„Człowiek. Dodaj do koszyka”. Tak Rosja masowo sprowadza pracowników z Korei Północnej

Od 12 do 18 godzin dziennie na budowie lub w fabryce. 12 dni z rzędu, potem 1 dzień wolnego i tak przez cały rok. Czasem za 10 dolarów, czyli niecałe 40 zł miesięcznie. Tak w Rosji zatrudnia się robotników z Korei Północnej. Wstrząsający raport Global Rights Compliance. 

„Człowiek. Dodaj do koszyka”. Tak Rosja masowo sprowadza pracowników z Korei Północnej
Robotnicy z Korei Północnej w trakcie transportu (fot. Getty Images)

Start o godz. 7. Praca przy betonie, zbrojeniu i murowaniu. W zimie bez sprzętu ochronnego. Choroba lub uraz to przeszkoda, za którą nikt nie zapłaci. Koniec zmiany o 23 lub później. Mieszkanie w zatłoczonych, nieogrzewanych kontenerach mieszczących się na terenie budowy. Mycie wyłącznie w zimnej wodzie. Gorący prysznic raz, czasem dwa razy w roku. Do tego stały nadzór i zbiorowe kary, głównie finansowe. Robotnicy donoszą na siebie, by ich uniknąć.

To nie jest opis z czasów XIX-wiecznej rewolucji przemysłowej, czy sowieckiego lub niemieckiego obozu pracy przymusowej. Tak wygląda praca, którą wykonują dziś sprowadzani masowo do Rosji północnokoreańscy robotnicy. Wynajmowani są przez własny rząd, który zabiera im większość pensji.

„Studenci” na „stypendiach”

Raport GRC opiera się na dziewięciomiesięcznym śledztwie, w tym relacjach 21 robotników z budów w trzech rosyjskich miastach. Robotnicy, są anonimowi. Znane jest za to nazwisko jednego z pośredników pracy: Władimir Sokołow, szef holdingu Black Horse. Z raportu wprost wynika, iż firma powiązana z Sokołowem prowadzi stronę oferującą „praktyki przemysłowe dla studentów z KRLD”. Menedżer tej firmy, podczas rozmowy z dziennikarzami, podającymi się za pracodawców, przekazał, że Koreańczycy wjeżdżają do Rosji na podstawie wizy studenckiej, zapisywani są nawet do uczelni. Po przyjeździe trafiają do firm budowlanych i fabryk. Wcześniej, przed wysyłką, zakład zatrudniający robotników jest poddawany „kontroli” urzędników z Korei. Pracownikom, by nie uciekli, zabierane są dokumenty.

Według danych brytyjskiego wywiadu wojskowego oraz szefa Sztabu Obrony Wielkiej Brytanii, a także Sztabu Sił Zbrojnych Ukrainy, w wojnie z Kijowem zginęło lub zostało trwale rannych nawet 1,5 mln młodych (głównie od 26 do 34 roku życia) ludzi.

W Rosji brakuje pracowników. 

Władze same prognozują niedobór ok. 3,1 mln ludzi do pracy do roku 2030 r. Jednocześnie napływ migrantów z Azji Środkowej spada (w I połowie 2026 roku aż o kilkanaście procent). Robotnik z KRLD to, jak napisał jeden ze śledczych GRC, Dyland Carter, ktoś „w pełni kontrolowany, bo z odebranymi dokumentami”. Większość trafia na budowy, część do zakładów ważnych dla przemysłu wojennego: fabryk aluminium lub producenta racji żywnościowych dla żołnierzy.

Władimir Sokołow, szef holdingu Black Horse, sprowadzającego „studentów” do pracy przekonuje w rosyjskich mediach, że to legalny „trening zawodowy”. Inny pośrednik mówi o „stypendiach”. Z raportu wynika jednak, że wielu Koreańczyków nie wie nawet, dla jakiej firmy pracuje. Tak naprawdę nie ma kto tego skontrolować. Od kwietnia 2024 r. nie działa panel ekspertów ONZ monitorujący prawa i sankcje m.in. w Rosji. Został rozwiązany przez Putina.

Ile kosztuje człowiek?

Twarda liczba z raportu to prowizja pośrednika: 100–150 tys. rubli za pracownika, czyli do ok. 1 860 USD. Nie jest to więc „tania siła robocza”, ale dla Rosji, której brakuje milionów pracowników, to drobiazg. Opłaca się to przede wszystkim władzom Korei Północnej, które konfiskują 80–90 proc. zarobków tych ludzi. To tzw. miesięczna opłata dla państwa, wynosząca nawet 850 dolarów. Robotnicy, którzy nie są w stanie jej zapłacić, zadłużają się u państwa. Raport opisuje kończących rok pracy z potężnym długiem, którym na przeżycie pozostaje ok. 10 dolarów miesięcznie.

Rodziny niewolników są zakładnikami Pjongjangu

Nie każdy też trafia do Rosji. W liczącej ok. 26,6 miliona mieszkańców Korei Północnej wybiera się robotników poprzez rygorystyczny proces weryfikacji ideologicznej i osobistej, w którym kluczowym jest warunek oparty na zasadach wręcz bandyckich: posiadanie w kraju współmałżonka oraz dzieci, którzy w ten sposób stają się zakładnikami gwarantującymi, że pracownik nie ucieknie za granicą. 

Ponadto sami robotnicy są lojalni. To niewolnicy z wyboru: mimo świadomości niewolniczych warunków starają się o takie kontrakty. Zatrzymanie nawet 10 proc. z takiej, zagranicznej pensji to potężny zastrzyk gotówki, a czasem jedyna szansa na przeżycie. Średnia (oficjalna) pensja w Korei Północnej wynosi dziś równowartość od 1 do 3 dolarów miesięcznie.
 

Nie tylko Rosja

Według powołanego w 2024 roku międzynarodowego organu śledczo-kontrolnego Multilateral Sanctions Monitoring Team (Wielostronny Zespół ds. Monitorowania Sankcji), w co najmniej 17 krajach świata przebywa od 35,6 do 101,3 tys. północnokoreańskich robotników. Niemal wszyscy w Chinach (20–70 tys.) i Rosji (15–30 tys.). Zarabiają dla swoich reżimów nawet 800 mln USD rocznie. To dane z 2026 roku, pochodzące z raportu przygotowanego w ramach MSMT przez jedenaście państw (m.in. USA, Japonię, Koreę Płd., Wielką Brytanię i Niemcy).

12 października Rada UE objęła sankcjami jedną z firm pośredniczących w tym procederze: Samolet Group i jej szefową Annę Akinszynę. Sankcjami objęto też holding Sokołowa, Black Horse. MSZ Rosji i ambasada KRLD nigdy nie odpowiedziały dziennikarzom (m.in. Reutersowi) na pytania w tej sprawie. Sokołow i Black Horse także nie odpowiedzieli na zarzuty mediów i organizacji. Choć Raport GRC pokazuje wyjątkowo drastyczne ustalenia, a nawet zeznania, część kwestii opiera się wyłącznie na dochodzeniu dziennikarsko-obrończym, a nie na wyrokach sądowych.

Południowokoreańska telewizja pokazuje relacje z zatrzymania  podejrzewanego o bycie północnokoreańskim żołnierzem,  przez ukraińską armię (fot. K.Jae-Hwan/SOPA/LightRocket/Getty Images)
Południowokoreańska telewizja pokazuje relacje z zatrzymania podejrzewanego o bycie północnokoreańskim żołnierzem, przez ukraińską armię (fot. K.Jae-Hwan/SOPA/LightRocket/Getty Images)

Wątek polski 

Także w Polsce pojawiły się oskarżenia o zatrudnianie pracowników przymusowych z Korei Północnej. Sprawa ta przez lata była obiektem międzynarodowych śledztw dziennikarskich (opisały ją m.in. stacja BBC i dzienniki The New York Times, czy Die Welt). Polska była przez krótki czas jedynym krajem w Unii Europejskiej, w którym legalnie wydawano pozwolenia na pracę dla obywateli Korei Północnej. Proceder ten trwał aż do roku 2018. Północni Koreańczycy (głównie spawacze) pracowali m.in. na terenach stoczniowych w Gdyni i Gdańsku oraz Szczecinie. 

Sprawa ujrzała światło dzienne po nieszczęśliwym wypadku, do którego doszło na terenie jednej z gdyńskich stoczni. W sierpniu 2014 roku północnokoreański spawacz (zatrudniony przez firmę Armex) doznał śmiertelnych poparzeń. Państwowa Inspekcja Pracy (PIP) przeprowadziła wówczas kontrolę, która wykazała rażące łamanie przepisów BHP, zmuszanie do pracy po 12 godzin dziennie oraz brak odpowiedniego sprzętu, także ochronnego. 

Pośrednicy w oficjalnych oświadczeniach odpierali zarzuty, tłumacząc, że robotnicy byli zatrudniani legalnie przez zewnętrznych podwykonawców, posiadali oficjalne wizy oraz pozwolenia na pracę wydawane przez polskie urzędy wojewódzkie. W 2016 roku Polska całkowicie wstrzymała wydawanie nowych wiz dla pracowników z Korei Północnej, a do końca 2018 roku niemal wszyscy robotnicy z tego kraju opuścili terytorium RP.

UE, choć nie ma bezpośredniego wpływu na to, co dzieje się wewnątrz Rosji, czy Korei Północnej, stara się odcinać ten system od rynków zachodnich. Nakłada też kary indywidualne oraz sankcje. W 2017 roku Rada Bezpieczeństwa ONZ przyjęła rezolucję nr 2397, która całkowicie zakazała zatrudniania obywateli KRLD za granicą i nakazała ich repatriację do końca 2019 roku. Prawnie ten zakaz wciąż obowiązuje i wiąże wszystkie kraje świata. Jak omija go Rosja, opisaliśmy powyżej.

49,6 miliona ludzi na całym świecie

Wyzysk obywateli Korei Północnej to ułamek globalnego problemu. Szacuje się, iż w sidłach podobnego, współczesnego niewolnictwa tkwi obecnie nawet 49,6 miliona ludzi na całym świecie. To najczęściej właśnie praca przymusowa. Ofiarami padają głównie osoby bezbronne prawnie: to najubożsi, mniejszości etniczne, migranci oraz osoby będące ofiarami systemowych przymusów państwowych. 

Chodzi też o politykę. W przypadku Koreańczyków kluczowy jest sojusz geopolityczny z Pjongjangiem. Zarówno Chiny, jak i Rosja traktują reżim Kim Dzong Una jako ważnego partnera strategicznego, który pomaga im m.in. ograniczać wpływy Zachodu w regionie. Dla Kremla i Pjongjangu niewolnictwo to czysty zysk, zarówno polityczny, jak i finansowy.

Przeczytajcie też: Od 170 do 7500 dolarów. Tyle kosztuje droga do Europy

Źródła

  1. ILO org

  2. GAZETA PRAWNA

  3. BBC

  4. DIEE WELT

  5. THE NEW YORK TIMES

  6. EUR LEX

  7. USA STATE GOV

  8. GLOBALRIGHTSCOMPLIANCE ORG

Nasi autorzy