosław Kaczyński. 

– (Berek) nie spełnia wymogów formalnych, a poza tym jest czynnym politykiem. Ona weszła do parlamentu jako ekspert i tak naprawdę nigdy politykiem nie była – ocenił prezes PiS w wypowiedzi dla mediów. 

Maciej Berek odszedł z rządu w sierpniu 2026 r. Jego kandydaturę na sędziego TK złożyli posłowie PO. 

Polityk bez przynależności partyjnej 

Inaczej wyglądała natomiast sytuacja Stanisława Piotrowicza, który był w PiS-ie, a po wyborze w 2019 r. na sędziego TK odszedł z partii. 

Co ciekawe, Pawłowicz, Piotrowicz i Berek nie mogliby zostać sędziami TK na takich zasadach, gdyby obowiązywała ustawa uchwalona przez Sejm w 2024 r. Przewidywała ona czteroletnią karencję dla byłych posłów, senatorów i członków Rady Ministrów. Ustawa nie weszła jednak w życie.

Źródła

  1. videoparlament.pl

  2. X

  3. Interia

  4. „Newsweek”

Nasi autorzy