Krzysztof Stanowski w niedzielę 30 sierpnia w miejscowości Odrowąż w województwie świętokrzyskim został zatrzymany przez policję w związku ze znacznym przekroczeniem prędkości w terenie zabudowanym. Zamiast 50 km/h jechał 110 km/h. Funkcjonariusze nałożyli na niego mandat w wysokości 3 tys. zł i przyznali 13 punktów karnych. Popularny dziennikarz i były kandydat na prezydenta stracił prawo jazdy na trzy miesiące. Nie próbował jednak migać się od odpowiedzialności.
W nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych przyznał, że jest po prostu „debilem” i nie robił problemu z czasowego odebrania mu dokumentu, zapowiadając, że częściej będzie korzystał z usług prywatnego kierowcy albo na jakiś czas przesiądzie się na rower.
„Czas do pracy” – napisał Stanowski 31 sierpnia, prezentując zdjęcia z rowerem elektrycznym MATE X.
Senator do Stanowskiego: „Utrata prawa jazdy zabrania panu...”
Na całą sytuację zareagował senator Koalicji Obywatelskiej, Stanisław Gawłowski.
„Panie Krzysiu, ostatnio coś nie idzie panu. A to dopiero początek. Kara nałożona przez KRRiTV, prawo jazdy stracone, mandat. Lubię nawet pana. Więc podpowiem. Utrata prawa jazdy zabrania panu poruszania się po drogach publicznych jakimkolwiek pojazdem. Została panu komunikacją publiczna. Ma pan szczęście, w Warszawie jest dobrze zorganizowana” – napisał polityk.
Panie Krzysiu @K_Stanowski ostatnio coś nie idzie panu‼️
— Stanisław Gawłowski (@StGawlowski) August 31, 2026
A to dopiero początek. Kara nałożona przez KRRiTV, prawo jazdy stracone, mandat. Lubię nawet pana. Więc podpowiem. Utrata prawa jazdy zabrania panu poruszania się po drogach publicznych jakimkolwiek pojazdem⤵️. Została… pic.twitter.com/AjvOdpie7v
Stanowski nie pozostał dłużny: „Panie Stanisławie, jak pan tak bardzo nie zna się na prawie, to nic dziwnego, że wpadł pan w tarapaty i czeka pana pięć lat pierdla za korupcję” – odparł, nawiązując do nieprawomocnego wyroku Sądu Okręgowego w Szczecinie ws. afery melioracyjnej. Senator został uznany za winnego przyjmowania łapówek.
Może czy nie może?
Może. Nie jest prawdą, że po utracie prawa jazdy nie można jeździć rowerem drogami publicznymi. Gdyby tak było, wszystkie osoby, które nigdy nie zdawały egzaminu na prawo jazdy kat. B, nie miałyby prawa poruszania się po takich drogach.
Rower elektryczny MATE X, a takim właśnie dysponuje Stanowski, występuje w dwóch wersjach – 250 W, osiągający prędkość do 25 km/h, i mocniejszy 750 W, którym można jechać 45 km/h. Ten drugi uznawany jest w Polsce za motorower i trzeba spełniać określone warunki, by móc się nim poruszać po drogach publicznych. Dziennikarz na nagraniu opublikowanym na YouTube pokazał etykietę tego modelu – to 250-tka i nie ma zdjętej blokady, co oznacza, że nie da się nim jechać więcej niż 25 km/h.
Dziennikarz zakpił z całej sprawy i odparł, że jeśli jeden z internautów, który zarzucił mu posiadanie mocniejszej wersji, pojedzie tym rowerem 45 km/h, wpłaci 450 tys. zł na dowolny cel.
„No to sprawdzimy, do ilu kilometrów na godzinę siłą mięśni da się rozpędzić mój rower i czy rzeczywiście pęknie 45 km/h. Zgłosił się członek kadry narodowej w kolarstwie torowym. No ale jako że to zawodowiec, a nie suchoklates, to nagroda pomniejszona o jedno zero” – pisał później na portalu X.
Krzysztof Stanowski nawet bez prawa jazdy może poruszać się tym rowerem. Wpis Stanisława Gawłowskiego oceniamy jako fałsz.