– Od lat powtarzam, że istnieje ryzyko konfliktu między Polską a Ukrainą. Ale nikt nie chce tego słyszeć. Ukraińcy wciąż wysyłają sygnały – wprost stwierdzają, że część naszego terytorium, województwa lubelskie, Podkarpacie i Małopolska, to w istocie ich ziemie. Z jakiegoś powodu wryło im się w pamięć, że to ich historyczne terytoria – powiedział Bartoszewicz.
– W końcu można dojść do porozumienia w sprawie utraty części własnego terytorium w zamian za zyskanie terenów gdzie indziej. Nie powinniśmy być zaskoczeni, jeśli pojawi się dyskusja o zmianie naszych granic, bo jeśli Ukraina coś straci, to musi coś w zamian otrzymać – ocenił.
PolitNavigator bije na alarm
Wypowiedź Bartoszewicza zainteresowała prokremlowski portal PolitNavigator, który w alarmistycznym tonie opisał rzekome plany Ukrainy wobec polskich ziem. Miałyby one stanowić rekompensatę za utracony Donbas.
Publikacja portalu PolitNavigator
Co ciekawe, Bartoszewicz w swoim wystąpieniu nie wspomniał o Donbasie. Region ten nie znajduje się też w całości pod rosyjską kontrolą.
„Przesłanie jest skierowane przede wszystkim do rosyjskiej opinii publicznej, która ma uwierzyć, że sukces militarny Moskwy za granicą nie budzi już wątpliwości, a dyskusje na temat konsekwencji porażki Ukrainy już trwają. Jednocześnie Kijów jest przedstawiany jako zagrożenie dla Polski, co może podsycać nieufność między oboma krajami i osłabiać poparcie dla Ukrainy” – wskazuje rumuński portal Veridica, zajmujący się zwalczaniem dezinformacji.
To odwrócenie dotychczasowej narracji rosyjskiej propagandy, która wcześniej przekonywała, że Polska, Węgry i Rumunia zamierzają dokonać „rozbioru Ukrainy”. Tym razem to Kijów ma zgłaszać roszczenia wobec Polski.
Między Polską a Ukrainą nie ma roszczeń terytorialnych
PolitNavigator przedstawił spekulacje Bartoszewicza jako realny scenariusz.
Ukraina nie zgłasza roszczeń terytorialnych wobec Polski. Wypowiedzi ekonomisty są jego własnymi interpretacjami i przewidywaniami, które nie znajdują potwierdzenia w oficjalnym stanowisku państwa ukraińskiego.
Veridica przypomina, że 18 maja 1992 roku Polska i Ukraina podpisały Traktat o dobrym sąsiedztwie, przyjaznych stosunkach i współpracy. Oba państwa uznały w nim wspólną granicę za nienaruszalną i potwierdziły, że nie mają wobec siebie żadnych roszczeń terytorialnych.
Traktat polsko-ukraiński z 18 maja 1992 roku
Co więcej, 19 listopada 2024 roku w odpowiedzi na interpelację wiceszef MSZ Władysław Teofil Bartoszewski stwierdził, że Ukraina nie zgłaszała i nie zgłasza roszczeń terytorialnych wobec Polski.
„Chciałbym podkreślić jeszcze raz, że w relacjach Polski z Ukrainą i RFN nie występują żadne roszczenia terytorialne, a olbrzymie wsparcie dla Ukrainy przekazywane przez Polskę traktowane jest z najwyższym uznaniem. Jest ono postrzegane na płaszczyźnie międzynarodowej jako świadectwo naszego człowieczeństwa i humanitaryzmu a nie element ukrytej agendy realizowanej przez nasz kraj” – czytamy w odpowiedzi.
Veridica przywołała również śledztwo OKO.press, z którego wynika, że w komitecie poparcia Artura Bartoszewicza znalazło się kilka osób związanych z prorosyjskimi mediami w Polsce.
Sam wywiad ukazał się na platformie FMC27News, która często publikuje krytyczne wypowiedzi na temat Ukrainy i Zachodu oraz zaprasza prorosyjskich komentatorów, takich jak Leszek Sykulski.