– Na dziś nie podjąłem decyzji, bo nie musiałem tego robić – mówił Robert Lewandowski w lipcu po przenosinach do Chicago Fire. W marcu reprezentacja Polski przegrała finał baraży ze Szwecją i nie pojechała na mundial w Stanach Zjednoczonych, Meksyku i Kanadzie, co w naturalny sposób zrodziło pytania o przyszłość 38-letniego napastnika.
– Ważniejsze jest to, żeby trochę tutaj pożyć, pograć, zorientować się, jak wygląda życie na innym kontynencie. Później wrócę do tej sprawy. Będę w stanie odpowiedzieć na parę pytań, które mam w głowie i stwierdzić, co jest najlepsze dla mnie i dla reprezentacji – wyjaśniał na konferencji prasowej.
Lewandowski zagra w jednym meczu?
Od lipca nic się nie zmieniło. „Lewy” nadal milczy, a 17 września selekcjoner Jan Urban ma ogłosić powołania na cztery najbliższe mecze biało-czerwonych w Dywizji B Ligi Narodów z Bośnią i Hercegowiną (25 września i 5 października o godz. 20:45), ze Szwecją (28 września o godz. 20:45) oraz z Rumunią (2 października o godz. 20:45). Według Interii decyzja ws. powołania snajpera Chicago Fire jeszcze nie zapadła. Inne informacje przekazuje „Super Express”.
Dziennik zasugerował, że kapitan reprezentacji Polski pojawi się na zgrupowaniu, ale zagra tylko w jednym meczu – pierwszym z Bośnią i Hercegowiną, a następnie wróci do Stanów Zjednoczonych, by móc wziąć udział w najbliższych starciach ligowych w swojej nowej drużynie – z Charlotte FC (27 września, godz. 1.30 czasu polskiego) i Vancouver Whitecaps (7 października, godz. 2.30 czasu polskiego). Dodał, że Lewandowski ma się pojawić w Warszawie i rozmawiać o swojej przyszłości z Urbanem. Zdaniem Zbigniewa Bońka, w dialog powinien zaangażować się jeszcze prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej Cezary Kulesza.
– Dla mnie to heca. Powinno odbyć się mocne spotkanie Jana Urbana, prezesa i Roberta Lewandowskiego i pojawić się deklaracja, czy Robert przez kolejne dwa lata będzie grał we wszystkich meczach reprezentacji. Jeśli nie, musimy szukać wyjść – tłumaczył były sternik centrali piłkarskie w kraju w „Prawdzie Futbolu”.
„Fake news”
Na sensacyjne doniesienia mediów zareagował obóz kapitana biało-czerwonych.
– To totalny fake news. Nigdy nie było takiego pomysłu, żeby Robert przyleciał na jeden mecz. Co do przyszłości, jeszcze chwila cierpliwości i wszystko będzie jasne. Brak nowych informacji nie jest podstawą do tworzenia fałszywych historii – poinformował „Przegląd Sportowy” Onet, nie podając źródła tej wiedzy. Wiadomo, że pochodzi ona z „otoczenia piłkarza”.
Już raz zawiesił karierę
Robert Lewandowski już raz podjął decyzję o zakończeniu kariery, ale wówczas chodziło tylko o selekcjonera Michała Probierza. Trener w czerwcu 2025 r. odebrał napastnikowi opaskę kapitana i przekazał ją Piotrowi Zielińskiemu. Najlepszy strzelec w historii kadry o decyzji dowiedział się bezpośrednio od szkoleniowca w niedzielę wieczorem. Sposób „rozegrania” tej sytuacji nie spodobał się ówczesnemu snajperowi FC Barcelony.
„Biorąc pod uwagę okoliczności i utratę zaufania do selekcjonera Reprezentacji Polski postanowiłem do czasu kiedy jest trenerem zrezygnować z gry w Reprezentacji Polski. Mam nadzieję, że będzie dane mi jeszcze zagrać dla najlepszych kibiców na świecie” – napisał Lewandowski.
Cezary Kulesza próbował gasić pożar i poniekąd mu się to udało. 11 czerwca 2025 r. Probierz podał się do dymisji, a „Lewy” wrócił do drużyny narodowej na wrześniowe (2025 r.) spotkania z Holandią i Finlandią. Wtedy selekcjonerem był już Jan Urban.