Wszechobecny mikroplastik – realne zagrożenie czy kolejna panika? – pytaliśmy w naszym tekście z maja 2026 r. Najnowsze badanie włoskich naukowców z Werony, Neapolu i Rzymu dostarcza kolejnych dowodów na to, że obawy dotyczące wpływu mikroplastiku na zdrowie mogą być uzasadnione. Wyniki opublikowano w „European Heart Journal”.
Związek mikroplastiku z chorobami serca
Badanie przeprowadzono z udziałem 61 osób. Podczas wywiadu uczestników pytano m.in., czy są lub byli palaczami oraz w jakim stopniu byli narażeni na zanieczyszczenie powietrza w ciągu ostatnich dwóch lat. Pobrano od nich próbki krwi zarówno z naczyń wieńcowych, jak i z krążenia ogólnego.
– Odkrycia te nie dowodzą, że mikroplastik powoduje zawały serca, ale wskazują na silny związek między narażeniem na czynniki środowiskowe, obecnością mikroplastiku we krwi a chorobami sercowo-naczyniowymi – powiedział kierownik projektu, prof. Emanuele Barbato z Uniwersytetu Sapienza oraz dyrektor jednostki kardiologicznej szpitala uniwersyteckiego Sant'Andrea w Rzymie.
Jak wygląda to w liczbach? U osób, które przeszły zawał serca, cząsteczki mikro- i nanoplastiku wykryto aż u 84 proc. badanych. Dla porównania występowały one u 40 proc. uczestników z przewlekłą chorobą niedokrwienną serca oraz u 32 proc. osób z prawidłowymi tętnicami wieńcowymi. U pacjentów po zawale zaobserwowano również większą różnorodność rodzajów plastiku. Dominował polietylen, powszechnie wykorzystywany do produkcji opakowań.
Dwa czynniki
W badaniu wskazano dwa główne czynniki związane z wyższym stężeniem cząstek tworzyw sztucznych w organizmie – palenie papierosów i zanieczyszczenie powietrza. Wszyscy pacjenci, którzy palili papierosy i byli długotrwale narażeni na stężenia drobnego pyłu zawieszonego PM2,5 (cząstki o średnicy 2,5 mikrometra lub mniejszej) przekraczające 15 μg na metr sześcienny, mieli we krwi mikro- i nanoplastik. W grupie niepalących i nienarażonych na nadmierne zanieczyszczenie powietrza odsetek ten wynosił zaledwie 12,5 proc. U palaczy mikroplastik wykrywano około sześć razy częściej niż u osób niepalących.
– W naszym badaniu historia palenia była silnie powiązana z obecnością mikroplastiku we krwi. Nasze odkrycia sugerują, że palenie może ułatwiać mikro- i nanoplastikowi przedostawanie się do krwi przez płuca. Zanieczyszczenie powietrza może działać w podobny sposób – wyjaśnił Barbato.
Skąd bierze się PM2,5?
Pył zawieszony pochodzi głównie ze spalin samochodowych, ogrzewania oraz przemysłu. To bardzo małe cząsteczki, które – w przeciwieństwie do PM10 – nie zatrzymują się w górnych drogach oddechowych, lecz przenikają głęboko do płuc, skąd mogą przedostać się do krwioobiegu. Zawierają m.in. metale ciężkie i sadzę. Według wytycznych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) średnioroczne stężenie PM2,5 nie powinno przekraczać 5 μg na metr sześcienny.
Komentarz dietetyka
W komentarzu dla stacji Fox dietetyczka Michelle Routhenstein z Entirely Nourished oceniła, że najprostszym sposobem ograniczenia narażenia na najmniejsze cząstki tworzyw sztucznych – oprócz rzucenia palenia – jest zastąpienie plastikowych pojemników szklanymi. To samo dotyczy butelek. Zastrzegła jednak, że wyniki badania należy interpretować ostrożnie.
– To było badanie obserwacyjne, więc może wykazać jedynie związek, a nie zależność przyczynowo-skutkową. Obejmowało również stosunkowo niewielką grupę pacjentów z jednego kraju, dlatego nie możemy zakładać, że wyniki dotyczą całej populacji – tłumaczyła.
Mikro- i nanocząsteczki plastiku są obecne m.in. w powietrzu, wodzie pitnej i glebie.