„Czy prawdą jest, iż Ukrainiec przebywający w Polsce, zatrudniony i ubezpieczony w Polsce choćby z tytułu umowy zlecenie na 100 zł brutto – może w świetle naszych przepisów pobrać zasiłek pogrzebowy w pełnej wysokości z tytułu śmierci rodzica, który mieszkał i zmarł na Ukrainie?” – pytał na portalu X Wojciech Jaskółka, prezes małopolskiego Ruchu Narodowego.
W odpowiedzi opublikowanej przez działacza Konfederacji ZUS potwierdził, że takie przepisy istnieją. Jaskółka podał też konkretne liczby, podkreślając, że „skala na razie nie jest duża”.
- 2021 – 9 wniosków na łączną kwotę 36000 zł
- 2022 – 3 wniosków na łączną kwotę 12000 zł
- 2023 – 6 wniosków na łączną kwotę 24000 zł
- 2024 – 8 wniosków na łączną kwotę 32000 zł
- 2025 – 10 wniosków na łączną kwotę 40000 zł
W latach 2011–2025 zasiłek pogrzebowy wynosił 4 tys. zł. Od 1 stycznia 2026 r. na mocy „Ustawy z dnia 9 maja 2025 r. o zmianie ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych oraz niektórych innych ustaw” świadczenie zwiększono do 7 tys. zł.
Inni politycy podłapali temat
Konfederacja cały czas usilnie gra antyukraińską melodię i taki temat musieli zauważyć inni politycy partii.
„W to aż ciężko uwierzyć! Ukraińcy pracujący w Polsce mają prawo do zasiłku pogrzebowego 7000 złotych, nawet jeśli ich krewni nie zmarli w Polsce i nigdy nie mieli z Polską nic wspólnego” – grzmiała na portalu X Ewa Zajączkowska-Hernik, która wysłała zapytanie do ZUS, by poznać skalę zjawiska. Wniosek datowany jest na 28 sierpnia.
Europosłanka podkreśliła ponadto, że nawet jeśli realne koszty pogrzebu były niższe niż maksymalne świadczenie, obywatel Ukrainy ma prawo uzyskać 7 tys. zł zasiłku. Powołała się na umowę z 2014 r. Podobne treści znalazły się na profilu posła Grzegorza Płaczka.
W to aż ciężko uwierzyć❗😮 Ukraińcy pracujący w Polsce mają prawo do zasiłku pogrzebowego 7000 złotych, nawet jeśli ich krewni nie zmarli w Polsce i nigdy nie mieli z Polską nic wspólnego❗
— Ewa Zajączkowska-Hernik (@EwaZajaczkowska) August 28, 2026
Mało tego - jeśli taki ukraiński obywatel wykaże, że poniósł koszty pogrzebu bliskiej… pic.twitter.com/czm1JrSphR
Mamy stanowisko ZUS
Wysłaliśmy w tej sprawie pytania do ZUS. Urząd potwierdził, że takie przepisy rzeczywiście istnieją i mają swoją podstawę prawną na mocy ustawy o emeryturach i rentach z FUS z dnia 17 grudnia 1998 r.
ZUS wyjaśnił, że miejsce zamieszkania zmarłego oraz miejsce jego śmierci i pochówku nie mają znaczenia dla wysokości świadczenia. Przepisy nie określają również minimalnego okresu podlegania ubezpieczeniom ani minimalnej wysokości wynagrodzenia czy składek. Prawo do świadczenia może więc mieć także osoba zatrudniona na umowie zleceniu. Kluczowe jest podleganie ubezpieczeniom społecznym i spełnienie pozostałych warunków ustawowych.
„Istotny jest fakt objęcia ubezpieczeniami społecznymi oraz spełnienie pozostałych warunków ustawowych” – odparł ZUS.
„Pozostałe warunki” są określone w art. 77–81 ustawy o emeryturach i rentach z FUS. Wśród nich znajduje się m.in. zapis, że o świadczenie może ubiegać się osoba, która pokryła koszty pogrzebu i posiada stosowne dokumenty. Nie zawsze musi być to współmałżonek czy ktoś z bliskiej rodziny, czasami są to samorządy lub pracodawca. Trzeba tu jednak rozróżnić jedną kwestię – osoba prywatna ma prawo uzyskać pełne świadczenie nawet w sytuacji, gdy zapłaciła za pogrzeb mniej niż 7 tys. zł. Instytucja odzyska tylko to, co realnie wydała.
Prawo do zasiłku ustaje w przypadku niezłożenia wniosku do 12 miesięcy po śmierci osoby ubezpieczonej lub posiadającej prawo do emerytury albo renty.
Chodzi tylko o Ukraińców?
Politycy Konfederacji całą sprawę odnieśli do Ukraińców. ZUS już w jednym z pierwszych zdań udzielonej nam odpowiedzi wskazał, że obywatelstwo nie ma w tym przypadku żadnego znaczenia. Potwierdza to ustawa z 1998 r. Urząd podkreślił, że podobne przepisy obowiązują też innych cudzoziemców.
Umowa obowiązująca od 2014 r.
„Umowa między Rzecząpospolitą Polską a Ukrainą o zabezpieczeniu społecznym, sporządzona w Kijowie dnia 18 maja 2012 r.”,10 października 2012 r. Sejm wyraził zgodę na jej ratyfikowanie, a weszła w życie 1 stycznia 2014 r. W imieniu polskiego i ukraińskiego rządu podpisali ją Władysław Kosiniak-Kamysz, ówczesny minister pracy i polityki społecznej oraz Serhij Tihipko, wicepremier Ukrainy i minister polityki społecznej w rządzie Mykoły Azarowa za prezydentury Wiktora Janukowycza. To na nią powoływała się w swoim wpisie Ewa Zajączkowska-Hernik.
Już wtedy na rządowych stronach wyjaśniono, że umowa m.in. ma dać Ukraińcom delegowanym do pracy w Polsce i odwrotnie – Polakom zatrudnionym w Ukrainie – i podlegającym ubezpieczeniu możliwość zachowywania ciągu stażu pracy i tym samym do większej emerytury lub renty w chwili przejścia na nie.
Informacja, że ubezpieczony w Polsce obywatel Ukrainy może otrzymać zasiłek pogrzebowy po śmierci członka rodziny mieszkającego za granicą, jest prawdziwa. Manipulujące jest jednak przedstawianie tego prawa jako szczególnego przywileju Ukraińców. ZUS podkreśla, że obywatelstwo nie ma znaczenia, a podstawą wypłaty świadczenia jest polska ustawa z 1998 r. Umowa polsko-ukraińska służy natomiast koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego obu państw.