Wojna o SAFE. Rząd mówi o dezinformacji

SAFE ma finansować potrzeby polskiej armii. Wokół programu narosły jednak narracje o przekazywaniu środków Ukrainie, oddawaniu obronności Brukseli i uzależnianiu Polski od Niemiec. Minister obrony narodowej mówi o dezinformacji i operacjach wpływu.

Wojna o SAFE. Rząd mówi o dezinformacji
fot. PAP/Albert Zawada

10 czerwca odbył się briefing medialny ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza oraz Magdaleny Sobkowiak-Czarneckiej, pełnomocniczki rządu ds. Instrumentu na rzecz Zwiększenia Bezpieczeństwa Europy. Zwołano go w reakcji na krytyczne głosy opozycji wobec pożyczki SAFE, która ma zwiększyć polską obronność. Problemem jest także wzmagająca się dezinformacja oraz rosnące zagrożenie bezpieczeństwa Polski.

Ministerstwo Obrony Narodowej zapowiada, że: „Wzmacniając odporność, podejmujemy dzisiaj decyzję o zaangażowaniu wszystkich możliwych sił i środków w wyjaśnianie, pokazywanie prawdy, mówienie i oznaczanie też tych manipulacji, które coraz częściej pojawiają się w sieci”. Ma to być reakcja na coraz śmielsze ruchy naszego adwersarza, którym jest putinowska Federacja Rosyjska.

Strategia Rosji

Strategią Rosji, zdaniem ministra Kosiniaka-Kamysza, ma być „[…] sianie zamętu, chaosu. […] te trolle nie mają na celu budowania zaufania do Rosji, bo tego się w Polsce nie da zrobić. Ale manipulując określonymi słowami, a najczęściej wykorzystując określone wartości, manipulując liczbami, doprowadzają do sytuacji, w której poczucie zamętu, chaosu, braku organizacji powoduje brak zaufania – najpierw do państwa polskiego, później do sojuszu, później do obywateli, do całej wspólnoty społecznej”.

Minister wskazuje na przykłady takich działań dezinformacyjnych. Przede wszystkim są to hasła takie jak „SAFE rozbraja Polskę” oraz złowróżbne przewidywania, jakoby sprzęt kupiony z SAFE miał zostać przekazany Ukrainie. To dezinformacje, które dementuje szef MON: „[…] można SAFE lubić lub nie lubić, można się z nim zgadzać lub nie zgadzać, ale trudno mówić, że jak kupujemy sprzęt za 120 miliardów, […] że to jest rozbrajanie Polski – to jest wzmacnianie Polski”. Minister podkreślił, że te działania nie wypływają od polityków opozycji oraz określił je jako „złowrogie”.

Na Ukrainę…

Stwierdzenia, jakoby polski sprzęt kupiony w ramach SAFE miał zostać wysłany na Ukrainę, podchwycili polscy politycy. Mariusz Błaszczak, były szef resortu obrony, pisał o tym w grudniu ubiegłego roku na portalu X: „10 mld zł z funduszu SAFE ma zostać przekazane na Ukrainę – to pożyczki, które będziemy spłacać wszyscy”. Taka informacja, zdaniem NASK, pojawiła się 8–9 czerwca 2026 r. na wysokozasięgowych kontach w mediach społecznościowych.

W części dezinformacyjnych przekazów wykorzystano fragment wypowiedzi ministry Sobkowiak-Czarneckiej z programu „Graffiti” w Polsat News z 28 listopada 2025 r. Mówiła ona wówczas, że niewielka część środków – 4–5 proc. – zostanie przeznaczona na zakup sprzętu dla Ukrainy. Fragment ten przedstawiano jednak bez szerszego kontekstu i jako aktualne potwierdzenie rzekomego transferu pieniędzy.

9 czerwca 2026 r. Sobkowiak-Czarnecka zdementowała te doniesienia na portalu X. Podkreśliła, że rząd nie przekazuje środków na Ukrainę ani nie dokonuje zakupów sprzętu dla Ukrainy w ramach programu SAFE. Kosiniak-Kamysz również stanowczo to dementuje: „Sprzęt SAFE nie trafia na Ukrainę. Pieniądze z SAFE-u nie mogą być przekazane na Ukrainę i nie będą przekazane na Ukrainę”. Tak samo wypowiada się  pełnomocniczka ds. SAFE: „Żeby było jasne: mechanizm SAFE nie pozwala na przekazywanie jakichkolwiek środków na Ukrainę. Nie ma takiej możliwości zgodnie z rozporządzeniem SAFE”.

Wicepremier nie odcina się od pomocy Ukrainie. Podkreśla, jak duże wsparcie zarówno ten, jak i poprzedni rząd przekazały walczącemu sąsiadowi. Nie jest to jednak związane z mechanizmem dofinansowywania wojskowości, jakim jest SAFE. „[Polska] jest państwem, które wspiera dobro, a zawsze jest przeciwko złu. Dlatego pomagamy Ukrainie, dlatego hub logistyczny od drugiego dnia wojny funkcjonuje w Polsce, dlatego szkolimy ukraińskich żołnierzy” – mówi minister, odcinając się od tego, że miałoby to nas wciągać w wojnę. „[…] wręcz przeciwnie, one mają na celu właśnie, żeby wojny tutaj nigdy nie było. I kupowanie uzbrojenia, i nieprzegranie Ukrainy w tym starciu z Rosją jest w interesie takim, żeby tu wojny nie było”.

Pożyczkowe zniewolenie

Mariusz Błaszczak, przewodniczący klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości, we wpisie na portalu X twierdzi też, że SAFE „powoduje, że decyzje w sprawie naszego bezpieczeństwa będą podejmowane poza granicami Polski”. Tego typu sugestia nie wynika jednak z konstrukcji programu. SAFE nie tworzy wspólnej armii europejskiej ani nie przekazuje UE kontroli nad polskim wojskiem. Państwa członkowskie nadal samodzielnie decydują o zakupach uzbrojenia, strukturze sił zbrojnych czy użyciu armii. Mechanizm dotyczy finansowania i współpracy przemysłowej, a nie przejęcia kompetencji obronnych przez Brukselę.

Prawdą jest, że UE chce zwiększać współpracę państw przy zakupach wojskowych i wzmacniać europejski przemysł obronny. To jednak coś innego niż oddanie kontroli nad bezpieczeństwem państwa. Hasła o utracie suwerenności pojawiają się w wypowiedziach tego polityka nie po raz pierwszy.

Zimą tego roku, po głosowaniu nad SAFE, wieszczył: „Fundusz SAFE w tym kształcie to oddawanie suwerenności i blokowanie prawidłowego rozwoju Sił Zbrojnych RP. Koalicja PO-PSL już raz była grabarzem Wojska Polskiego. Teraz idą tą samą drogą”.

Wtórował mu również Przemysław Czarnek, kandydat na premiera z ramienia Zjednoczonej Prawicy. Skontrował to podczas konferencji minister obrony narodowej: „Proszę mi pokazać, gdzie Polska straciła suwerenność na tym, że kupiła więcej uzbrojenia. Jeden namacalny punkt, gdzie Polska straciła suwerenność. O czym nie mogliśmy zdecydować? O tym, że kupujemy Borsuki? O tym, że kupujemy Kraby, Rosomaki, Baobaby? O tym, że kupujemy polskie drony? To jest utrata suwerenności, że inwestujemy w polski przemysł?” – zapytał retorycznie Kosiniak-Kamysz. „Suwerenność ma na imię Polska, czyli inwestycja w Polskę: w polskie wojsko, w polską gospodarkę, w polski przemysł zbrojeniowy, w polskich obywateli”.

Für Deutschland!

Ostatnim przykładem dezinformacji podanym przez ministra były głosy, jakoby SAFE było oddaniem obronności w ręce Niemiec lub Unii. Biorąc pod uwagę, że Polska jest na równych prawach częścią Unii Europejskiej, każda wypowiedź o „oddawaniu” czegokolwiek w ręce UE jest manipulacją. Wszystko, co robi polski rząd w tym zakresie, realizuje w ramach Unii Europejskiej, ponieważ jest jej częścią.

Wypowiedzi takich polityków jak Janusz Kowalski po głosowaniu ws. SAFE: „Tusk z PSL na 45 lat chce uzależnić Polskę od niemieckiego sprzętu i brukselskiego szantażu” – to również dezinformacja. W przedstawionym przez MON pierwszym pakiecie projektów finansowanych z SAFE wskazano przede wszystkim zamówienia dla polskiego przemysłu obronnego, m.in. systemy Rak, Baobab, Krab, Rosomak, Jarzębina, Tulipan, Tytan, Waran, Tarczę Wschód i system SAN.

Minister obrony podkreślał, że podczas konferencji z udziałem najważniejszych dowódców Wojska Polskiego nie wskazano „ani jednego niemieckiego sprzętu”. Jednocześnie rząd nie twierdzi, że w całym programie nie pojawi się żaden udział zagranicznych firm. Premier Donald Tusk mówił jednak, że według obecnych wyliczeń do niemieckiego przemysłu ma trafić 0,37 proc. środków z SAFE. Teza o uzależnianiu Polski od niemieckiego sprzętu nie znajduje więc potwierdzenia w przedstawionych dotąd informacjach.

Minister wypunktował twierdzenia opozycji, wskazując na sprzyjanie wrogim interesom: „Gdzie jest ten słynny Rheinmetall z miliardami z polskiego sejfu? To było wierutne kłamstwo. Ono najpierw było próbą zohydzenia, również takim przesłaniem, myślę, do prezydenta Rzeczypospolitej, żeby nie podpisał ustawy. Przecież ci, którzy znali listę, wiedzieli od początku. Zagrali w tej grze manipulacyjnej. Niech zejdą z tej drogi […] bycia elementem wielkiej rozgrywki Federacji Rosyjskiej wobec bezpieczeństwa Polski i Europy”.

Sobkowiak-Czarnecka podkreślała, że można łatwo sprawdzić, czy rząd mówi prawdę: „Prezentowaliśmy to na konferencjach prasowych, a wszystkie 62 kontrakty, które podpisaliśmy pod koniec maja, wszystkie są na stronie Agencji Uzbrojenia. Każdy może przeczytać, co, gdzie i za jaką kwotę kupiliśmy. Nie ma tam niemieckiego przemysłu, nie ma tam wysyłania sprzętu na Ukrainę i nie ma tam dotacji na Ukrainę”.

Front walki z dezinformacją

Swoją wypowiedź wicepremier zakończył apelem do politycznych adwersarzy z partii prawicowych o zaprzestanie prowadzenia polityki w oparciu o wprowadzanie fałszywych scenariuszy. Zapowiedział również stanowczą reakcję wobec takiego standardu prowadzenia polityki: „Krytyka i spór polityczny jest rzeczą normalną. Trolling, dezinformacja, manipulacja i kłamstwo na temat budowy bezpieczeństwa Polski jest działaniem wrogim. Na krytykę i dyskusję jestem zawsze otwarty. Na działanie wobec bezpieczeństwa państwa polskiego, wrogie działanie, manipulacje i kłamstwa będziemy odpowiadać bardzo stanowczo”.

Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, pełnomocniczka rządu ds. SAFE, również podkreślała, że działania dezinformujące w kwestii SAFE są organizowane w konkretnym celu. Zwracała także uwagę, że kluczowe jest budowanie świadomości społecznej w zakresie kłamstw politycznych, dezinformacji i wrogich operacji.

„Odporność państwa buduje się przede wszystkim, zaczynając od budowania odporności społeczeństwa na kłamstwo, dezinformację i operacje wpływu. A dzisiaj właśnie z tym mamy do czynienia” – ostrzega Sobkowiak-Czarnecka. „Wokół SAFE od kilku miesięcy jest kontynuowana konkretna operacja wpływu, która ma na celu zohydzenie tych pieniędzy, przekonanie Polaków do tego, że nie warto inwestować w armię i nie warto inwestować w bezpieczeństwo. To jest wszystko jedno wielkie kłamstwo robione w konkretnym celu. Mechanizm SAFE wzmacnia nasze bezpieczeństwo”.

NASK nie odnotował też podejrzanych proporcji między liczbą interakcji a odpowiedziami pod analizowanymi postami. Co istotne, treści krytykujące fałszywe narracje były udostępniane częściej niż same wpisy dezinformacyjne. Najwięcej udostępnień zdobył komentarz samej Magdaleny Sobkowiak-Czarneckiej, dementujący nieprawdziwe informacje o programie.

Mimo że NASK nie doszukuje się tam skoordynowanej operacji agentów wpływu, krytyka międzynarodowej współpracy w zakresie obronności w oczywisty sposób wzmacnia naszych wrogów i zwiększa zagrożenie ojczyzny.

Transparentność to podstawa

Ministra podkreśliła, że w zakresie SAFE stawia na politykę pełnej transparentności: „Będę stawiać się zawsze w Sejmie, w Senacie, w każdym innym miejscu, tak jak było na komisjach sejmowych, i odpowiadać na pytania dotyczące mechanizmu SAFE. […] Z pełnym zdecydowaniem będziemy walczyć z operacją wpływu i z sianiem dezinformacji na temat mechanizmu SAFE”.

W dniu konferencji Sobkowiak-Czarnecka odpowiadała w Sejmie na pytania dotyczące mechanizmu SAFE. Ministra wyraziła ubolewanie, że „na sali było tylko kilku posłów i tylko jeden z opozycji”. W ramach polityki opartej na transparentności zaprosiła polityków opozycji do dyskusji: „Zawsze będę z wami debatować. Tak jak chodziłam do Pałacu Prezydenckiego, do Biura Bezpieczeństwa Narodowego, tak jak odpowiadałam na każde pytanie” – apelowała jednak: „Nie dajcie się wciągnąć w tę operację, która w zderzeniu z faktami wygląda blado. […] Żyjemy w tak trudnych geopolitycznych czasach” – podkreślała. „Bezpieczeństwo Polek i Polaków – i to militarne, ale też informacyjne, a do tego silny przemysł zbrojeniowy – jest naszym obowiązkiem jako państwa polskiego. Tak samo naszym obowiązkiem jest walka z dezinformacją, którą dzisiaj jasno deklarujemy, a pan premier przedstawił konkretne decyzje”.

Na pytanie Agnieszki Drążkiewicz, dziennikarki Polskiego Radia, o działania, które rząd będzie podejmował w kontrze do tych manipulacji, oraz o to, czy tropy dezinformacji sięgają za naszą wschodnią granicę, minister Kosiniak-Kamysz zapowiedział dalszą współpracę MON z zespołem pełnomocniczki rządu ds. SAFE oraz kontynuowanie polityki transparentności: pokazywanie list zakupowych, kontraktów, dzielenie się efektami rozmów i kolejnych zamówień wspólnych. Rząd ma konsekwentnie odpowiadać na fałszywe przekazy i je dementować. Rządzący widzą również potrzebę wyjaśniania, czym jest mechanizm SAFE i jakie korzyści przynosi.

W działaniach przeciwko dezinformacji mają zostać wykorzystane także zdolności cyberwojsk i Cyberlegionu, skupiającego ok. 3 tys. informatyków, w dużej mierze wolontariuszy. Minister podkreślił, że krytykę polityczną należy odróżniać od manipulacji i kłamstw, które nazwał działaniami hybrydowymi wymierzonymi w państwo polskie. Wicepremier powoływał się przy tym na analizy z ostatnich 24 godzin. Najnowsze przekazy potwierdzają wykorzystywanie schematów znanych z wcześniejszych operacji dezinformacyjnych prowadzonych w innych państwach europejskich, m.in. na Węgrzech, gdzie wykorzystywano podobne grafiki uderzające we współpracę z Ukrainą.

Maciej Miłosz z „Rzeczpospolitej” pytał przedstawicieli rządu, czy dysponują konkretnymi danymi potwierdzającymi nasilenie dezinformacji wokół programu SAFE. Zwrócił uwagę, że w debacie publicznej pojawiają się ogólne stwierdzenia o rosnącej skali manipulacji, ale dopytywał, czy rząd może wskazać konkretne liczby, którymi da się operować. Dziennikarz poruszył również kwestię, czy działania rządu nie są próbą „sklejenia” krytyki opozycji wobec programu SAFE z łatką rosyjskich trolli. Innymi słowy, pytał, czy rząd nie wykorzystuje walki z dezinformacją jako broni przeciwko opozycyjnej krytyce programu.

Ministra Sobkowiak-Czarnecka rozdziela kwestie dyskusji z opozycją, na którą – jak podkreśla – jest otwarta, od walki z dezinformacją. Jej zdaniem są to dwa zupełnie odrębne tematy: „My tylko mówimy jasno: jeżeli ktoś próbuje imputować, że jakieś pieniądze trafiają na Ukrainę, a nie, nie trafiają na Ukrainę. Jeżeli ktoś próbuje twierdzić, że dzięki programowi SAFE Wojsko Polskie nie zdobyło żadnych nowych zdolności, znowu totalne pudło. […] To absolutnie polityka na bok” – mówiła.

Ministra podkreśliła, że chodzi o stan wyższej konieczności. „My dzisiaj mówimy o bezpieczeństwie państwa. Widzimy to nasilenie i widzimy powtarzające się także w innych państwach regionu mechanizmy”.

Odnosząc się do danych dotyczących wzrostu dezinformacji, minister Kosiniak-Kamysz przypomniał: „W 2025 roku NASK zgłosił 46 tys. materiałów zawierających dezinformację. 12 proc. zgłoszonych treści zostało usuniętych, 20 proc. zgłoszeń pozostało bez jakiejkolwiek reakcji, 68 proc. poddano moderacji, czyli ograniczeniu zasięgu lub oznaczeniu, że to jest działanie […] nieprawidłowe, a 9 tys. zgłoszonych treści dezinformacyjnych nadal ukazywało się w sieci”.

Jak dodał, monitoring trwa na bieżąco, a mimo działań NASK i zgłoszeń kierowanych do platform internetowych nie zawsze przynosi oczekiwane rezultaty. „Dlatego wszystkie siły i środki państwa muszą być skierowane [na walkę z dezinformacją]”.

Minister wskazywał również na pogorszenie sytuacji w ostatnich dniach. „Ostatnie dni pokazują nasilenie [problemu]. […] Moim zdaniem [moment] został wychwycony przez adwersarzy: spór pomiędzy Polską a Ukrainą, który rozgrzewa emocje i w Polsce, i na Ukrainie. Wykorzystano ten moment do podgrzania jeszcze bardziej tych wrogich nastrojów antypolskich na Ukrainie i anty ukraińskich w Polsce. […] Niestety część polityków w Polsce to podchwyciła, tę narrację”.

Spór o SAFE pokazuje, jak łatwo techniczny mechanizm finansowania obronności staje się paliwem dla sprzyjającej Rosji narracji o Ukrainie, Niemczech i utracie suwerenności.

Nasi autorzy