Partia Putina z rekordowym wynikiem. W tle fałszerstwa i obawy przed mobilizacją

Wyniki rosyjskich wyborów pokazują, że partia Putina osiągnęła poparcie o niespotykanej dotąd skali. Według niezależnych analiz rzeczywisty rezultat wyborczy Jednej Rosji mógł być znacznie niższy od oficjalnego wyniku. W tle pojawiają się też obawy o kolejną falę mobilizacji. 

Partia Putina z rekordowym wynikiem. W tle fałszerstwa i obawy przed mobilizacją
fot. Getty Images, Sprawdzam to

Termin i oficjalny wynik

Głosowanie do Dumy Państwowej IX kadencji odbyło się w dniach 18–20 września. Wygrała je partia dyktatorska. Według wstępnych danych Centralnej Komisji Wyborczej Rosji Jedna Rosja Putina zdobyła aż 58 proc. głosów. Zdobyła też większość okręgów jednomandatowych, co może dać jej 355 z 450 mandatów. Takiego rezultatu w historii wyborów do Dumy jeszcze nie było. Frekwencja wyniosła rekordowe 59,32 proc. Ostateczne zatwierdzenie protokołów przez CKW oraz podział mandatów w Dumie Państwowej ma nastąpić 5 października.

źródło PAP
źródło PAP

Nie każdy mógł startować

Putin starannie przygotował przedwyborczy grunt. Trzy miesiące przed wyborami Sąd Najwyższy wykluczył z wyścigu do Dumy partię Jabłoko – jedyne ugrupowanie z jawnie antywojennym stanowiskiem. Dodatkowo działaczy represjonowano. Aż dwunastu z nich oskarżono w sprawach karnych, ośmioro przebywa w areszcie, a wiceprzewodniczący partii Lew Szłosberg został skazany na 11 lat kolonii karnej. Pisaliśmy o tym więcej na łamach Sprawdzamto.pl.

Już pierwszego dnia głosowania pojawiły się liczne doniesienia o utrudnianiu pracy obserwatorom. Według wyliczeń serwisu „7×7” przytoczonych przez Radio Swoboda, 18 września do lokali wyborczych nie dopuszczono około 350 obserwatorów Jabłoka i 984 przedstawicieli Komunistycznej Partii Federacji Rosyjskiej – łącznie ponad 1300 osób.

Najwięcej takich przypadków odnotowano w obwodzie woroneskim, gdzie do lokali nie wpuszczono 481 obserwatorów KPRF. Jako przyczynę podawano kwestie formalne. W tym przypadku chodziło o brak daty obok podpisu kandydata, który zgłaszał listę obserwatorów.

Niezależne media rosyjskojęzyczne, w tym iStories, Paper Paper, SotaVision czy Novaya Gazieta Europa, opisywały niemal na bieżąco, jak obserwatorów bito, zatrzymywano, czy jak zakazywano im filmowania przebiegu głosowania lub liczenia głosów. Pojawiły się także liczne doniesienia o wrzucaniu „specjalnych” kart do urn, a także zmuszaniu do głosowania (m.in. poprzez naciski w miejscach pracy czy wezwania do komisariatów wojskowych). Pisano również o podmienianiu wypełnionych już kart na inne. Ponadto dziennikarze udokumentowali przypadki, gdy członkowie komisji niemal jawnie przekładali karty oddane na innych kandydatów na stos głosów Jednej Rosji Putina.

Rzeczywiste poparcie Jednej Rosji i Putina

Zespół dziennikarzy portalu Ważnyje Istorii wykorzystał metodę Szpilkina do oszacowania rzeczywistego poparcia dla partii Putina. Analiza objęła 94 proc. protokołów CKW dostępnych wieczorem 21 września. 

Według przeprowadzonych przez portal badań wynik Jednej Rosji oscyluje wokół 35 proc., a nie 58 proc. Oznacza to, że nawet 18,4 mln z 30 mln papierowych głosów oddanych na tę partię mogło zostać sfałszowanych przez wrzutki kart czy „przepisywanie” protokołów bez przeliczania głosów. Dotyczy to głównie komisji z frekwencją powyżej 82–83 proc. Do niemal identycznego wniosku doszła niezależnie „Novaya Gazieta Europa”: Poparcie dla partii Putina wynosi nie więcej niż 34 proc. Estymacje te potwierdza konsultant portalu Ważnyje Istorii, analityk Boris Owczinnikow. Zdaniem dziennikarzy, zbieżność wyników uzyskanych różnymi metodami i przez różne redakcje, wzmacnia wiarygodność tych analiz.

Osobnym sygnałem manipulacji były niemal identyczne wyniki w sąsiednich komisjach. W Dagestanie w 45 komisjach Jedna Rosja uzyskała od 93,84 do 95,03 proc. głosów. Odnotowano również gwałtowne „skoki” frekwencji, która w ostatnich chwilach głosowania dochodziła do 100 proc.

Wybory wygrane, czas na mobilizację

Przez całą kampanię Kreml konsekwentnie ostrzegał przed interwencją Zachodu w wybory oraz zaprzeczał planom nowej mobilizacji. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow wielokrotnie powtarzał, że władze nie planują poboru po wyborach. Sam Putin podczas konferencji prasowej na początku września nazwał doniesienia o mobilizacji „bzdurą” i „atakiem informacyjnym na Rosję”.

Według analizy Instytutu Badań nad Wojną (ISW) z 18 września Kreml celowo unikał takich deklaracji przed głosowaniem, by nie sprowokować paniki i masowej emigracji mężczyzn w wieku poborowym, do jakiej doszło już po ogłoszeniu częściowej mobilizacji jesienią 2022 r.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, powołując się na dane wywiadu twierdzi, że Rosja przygotowuje nową falę poboru. „Branka” ma odbyć się już najbliższej jesieni i dotyczyć nawet 300 tys. osób. Ma być też  przeprowadzona w formie raczej regionalnej niż ogólnokrajowej deklaracji. W czasie trwania kampanii wyborczej, ogłoszenie mobilizacji groziło spadkiem poparcia dla Putna. Teraz ten hamulec przestał działać.

Coraz starsi żołnierze

Od czterech lat straty Rosji na froncie ukraińskim sukcesywnie rosną. Z danych zebranych przez rosyjską redakcję BBC i portal Mediazona wynika, że do 21 września 2026 r. udało się imiennie potwierdzić śmierć blisko ćwierć miliona rosyjskich żołnierzy. To jednak dolna granica strat – nie każda śmierć trafia do publicznie dostępnych źródeł.

Rzeczywista liczba zabitych jest więc wyższa. Inne szacunki wskazują, że może sięgać około 500 tys. osób. Jeszcze większe są łączne straty rosyjskich sił, jeśli uwzględnić także rannych i zaginionych. Dziennikarze niezależnych od Kremla redakcji zwracają uwagę na zmianę profilu poległych. W pierwszej fazie inwazji główny ciężar walk ponosiły elitarne, dobrze wyszkolone jednostki złożone z młodych żołnierzy zawodowych. Obecnie główne źródło uzupełnień stanowią osoby rekrutowane z cywila, często przygotowywane do walki zaledwie przez kilka tygodni. Mobilizowani i podpisujący kontrakty mężczyźni są przy tym coraz starsi. Putin, z braku mięsa armatniego, sięga po kolejne starsze roczniki. 

Putin złamał też wieloletnią zasadę, obowiązująca niemal w całym cywilizowanym świecie. Nawet rosyjskie prawo (ustawa „O obowiązku wojskowym i służbie wojskowej”) zwalnia z poboru synów i rodzonych braci żołnierzy poległych podczas służby zasadniczej.

W 2023 r. powołano na front mieszkańca obwodu kirowskiego Iwana Smolnikowa, mimo śmierci jego brata rok wcześniej. We wrześniu tego roku dziennikarze portalu Wiorstka (cytowani m.in. przez The Insider) opisali, jak komisje wojskowe w całej Rosji nadal masowo odmawiają stosowania tego prawa. Jednemu z powołanych, któremu na froncie zginął też ojciec, powiedziano, że „służba poborowa i służba w ramach mobilizacji to nie te same pojęcia”. Kreml zdecydował ponadto, że prawo zwalniające z poboru synów i rodzonych braci poległych żołnierzy nie obejmuje rodzin osób służących na wojskowym. Nie dotyczy też zwerbowanych na wojnę więźniów. 

Wnioski

 – Skala oficjalnego zwycięstwa Jednej Rosji jest efektem masowych fałszerstw, a nie realnego poparcia. Niezależne analizy potwierdzają wiarygodność tej tezy.

 – Naruszenia proceduralne (niedopuszczanie i pobicia obserwatorów, wrzutki, podmiany kart) nie były incydentami, lecz elementem systemu wyborczego. Potwierdzają to niezależne od siebie źródła.

 – Rosnące straty na froncie zwiększają presję na kolejny pobór. Wybory mogą posłużyć Putinowi jako polityczny „bezpiecznik” przed mobilizacją. 

Przeczytajcie też: „Prowodyr Zełenski”. Sprawdzamy tezy Liliany Wiadrowskiej

Źródła

  1. iStories (Ważnyje Istorii)

  2. Wiorstka

  3. The Insider

  4. MediaZona

  5. BBC

  6. Meduza

  7. Nowaya Gazieta Europa

Nasi autorzy