manipulacja

WhatsApp uspokaja: AI nie będzie czytać wiadomości

W grupach na WhatsAppie ponownie krąży wiralowy łańcuszek ostrzegający przed sztuczną inteligencją Meta. Jego autorzy twierdzą, że AI wkrótce uzyska dostęp do prywatnych czatów, jednak eksperci i sam WhatsApp podkreślają, że te informacje są nieprawdziwe.

WhatsApp uspokaja: AI nie będzie czytać wiadomości
fot. Unsplash, Sprawdzam To

W ostatnich dniach niektórzy użytkownicy WhatsAppa masowo otrzymywali wiadomość ostrzegającą przed rzekomym przejęciem prywatnych rozmów przez sztuczną inteligencję Meta. Według autorów łańcuszka administratorzy grup mieli obowiązkowo aktywować funkcję „rozszerzonej ochrony prywatności”, aby zapobiec dostępowi AI do wiadomości, numerów telefonów i danych zapisanych na urządzeniach.

W komunikacie pojawiały się także apele o jak najszybsze przekazywanie ostrzeżenia kolejnym grupom. Tego typu wiadomości szybko rozprzestrzeniły się w wielu krajach, wywołując falę pytań o bezpieczeństwo komunikatora.

Kolejna wersja starego fałszu

Serwisy zajmujące się weryfikacją informacji wskazują, że podobny łańcuszek krąży w internecie już od 2025 r. i regularnie wraca w nieco zmienionej formie. Jego treść nie znajduje potwierdzenia w rzeczywistym działaniu aplikacji.

Eksperci podkreślają, że choć Meta rzeczywiście rozwija rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji, nie oznacza to automatycznego dostępu do prywatnych rozmów użytkowników.

Skąd wzięły się te obawy?

Źródłem zamieszania jest rosnąca obecność Meta AI w komunikatorze. Od pewnego czasu w aplikacji widoczne jest charakterystyczne logo asystenta AI. Dla części użytkowników stało się to dowodem na rzekome monitorowanie rozmów przez sztuczną inteligencję. W rzeczywistości sama obecność funkcji nie oznacza, że system analizuje wszystkie prowadzone czaty.

Meta AI działa wyłącznie wtedy, gdy użytkownik świadomie z niej korzysta, na przykład kierując pytanie do asystenta lub oznaczając go w rozmowie. Firma zapewnia, że AI nie może samodzielnie przeglądać prywatnych konwersacji ani danych zapisanych w telefonie.

Nowa funkcja AI analizuje wiadomości, ale na określonych zasadach

Wątpliwości części użytkowników wzbudziło także wprowadzenie funkcji automatycznych podsumowań nieprzeczytanych wiadomości. Narzędzie pozwala wygenerować skrót długiej rozmowy bez konieczności czytania wszystkich wpisów. Funkcja jest jednak opcjonalna, wyłączona domyślnie i dostępna tylko dla osoby, która zdecyduje się z niej skorzystać.

Meta twierdzi, że rozwiązanie wykorzystuje technologię „Private Processing”, dzięki której treść wiadomości przetwarzana jest w sposób mający uniemożliwić dostęp do niej zarówno pracownikom firmy, jak i osobom trzecim. Według deklaracji koncernu nawet wygenerowane podsumowania nie są widoczne dla innych uczestników czatu.

Czym jest „rozszerzona ochrona prywatności”?

Co ciekawe, funkcja wspominana w łańcuszku rzeczywiście istnieje. Problem polega na tym, że jej działanie zostało błędnie przedstawione.

Po aktywowaniu rozszerzonej ochrony prywatności użytkownicy mogą ograniczyć między innymi eksportowanie czatów przez uczestników rozmowy, automatyczne zapisywanie multimediów czy wykorzystywanie treści konwersacji przez wybrane funkcje AI. Nie jest to jednak narzędzie blokujące rzekomy dostęp sztucznej inteligencji do wszystkich wiadomości, jak sugerują autorzy alarmistycznego komunikatu.

Prywatność nadal opiera się na szyfrowaniu

WhatsApp podkreśla, że podstawą działania komunikatora pozostaje szyfrowanie end-to-end. Oznacza ono, że treść wiadomości mogą odczytać wyłącznie uczestnicy rozmowy. Firma przekonuje, że nowe rozwiązania AI projektowane są w taki sposób, aby nie naruszać tej zasady.

Nie oznacza to jednak końca dyskusji o prywatności. Organizacje zajmujące się bezpieczeństwem cyfrowym zwracają uwagę, że użytkownicy coraz częściej powierzają chatbotom informacje dotyczące zdrowia, finansów czy życia osobistego. Z tego powodu każda nowa funkcja AI budzi szczególne zainteresowanie i wymaga transparentnego wyjaśnienia zasad działania.

Łańcuszki nadal skutecznym narzędziem dezinformacji

Historia z WhatsAppa pokazuje, że nawet w erze sztucznej inteligencji jedną z najskuteczniejszych metod szerzenia dezinformacji pozostają proste wiadomości zachęcające do dalszego udostępniania. Eksperci zalecają, aby przed przesłaniem podobnych ostrzeżeń sprawdzić ich źródło i zweryfikować informacje w oficjalnych komunikatach firmy lub serwisach fact-checkingowych. W tym przypadku alarm okazał się fałszywy, choć bazował na prawdziwych zmianach związanych z rozwojem narzędzi AI w komunikatorze.

Źródła

  1. Deutsche Welle

  2. TechCrunch

Nasi autorzy