Gawkowski idzie na wojnę z Metą. Żąda miliarda złotych kary

„Platformy cyfrowe muszą ponosić pełną odpowiedzialność za swoje działania i dlatego zawnioskowałem o nałożenie na Metę kary w wysokości miliarda złotych” – ogłosił minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski. Na platformie X opublikował pismo przesłane do Komisji Europejskiej.

Gawkowski idzie na wojnę z Metą. Żąda miliarda złotych kary
Wicepremier, minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski na konferencji prasowej w Sejmie fot. PAP/Radek Pietruszka

Brzoska i Gawkowski kontra Meta

Cała sprawa ma związek z Rafałem Brzoską, założycielem firmy InPost, i jego żoną Omeną Mensah, którzy regularnie padają ofiarami scamu – fałszywych płatnych reklam wykorzystujących ich wizerunek, m.in. do promocji rzekomo stworzonej przez Brzoskę platformy inwestycyjnej. Oszuści, wykorzystując media Mety, czyli Facebooka i Instagrama, próbowali w ten sposób uwiarygodnić swoje działania i nakłonić ludzi do wpłacania pieniędzy.

Ponadto z opublikowanych przez przedsiębiorcę zrzutów ekranu wynika, że na tych platformach pojawiały się również fake newsy, m.in. o jego aresztowaniu przez policję i śmierci. W kwietniu Sąd Apelacyjny w Warszawie wydał wyrok korzystny dla Brzoski. W uzasadnieniu napisano, że w tym przypadku to Meta ponosi odpowiedzialność za to, co trafia do odbiorców, i ma obowiązek reagować na nieprawidłowości.

14 sierpnia przedsiębiorca publicznie i z nazwiska skrytykował zarząd Mety – Roberta Bednarskiego (Country Director / Managing Director Meta w Polsce i regionie CEE), Jakuba Turowskiego (Public Policy Director, CEE), Tomasza Parfjanowicza (Head of Marketing, Meta Poland) oraz Ewę Tumanow (Industry Head, Retail & E-Commerce, Meta Poland). Opublikował też dane dotyczące wpływów z reklam, a także zaproponował, by każda platforma internetowa płaciła karę w wysokości 150 proc. przychodu z fałszywej reklamy.

„Jeden z wymienionych, Jakub Turowski, dyrektor Meta do spraw polityki publicznej na Europę Środkowo-Wschodnią, zasiada w Radzie do spraw Cyfryzacji przy Ministerstwie Cyfryzacji i w Radzie Nowych Mediów przy Kancelarii Prezydenta, co czyni go de facto aktywnym lobbystą, a nie szeregowym pracownikiem, a jego nazwisko wraz z afiliacją opublikowało polskie państwo, zanim zrobiłem to ja” – napisał Rafał Brzoska.

 

W reakcji na to 17 sierpnia Meta zablokowała profil Brzoski na Instagramie. Firma wydała oświadczenie, w którym odniosła się do publikowania danych członków jej kierownictwa i oceniła, że może to „zagrażać ich życiu”. Słowo „przepraszam” nie padło.

Ultimatum dla Mety

Wywołane do tablicy Ministerstwo Cyfryzacji stanęło po stronie przedsiębiorcy. Szef resortu Krzysztof Gawkowski 18 sierpnia wysłał pytania do zarządu Mety w sprawie działań podejmowanych w zakresie usuwania oszukańczych reklam. Postawił też ultimatum – kierownictwo miało tydzień, by odnieść się do sprawy.

W środę 26 sierpnia na antenie Polsat News minister zdradził, że odpowiedź wpłynęła w godzinach popołudniowych ostatniego dnia upływającego terminu, czyli 25 sierpnia. W piśmie, które zostało opublikowane w całości na stronach resortu, czytamy m.in., że „celem (Mety – red.) jest, aby do końca 2026 r. zweryfikowani reklamodawcy generowali 90% globalnych przychodów Meta z reklam, w porównaniu z obecnym poziomem 70%”. Działania i plany poprawy nie usatysfakcjonowały jednak Gawkowskiego.

– Oczywiście Meta się tłumaczyła, że siedem dni, ale niektóre reklamy w ciągu pierwszego dnia już znikały. Dla mnie to powinny być minuty. Wtedy będę mógł przyjść i powiedzieć, sprawa została domknięta. Dla mnie Meta trzyma się wytycznych algorytmów, który podbijają dokładnie te treści, które przynoszą dużo kasy do portfela – wyjaśnił członek rządu i zapowiedział konkretne działania. Na efekty nie trzeba było długo czekać.

Gawkowski robi, nie mówi. Jest pismo do KE 

W czwartek Krzysztof Gawkowski na platformie X opublikował dokument przesłany do wiceprzewodniczącej wykonawczej KE do spraw suwerenności technologicznej, bezpieczeństwa i demokracji Henny Virkkunen. Minister zażądał nałożenia na Metę kary w wysokości 250 mln euro, czyli ok. miliarda złotych.

„Bezczynność i nieskuteczność w zwalczaniu szkodliwych dla Polaków reklam i oszukańczych treści nie będzie tolerowana. Oczekuję, że Komisja Europejska szybko przeprowadzi postępowanie i nałoży karę. Dowodów jest aż nadto” – napisał w poście. Dodał, że liczy na skuteczniejszą walkę z tym zjawiskiem. „Ten dziki zachód na platformie musi się skończyć” – zaznaczył.

 

Gawkowski powołał się m.in. na akt o usługach cyfrowych (DSA). To pierwsza na świecie regulacja cyfrowa w formie rozporządzenia nakładająca na firmy w całej UE odpowiedzialność za treści zamieszczane na ich platformach. Podał też konkretne liczby.

„W przeprowadzonym przez CERT Polska teście zgłoszono Meta 122 reklamy, zakwalifikowane jako oszustwa. W 106 przypadkach, czyli 86,8 proc. zgłoszeń, Meta zakończyła sprawę decyzją o nieusunięciu reklamy. Jedynie 10 reklam zostało usuniętych, a w 6 przypadkach nie udzielono odpowiedzi” – napisał we wniosku do KE.

Kary to chleb powszedni dla Mety

Ewentualna kara w wysokości 250 mln euro nie będzie więc rekordową, jaka w ostatnich latach została nałożona na Metę.

Źródła

  1. Ministerstwo Cyfryzacji

  2. X

  3. azag.gov

Nasi autorzy