manipulacja

Posłowie Korony straszą paktem migracyjnym. Sprawdzamy, ile w tym prawdy

„Bandycki pakt”, „obcy najeźdźcy”, „agresja na ojczyznę” – takimi słowami politycy Konfederacji Korony Polskiej opisują unijny pakt o migracji i azylu, który wszedł w życie 12 czerwca. Na ile te alarmistyczne stwierdzenia są uzasadnione?

Posłowie Korony straszą paktem migracyjnym. Sprawdzamy, ile w tym prawdy
Kryzys migracyjny na wyspie Lampedusa, 2023 r. (fot. PAP/Abaca)

– Skutki tzw. paktu migracyjnego są tak nieodwracalne i niebezpieczne, że Konfederacja Korony Polskiej głosi tylko jedno: Polexit natychmiast – mówił we wtorek w Sejmie szef biura koła poselskiego Korony Piotr Heszen. 

Podczas konferencji poświęconej wchodzącemu w życie unijnemu paktowi politycy ugrupowania Grzegorza Brauna przekonywali, że jest on wprowadzany po to, by zdestabilizować Polskę. Twierdzili też, że kraj zostanie zmuszony do przyjęcia migrantów, czego skutkiem będzie wzrost przestępczości i pogorszenie bezpieczeństwa. 

– Wchodzi zwiększona liczba gwałtów, grabieży, niepokojów, konieczności zatrudniania ochroniarzy dla swoich dzieci – przekonywał Heszen. Z kolei poseł Włodzimierz Skalik deklarował, że należy „postawić gardę przeciw temu najazdowi”. Korona zapowiada, że dąży do wyprowadzenia Polski z UE i zamknięcia granic dla migracji. 

Sprawdziliśmy najważniejsze twierdzenia polityków Korony dotyczące paktu o migracji i azylu, jego wejścia w życie oraz konsekwencji dla Polski. 

Pakt migracyjny nie jest wprowadzany tylnymi drzwiami

Politycy Korony przedstawiają pakt jako działanie celowo wymierzone w Polskę i wprowadzane „tylnymi drzwiami”. „Tylnymi drzwiami jest nam wprowadzany bandycki pakt migracyjny, który ma na celu tylko i wyłącznie zdestabilizowanie państwa” – mówił Przemysław Byszyński. Poseł Włodzimierz Skalik ocenił, że jest to „celowe działanie” UE, określając pakt jako próbę „rozwodniania” polskości przez „masową imigrację”. 

Twierdzeń tych nie potwierdzają ani okoliczności przyjęcia paktu, ani jego przepisy. Pakt o migracji i azylu został przyjęty w 2024 r. po kilkuletnich negocjacjach między państwami członkowskimi, a 12 czerwca zaczyna obowiązywać po dwuletnim okresie przejściowym. Nie można więc mówić o jego wprowadzaniu „tylnymi drzwiami”, czyli – zgodnie z definicją słownikową – podstępem albo w tajemnicy. 

Nie da się natomiast zweryfikować twierdzeń o próbie celowej destabilizacji Polski przez UE. Politycy Korony nie przedstawili dowodów na istnienie takiego planu, a przypisywanie UE ukrytych intencji bez możliwości ich potwierdzenia ma charakter teorii spiskowej. 

Według instytucji UE celem reform jest usprawnienie procedur azylowych, lepsza ochrona granic zewnętrznych oraz bardziej równomierny podział odpowiedzialności za zarządzanie migracją. To, co wzbudza największe kontrowersje w Polsce, to mechanizm solidarności wprowadzany po kryzysie migracyjnym z lat 2015–2016. 

Jak mówiła nam dr Sylwia K. Mazur, prawniczka zajmująca się naukowo unijną polityką migracyjną i ekspertka Team Europe Direct Polska, mechanizm solidarności ma przede wszystkim zapewnić wsparcie państwom znajdującym się pod największą presją migracyjną. Jego wdrożenie oznacza, że gdy jedno państwo UE – najczęściej graniczne – boryka się ze zwiększonym napływem migrantów, pozostałe państwa są zobowiązane je wesprzeć.

Pakt nie przewiduje obowiązkowej relokacji migrantów

Politycy Korony twierdzą, że na skutek paktu do Polski zostaną wprowadzeni migranci. „Wpuszczeni nam zostaną od tyłu, można powiedzieć, obcy najeźdźcy” – mówił Byszyński. A poseł Sławomir Zawiślak mówił o „brutalnym wejściu UE w naszą suwerenność i zmuszeniu nas do tego, żebyśmy musieli przyjąć migrantów”. 

Twierdzenia te nie znajdują potwierdzenia w przepisach paktu. Nie przewiduje on przymusowej relokacji migrantów do konkretnego państwa ani obowiązku ich przyjmowania. Wprowadza natomiast obowiązkowy udział w mechanizmie solidarności. 

Jak ma on funkcjonować? Co roku ustalana jest pula solidarnościowa obejmująca liczbę potrzebnych w UE relokacji oraz odpowiadającą jej wartość innych form wsparcia. Udział poszczególnych państw obliczany jest z uwzględnieniem liczby ludności i PKB. Państwa udzielają wsparcia poprzez relokację, wkład finansowy lub wsparcie operacyjne i rzeczowe. Zgodnie z art. 57 rozporządzenia (UE) 2024/1351 mają pełną swobodę wyboru rodzaju wkładu, a zgodnie z art. 56 wszystkie formy uznaje się za równoważne.

– Obowiązkowa jest zatem solidarność, a nie relokacja, bowiem państwo członkowskie samo decyduje o swoim wkładzie – wyjaśnia dr Sylwia K. Mazur.

Czy od migrantów można się wykupić?

Poseł Roman Fritz nazywa pakt o migracji i azylu „solidarnościowym przymusem”. „Państwa członkowskie UE takie jak Niemcy, Francja chcą się podzielić tym dobrodziejstwem z wszystkimi za cenę właśnie przymusu, za cenę ewentualnie wykupienia się od tego nieszczęścia pełzającego” – mówił. „20 tys. euro od łebka, nieprzyjętego migranta” – dodał. 

Kwota 20 tys. euro pojawiła się w stanowisku negocjacyjnym Rady UE z czerwca 2023 r. W finalnym rozporządzeniu nie ma jednak sztywnej stawki za osobę. Przewiduje ono minimalną roczną pulę relokacji w całej UE – co najmniej 30 tys. osób – oraz odpowiadającą jej minimalną wartość wkładów finansowych – 600 mln euro. Stosunek tych wartości odpowiada 20 tys. euro na jedną relokację i według Komisji Europejskiej służy zapewnieniu równoważności różnych form solidarności. 

Nie jest to jednak kara za odmowę przyjęcia migranta ani możliwość „wykupienia się” z obowiązku jego przyjęcia, bo prawo UE nie ustanawia obowiązku relokacji, od którego można byłoby się wykupić. Obowiązek dotyczy udziału w mechanizmie solidarności, a relokacja jest tylko jedną z równorzędnych form jego realizacji. Państwa mogą zdecydować się też na wkład finansowy albo wsparcie operacyjne lub rzeczowe (np. personel i sprzęt).

A co z Polską?

„Premier Donald Tusk twierdził, że będziemy zwolnieni z migracji z powodu takiego, że jest u nas dużo Ukraińców. Okazuje się, że nie mamy żadnego dowodu na to, że będziemy zwolnieni z migracji” – mówił poseł Sławomir Zawiślak. Dodał, że ewentualne zwolnienie nie obowiązuje na stałe i będzie wymagało corocznej oceny. 

Polski rząd – podobnie jak Węgier – głosował przeciwko paktowi w Radzie UE i pozostaje wobec niego sceptyczny. „Będziemy starali się stosować te elementy paktu, które jednoznacznie uszczelniają politykę migracyjną, ale wszystkich przepisów nie wdrożymy” – powiedział niedawno PAP i PR wiceszef MSWiA Maciej Duszczyk.

Donald Tusk cytowany przez PAP deklarował wcześniej, że Polska „nie będzie musiała przyjmować migrantów ani płacić”. 

Dowodem na zwolnienie Polski jest decyzja wykonawcza Rady UE 2025/2642 z 19 grudnia 2025 r., w której wkład Polski do puli solidarnościowej na 2026 r. określono na zero. Polska została objęta takim rozwiązaniem ze względu na szczególną sytuację migracyjną, m.in. napływ uchodźców z Ukrainy oraz presję na granicy z Białorusią. „Polska złożyła taki wniosek w listopadzie 2025 r., a ze względu na skumulowaną presję w poprzednich latach zgodzono się na całkowite zniesienie jej wkładów” – mówi dr Sylwia K. Mazur. 

Zwolnienie ma jednak charakter czasowy i dotyczy puli na 2026 r. Sytuacja będzie oceniana corocznie na podstawie analizy sytuacji migracyjnej z ostatnich pięciu lat.

Bezpieczeństwo

Jednym z głównych zarzutów Korony wobec paktu jest kwestia bezpieczeństwa. Jej politycy sugerują, że skutkiem paktu będzie wzrost przestępczości związanej z migracją, i oczekują od policji deklaracji, czy poradzi sobie z migrantami. 

„Nasza sytuacja bezpieczeństwa w Polsce dramatycznie się pogorszyła, o czym mówią statystyki z roku na rok” – mówił działacz Korony Mateusz Pilarczyk. „Wpuszczając teraz kolejnych imigrantów, bezpieczeństwo Polaków się pogorszy, bo już dzięki Ukraińcom widzimy wzrost przestępczości” – dodał. 

Twierdzenia o przyszłym pogorszeniu bezpieczeństwa to prognozy, których nie da się zweryfikować. Z kolei dane dotyczące obecnej sytuacji nie potwierdzają tezy o już obserwowanym dramatycznym pogorszeniu bezpieczeństwa. 

Z danych Policji udostępnionych w kwietniu Onetowi wynika, że ogólna liczba przestępstw w Polsce spadała w latach 2022–2024, a w 2025 r. odnotowano niewielki wzrost – z 791 118 do 800 446. Jednocześnie spadła liczba przestępstw kryminalnych, w tym w najczęściej występujących kategoriach przestępstw (kradzieże, rozboje, bójki i pobicia). 

W ostatnich latach stopniowo rosła liczba przestępstw popełnianych przez cudzoziemców – z 22 846 w 2022 r. do 28 386 w 2025 r. Ich udział w ogólnej przestępczości wzrósł w tym czasie z 2,59 do 3,55 proc. W 2025 r. 58 proc. tych czynów przypisano obywatelom Ukrainy (10 572), co – jak przekazał Onetowi gen. insp. Marek Boroń, Komendant Główny Policji – wynika z ich licznej obecności w Polsce. W relacji do całości przestępczości Ukraińcy odpowiadali za 1,32 proc. wszystkich przestępstw. 

Źródła

  1. Sejm, Konferencja Konfederacji Korony Polskiej, 9 czerwca 2026 r.

  2. PAP, Premier: Polska nie przyjmie żadnych migrantów z tytułu paktu migracyjnego UE, 14 maja 2024 r.

  3. Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2024/1351 z 14 maja 2024 r. w sprawie zarządzania azylem i migracją

  4. Decyzja wykonawcza Rady (UE) 2025/2642 z 19 grudnia 2025 r. w sprawie ustanowienia rocznej puli solidarnościowej na 2026 r.

  5. Komisja Europejska: Pytania i odpowiedzi dotyczące paktu o migracji i azylu

  6. Rada UE, Polityka migracyjna: Rada porozumiała się w sprawie kluczowych przepisów o azylu i migracji, 8 czerwca 2023 r.

  7. Onet, Rośnie przestępczość cudzoziemców w Polsce, 21 kwietnia 2026 r.

  8. Informacyjny Serwis Policyjny, Zwalczanie przestępczości kryminalnej, 16 stycznia 2026 r.

Nasi autorzy