Tylko 30,5 procent bez ograniczeń
Firma Vigo, zajmująca się monitorowaniem sieci, przeanalizowała około miliarda sesji użytkowników mobilnego internetu w Rosji. Wyniki opublikował 5 sierpnia rosyjski „Kommiersant”.
Jeszcze drastyczniej wygląda to w regionach graniczących z Ukrainą. Tam około 90 proc. połączeń odbywało się już przez „białą listę”.
Same ograniczenia nie są nowością. Masowo zaczęły się w maju 2025 r. Projekt „Na swiazi”, monitorujący przerwy w dostępie do internetu, odnotował wtedy 69 przypadków. W czerwcu było ich 662, a w lipcu – już 2099.
Blokady objęły 73 z 83 analizowanych regionów, także odległe od Ukrainy: Kamczatkę, Sachalin, Primorje czy Jamalsko-Nieniecki Okręg Autonomiczny. Jak uzasadniał je Kreml?
W lipcu 2025 r. Dmitrij Pieskow mówił:
„Wszystko, co jest związane z bezpieczeństwem i zapewnieniem bezpieczeństwa obywateli, jest uzasadnione”.
Internet z listy
Początkowo podczas blokady użytkownik tracił mobilny internet. Latem 2025 r. władze zaczęły pracować nad innym rozwiązaniem: sieć miała działać, ale tylko częściowo.
Minister cyfryzacji Maksut Szadajew zapowiadał, że podczas ograniczeń użytkownicy będą mogli korzystać z najważniejszych usług znajdujących się na tzw. „białej liście”. Technicznie system miał wykorzystywać DPI, czyli głęboką analizę ruchu.
„Kommiersant”, powołując się na źródło z rynku telekomunikacyjnego, opisał zasadę prościej: przesyłanie danych miało być zablokowane na wszystkich protokołach i portach poza wcześniej określoną listą.
Jest jeszcze jedna pozycja: federalna platforma zdalnego głosowania elektronicznego DEG. Lista nie jest zamknięta. Szadajew zapowiadał jej regularne aktualizowanie.
„Wykaz jest tworzony na podstawie rankingu najpopularniejszych rosyjskich zasobów internetowych” – mówił we wrześniu 2025 r.
Następnie dodawano kolejne banki, media, sklepy, firmy transportowe i instytucje państwowe. Ministerstwo informowało również, że propozycje trafiają od organów władzy.
Blokady dotarły do Moskwy
6 marca tego roku problemy zaczęły dotykać Moskwę. W części miasta internet mobilny przestał działać całkowicie, w innych miejscach otwierały się tylko strony z „białej listy”. Pięć dni później „Kommiersant” szacował straty moskiewskiego biznesu na 3–5 mld rubli. 13 marca trzy źródła gazety z rynku telekomunikacyjnego potwierdziły, że „białe listy” zaczęły działać w stolicy na większą skalę. Kilka dni później mieszkańcy dostawali już w tej sprawie SMS-y od operatorów.
„W celu zapewnienia środków bezpieczeństwa w państwa okolicy możliwe są czasowe ograniczenia działania mobilnego internetu” – informowały MTS i Beeline.
W tej samej wiadomości operatorzy odsyłali użytkowników do usług z „białej listy”.
Ministerstwo Cyfryzacji nadal wiąże te działania z zagrożeniem ze strony dronów. W marcu dementowało informacje o planach podobnego filtrowania internetu stacjonarnego. Resort tłumaczył, że przy zagrożeniu atakami bezzałogowców „punktowo wyłączany jest tylko mobilny internet”.
„Wielki rosyjski firewall”
Maria Domańska i Katarzyna Chawryło z Ośrodka Studiów Wschodnich (OSW) opisały ten proces już pod koniec 2025 r. w raporcie „Wielki rosyjski firewall”. Ich zdaniem lata 2024–2025 przyniosły „jakościowy przełom”, czyli regularne blokady, podczas których działają tylko strony i serwisy zatwierdzone przez władze.
Nie oznacza to jednak, że kontrola nad Runetem zaczęła się dopiero wtedy. Systemowa ofensywa przeciwko swobodnemu internetowi trwa od 2012 r. Kolejnym krokiem była ustawa o „suwerennym Runecie” z 2019 r. Operatorzy zostali wtedy zobowiązani do wdrożenia rozwiązań pozwalających centralnie filtrować i blokować ruch.
„Celem Kremla jest internetowa autarkia, stworzenie w sieci własnego ekosystemu” – piszą Domańska i Chawryło.
Ma on zaspokajać codzienne potrzeby Rosjan, ale jednocześnie izolować ich od niezależnych źródeł informacji. Domańska w krótkiej odpowiedzi dla Sprawdzamto.pl przestrzega jednak przed wiązaniem całego procesu z jednym wydarzeniem, także z wrześniowymi wyborami do Dumy.
To polityka niezależna od konkretnych wydarzeń – napisała.
Wybory są jednak jednym z momentów, w których taki system nabiera znaczenia. Autorki raportu OSW podkreślają, że we wrześniu, gdy Rosjanie pójdą głosować, mechanizm będzie miał za sobą już kilkanaście lat budowy.