prawda

Czy pod TK puszczano hymn nazistowski? Weryfikujemy

Podczas protestów pod Trybunałem puszczono nagranie utworu w języku niemieckim i wołano, by polscy policjanci stali „na baczność”.  W sieci pojawiają się komentarze, że jest to zakazany w Niemczech hymn nazistów. Sprawdziliśmy.
 

Czy pod TK puszczano hymn nazistowski? Weryfikujemy
Screen z filmu nakręconego pod TK (źródło: X)

Do zdarzenia doszło w czwartek, wieczorem, podczas protestów pod Trybunałem Konstytucyjnym. Na filmie widzimy stojących pod bramą TK protestujących, a za nią policjantów. Jeden z manifestantów odtwarza z telefonu niemiecki utwór, mówiąc do mundurowych: „Baczność! Do hymnu!”

Sprawdziliśmy. Utwór jest dziś hymnem niemieckim, choć nie w tej wersji, która rozbrzmiała pod polskim Trybunałem Konstytucyjnym. Istotny jest kontekst historyczny. Melodia do utworu została napisana przez kompozytora Josepha Haydna w 1797 roku i pierwotnie nosiła tytuł „Kaiserhymne” („Cesarski hymn”). Została skomponowana na cześć cesarza Franciszka II. 40 lat później Hoffmann von Fallersleben dopisał do niej autorski tekst. Dziś utwór ten znany jest jako „Deutschlandlied”.

Czy pod TK puszczono hymn Niemiec?

Nie. Po dojściu do władzy w 1933 roku kanclerz Adolf Hitler oraz organizacja faszystowska NSDAP całkowicie zmienili kontekst utworu. Zdanie „Niemcy ponad wszystko” („Deutschland, Deutschland über alles”) zaczęto interpretować nie, jak zamierzał autor, czyli w celu zjednoczenia narodu, a jako wyraz wyższości rasowej i narodowej. W czasach hitlerowskiej III Rzeszy jako oficjalnego hymnu używano wyłącznie wersji puszczanej pod TK 5 listopada: pierwszej zwrotki „Deutschlandlied”, zaczynającej się od „Deutschland, Deutschland über alles”.

Po zakończeniu II WŚ, w 1945 roku tzw. Sojusznicza Rada Kontroli (czyli USA, Wielka Brytania, Francja i ZSRR) oficjalnie zakazała wykonywania „Deutschlandlied”, a także innych niemieckich pieśni narodowych, wojskowych i symboli wykorzystywanych przez nazistów. Było to częścią procesu denazyfikacji Niemiec. Zakaz ten obowiązywał aż do powstania RFN w 1949 roku. W 1952 roku kanclerz Konrad Adenauer przywrócił pieśń jako oficjalny hymn Republiki Federalnej Niemiec, jednak z wyraźnym zastrzeżeniem: Zdecydowano, że podczas państwowych uroczystości będzie śpiewana wyłącznie trzecia zwrotka.

Oficjalna wykładnia akceptowana przez niemiecki system prawny jest taka, że publiczne wykonywanie pierwszej zwrotki tego utworu nie jest zakazane, ale jest deklaracją polityczną o charakterze skrajnie prawicowym, nacjonalistycznym lub neonazistowskim. Ponieważ tekst ten został trwale skażony przez propagandę III Rzeszy, jego intonowanie w przestrzeni publicznej oznacza dziś świadomą próbę prowokacji politycznej. Złamanie prawa następuje, gdy pierwszej zwrotce towarzyszą nielegalne symbole III Rzeszy, np. swastyka, nazistowskie gesty lub inna, zakazana prawem pieśń wykorzystywana wcześniej przez nazistów. Człowiek, który odtwarza hymn na proteście, ma na ręku biało-czerwoną opaskę.

A w Polsce?

Podobnie jest w Polsce. Publiczne puszczenie pierwszej zwrotki „Deutschlandlied” nie jest z definicji zakazane przez prawo. Polski Kodeks karny zawiera Art. 256, penalizujący publiczne propagowanie nazistowskiego, komunistycznego, faszystowskiego lub innego ustroju totalitarnego, jednak, by doszło do złamania prawa, kluczowa jest intencja oraz kontekst. Jeśli utwór jest puszczany jako element demonstracji politycznej o charakterze happeningu, ironii czy krytyki politycznej, nie będzie to złamanie prawa. Ponadto sama pieśń formalnie nie znajduje się na liście symboli zakazanych w Polsce (takich jak np. swastyka).

Zgodne z prawem, puszczenie pieśni kojarzonej z reżimem hitlerowskim na warszawskiej ulicy, do tego w najbliższym sąsiedztwie miejsc pamięci, tablic pamiątkowych i lokalizacji, w których ginęli Polacy, może być jednak odczytywane nie jako zwykły happening, lecz działanie naruszające lokalną kulturę pamięci, ignorujące uwarunkowania historyczne Warszawy oraz czyn sprzeczny z szacunkiem dla pamięci ofiar.

Przeczytaj również: Niemieckie wojska w Polsce. Jak rutynowe manewry stały się paliwem do fałszywych narracji

Źródła

  1. DW

  2. Kodeks karny

  3. X

  4. Deutsche Historische Museum (DHM) w Berlinie

Nasi autorzy