brak dowodów

Pożar w Skarżysku-Kamiennej. Próbują obarczyć winą Ukraińców i Polaków

Polskie konta siejące dezinformację próbują obarczyć Ukraińców winą za pożar zakładu produkującego drony WB Electronics w Skarżysku-Kamiennej. W tym samym czasie rosyjski aparat propagandowy podejrzewa Polaków.

Pożar w Skarżysku-Kamiennej. Próbują obarczyć winą Ukraińców i Polaków
Służby ustalają przyczyny pożaru na terenie zakładu Grupy WB w Skarżysku-Kamiennej fot. PAP/A.Kumorowicz

„Niezidentyfikowany mężczyzna w nocy próbował podpalić fabrykę dronów w Skarżysku-Kamiennej. W Telewizji Republika mówią, że to ruski sabotaż. Obawiam się, że nie ruski. Jaki powód mieliby Rosjanie?! Kurtyna! Bo jaki Ukraińcy – to wam zaraz wytłumaczę” – napisał 31 sierpnia jeden z użytkowników portalu X. 

Autor powołał się na wypowiedzi Krzysztofa „Atora” Woźniaka, który w jednym z odcinków swojego podcastu snuł wizje dotyczące kolejnych miesięcy wojny rosyjsko-ukraińskiej. Jeden ze scenariuszy, jego zdaniem najbardziej prawdopodobny, zakładał, że Ukraińcy będą próbowali wciągnąć Polaków do wojny poprzez prowokacje, a sami „wygodnie żyć na naszym socjalu”. 

Według niego do tego samego dążą „głupie polskie władze”, m.in. poprzez dozbrajanie policji, która ma pacyfikować protesty społeczne. Nie przedstawił na to żadnych dowodów. To wyłącznie jego dywagacje, dla których incydenty takie jak ten w Skarżysku-Kamiennej stają się paliwem.

Podobne insynuacje opublikował użytkownik „coolfonpl”. „I teraz powiem wam co się stanie: Podpalacz okaże się być z Ukrainy, zezna, że działał na zlecenie Rosji, dostanie 15 miesięcy + 1000 zł grzywny” – stwierdził.

Rosyjska propaganda zrzuca winę na Polaka 

W Polsce nie brakuje sugestii, że za podpaleniem stoi Ukrainiec, a w rosyjskich i białoruskich kanałach podejrzenie pada zaś na Polaka. O akcji aparatów propagandowych poinformował Michał Marek z NASK.

Marek wyjaśnił, że zdarzenie w Skarżysku-Kamiennej wykorzystano do wzmocnienia narracji o rzekomo narastającym sprzeciwie Polaków względem polityki zagranicznej państwa.  
„Polacy mają do tego stopnia sprzeciwiać się działaniom własnego państwa i Kijowa, że decydują się na dywersję względem własnego przemysłu” – podsumował przedstawiciel NASK. 

Do wpisu dołączył kilka zrzutów ekranu z rosyjskich i białoruskich kont. Na jednym z nich napisano, że polska prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie pożaru, podejrzewając udział zagranicznego wywiadu, ale nie wskazując konkretnego państwa.

„A może (polskie władze – red.) milczą, bo poszukiwań nie powinny prowadzić za granicą? Możliwe, że Polacy mszczą się na własnych władzach za pomoc wojskową udzielaną Kijowowi, reżimowi gloryfikującemu morderców Polaków podczas rzezi wołyńskiej” – sugerował autor. 

 

Co wiadomo o pożarze? 

Do zdarzenia doszło w nocy z niedzieli na poniedziałek (30/31 sierpnia) w budynku przy ul. Obuwniczej w Skarżysku-Kamiennej. Płomienie objęły halę magazynowo-produkcyjną, należącą do WB Electronics. To prywatne przedsiębiorstwo wytwarzające drony, także dla ukraińskiej armii. Straty oszacowano na 15 mln złotych. 

„Prokurator z Małopolskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie wszczął dziś śledztwo w sprawie brania udziału w działalności obcego wywiadu przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej i dopuszczenia się przestępstwa o charakterze terrorystycznym, polegającego na celowym wywołaniu [...] pożaru na [...] poprzez podłożenie ładunku zawierającego materiały łatwopalne” – poinformowano w komunikacie Prokuratury Krajowej. Grozi za to kara dożywotniego pozbawienia wolności. 

W toku śledztwa zabezpieczono monitoring. Kamery uchwyciły mężczyznę, który wdarł się na teren przedsiębiorstwa. Według medialnych doniesień intruz wybił szybę i będąc już w pomieszczeniu, rozlał łatwopalną substancję i podłożył ogień. Był zamaskowany, na miejscu pozostawił plecak i bluzę. Wciąż trwają poszukiwania sprawcy. Do publicznej wiadomości nie podano jego personaliów, narodowości ani motywów działania.  

Wiceszef MSWiA Czesław Mroczek w rozmowie z RMF FM przyznał, że „ślad wschodni w sposób oczywisty się narzuca”.

– Mamy do czynienia przecież już od kilku lat, nie tylko na terenie naszego kraju, ale na terenie całej Europy, w zasadzie na terenie państw, które wspierają Ukrainę, z aktami dywersji i sabotażu, których celem jest powstrzymanie wspierania przez te społeczeństwa, przez te państwa, Ukrainy – wyjaśniał.

To wciąż tylko spekulacje, których na tym etapie nikt oficjalnie nie potwierdza. Faktem jest, że rosyjski aparat propagandowy próbuje w Europie wywołać chaos. Incydenty na lotnisku w Lipsku czy w krajach bałtyckich świadczą o tym, że Kreml prowadzi na Starym Kontynencie wojnę hybrydową. Obarczanie winą za podpalenie Ukraińców czy Polaków doskonale wpisuje się w te działania.

Źródła

  1. Prokuratura Krajowa

  2. X

  3. RMF FM

Nasi autorzy