„Ukraiński dostarczyciel” – napisał jeden z użytkowników portalu X w opisie do krótkiego nagrania, na którym rzekomy dostawca najpierw nadgryza parówkę z hot-doga, a następnie pakuje jedzenie do torby. W poście pada nawet nazwa konkretnej firmy.
Wpis wyświetlono ponad 370 tys. razy, udostępniono blisko 800 razy. W komentarzach pojawiły się oskarżenia pod adresem wskazanej firmy oraz życzenia „smacznego”. Chociaż autor nie wskazał jednoznacznie, że to zdarzenie miało miejsce w Polsce, to odbiorcy posta tak właśnie zinterpretowali ten filmik. Nie brakowało ostrych opinii.
„Oczywiście tego nagrania w mediach mainstreamowych nie zobaczycie. Ukraińskie zwierzę zapewne jeszcze pluje do zamówionych potraw, a polskie NKWD wyprowadza w kajdankach gościa, który podniósł głos na Ukraińców w samolocie” – czytamy.
Wideo było później kolportowane również innymi kanałami, w tym na Facebooku. W komentarzach pojawiły się też pochwały pod adresem Władimira Putina, który – według autora jednego z nich – „słusznie to dziadostwo tępi”.
Ukraiński dostarczyciel z GLOVO. pic.twitter.com/cMvIyAWn0g
— 🇵🇱MirAS🏃♂️ (@Mir_AS_) September 5, 2026
Cztery razy nie i raz tak
Tak zbudowana narracja nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Nagranie krążyło w internecie już w 2022 r. i w 2023 r. – było opisywane m.in. przez serbski portal internetowy kurir.rs. Pojawiło się na TikToku na satyryczno-rozrywkowym profilu o nazwie dnevnadozanebuloza, ale nie udało się ustalić oryginalnego autora. Narzędzie detectvideo.ai oceniło, że nagranie z prawdopodobieństwem na poziomie 87 proc. nie zostało wygenerowane za pomocą sztucznej inteligencji.
Torba, z której korzysta rzekomy dostawca, nie należy do firmy, o której mowa we wpisie. Kolor częściowo się zgadza, natomiast logotyp nie jest zgodny z oryginalnym.
Nagranie nie zostało wykonane w Polsce. Pochodzi najprawdopodobniej z Rosji, o czym mają świadczyć hasła zapisane cyrylicą na fasadzie budynku znajdującego się za mężczyzną. W mediach mowa najczęściej o Sankt Petersburgu, ale nie ma wiarygodnego źródła potwierdzającego tę tezę.
Tego typu „wrzutki” służą wyłącznie pogłębianiu niechęci do Ukraińców przebywających w Polsce.