W Rosji niemal od początku wojny prowadzane są procesy żołnierzy Putina oskarżonych o sfingowanie obrażeń. Trudno się temu dziwić, ludzie nie chcą brać udziału w zabijaniu, a jednocześnie często nie są w stanie w legalny sposób uniknąć walki na froncie. Na wojnie ukraińsko-rosyjskiej dochodzi jednak do nieludzkich patologii, do tego wyciszanych przez władze i wojsko. Dziennikarze opozycyjnych mediów rosyjskich dotarli do materiałów pochodzących z sądów garnizonowych, w których opisane są sprawy fałszowania zaświadczeń lekarskich, osób, które celowo się okaleczały lub podawały obrażenia odniesione poza wojną za rany bojowe. Wszystko w celu uzyskania świadczeń, często z pozytywnym skutkiem.
Reporterzy serwisu śledczego „Ważnyje istorii” przeanalizowali dostępne orzeczenia sądowe i znaleźli aż 20 podobnych przypadków. Trafili też na sprawę trzech braci, żołnierzy z okupowanego obwodu donieckiego, którzy wsadzili w powietrze swoich towarzyszy broni, aby otrzymać część wojennych świadczeń za odniesione rany.
Biznes na wojennych ranach
Od początku wojny liczba przypadków oszustw związanych z odszkodowaniami wojskowymi wzrosła ponad 4-krotnie.
Z akt sądowych wynika, że „w październiku 2023 r. dowódca batalionu o nazwisku Mubaszyrow, służący w armii rosyjskiej od ponad ośmiu lat, żołnierz wielokrotnie odznaczony za swoją służbę, przyprowadził swojego towarzysza M. (nazwisko zostało ukryte w wyroku) do lasu w pobliżu wsi Korsuń pod Donieckiem. Tam spotkali się z innym żołnierzem, który przyniósł ze sobą improwizowany ładunek wybuchowy. Następnie wysadzili M. w powietrze. Ciężko zraniony żołnierz został dostarczony następnie do centrum medycznego jednostki. Tam poinformował o ranach odniesionych w walce”.
Z ustaleń śledztwa wynika, że z tytułu odniesionych obrażeń M. miał tylko w 2023 r. zarobić na wysadzaniu się w powietrze 6 mln rubli. Oficjalnie: z tytułu ran odniesionych w wojnie w Ukrainie. Ustalono też, że połowę pieniędzy M. przekazał Mubaszyrowowi, który podzielił je między siebie i swoich wspólników.
Jak ustalili autorzy śledztwa, nie był to jednorazowy incydent, lecz element zorganizowanego procederu wyłudzania wojennych świadczeń.
Biznes może wybuchowy, ale za to rodzinny
Jak się okazało, żołnierz Mubaszyrow (w randze dowódcy batalionu) był biznesmanem całkiem przedsiębiorczym. Nie tylko miał wielu takich klientów, jak M., gotowych wysadzić się w powietrze dla pieniędzy. W styczniu sąd w Groznym skazał jego młodszego brata za podobne przestępstwo, a dodatkowo za nielegalny handel bronią i „produkcję ładunków wybuchowych”. Młodszy kuzyn Mubaszyrowa (w randze porucznika) także był odpowiedzialny za co najmniej dwie podobne eksplozje, zaś jego starszy brat oskarżony o defraudację 9 mln rubli. Złapany, zawarł umowę o współpracy przedprocesowej i zgodził się zeznawać przeciwko swoim kolegom z wojska. Inni postąpili tak samo.
Przeczytajcie też: „Brawo Putin” i przebierańcy na dworcu. Sprawę „patroli obywatelskich” bada stołeczna policja
Strzały do kolegów z oddziału
„Ważnyje Istorii” zwracają uwagę, że sprawa braci Mubaszyrowów jest jedną z wielu podobnych, do tego nienagłośnionych, choć inne – dla przykładu – są opisywane nawet w prokremlowskich mediach. Głośna była np. sprawa podpułkownika Konstantina Frołowa, kreowanego na bohatera „Specjalnej Operacji Wojskowej”. Śledczy ustalili jednak, że część jego rzekomych frontowych wyczynów i odniesionych ran została sfabrykowana. Ostatecznie został skazany.
Według śledczych, żołnierze i oficerowie 83. Samodzielnej Gwardyjskiej Brygadzie Powietrzno-Desantowej strzelali do siebie nawzajem, aby otrzymać miliony rubli w ramach rekompensaty. Łącznie wyłudzili ponad 200 mln rubli. Przywódcy grupy, dowódca brygady i szef grupy operacji specjalnych przyznali się do winy i złożyli zeznania przeciwko swoim kolegom.
Dlaczego oszustwa się opłacają
Sfabrykowane zaświadczenia, fałszywe rany, a przede wszystkim samookaleczenia należą do najczęściej opisywanych nadużyć związanych z wojennymi świadczeniami. Trudno się dziwić: średnie wynagrodzenie w Rosji w 2025 r. to ok. 100 tys. rubli. Wypłata 3 mln (tyle wyniosło przeciętne odszkodowanie za ranę odniesioną w walce) odpowiada ok. dwóm i pół latom pracy.
Dziennikarze zwracają też uwagę, że udawanie obrażeń jest również posunięciem taktycznym, bo pozwala otrzymać nagrodę za bohaterstwo. To z kolei oznacza nie tylko jednorazowe wypłaty, ale też comiesięczne świadczenia.
Podkreślają, że przypadki samookaleczeń, fałszywych ran i wyłudzania odszkodowań są tylko widoczną częścią problemu. Skala zjawiska pozostaje nieznana, ponieważ wiele spraw nigdy nie trafia do opinii publicznej.
Przeczytajcie też: Fakt. Moskwa buduje i rozbudowuje bazy wojskowe na granicy z NATO