Wołodymyr Zełenski od początku pełnoskalowej inwazji Rosji jest jednym z głównych celów kampanii dezinformacyjnych. W mediach społecznościowych regularnie pojawiają się nowe materiały mające przedstawić go jako osobę uzależnioną, skorumpowaną, tchórzliwą lub niewiarygodną. Choć konkretne historie się zmieniają, powtarzają się te same narracje.
Narkotyki, miliardy i luksusowe życie
Najpopularniejsze fałszywki dotyczą uzależnienia Zełenskiego od narkotyków. W sieci krążyły zmanipulowane nagrania i grafiki sugerujące używanie narkotyków przez prezydenta Ukrainy. AFP i inne redakcje fact-checkingowe wykazały, że takie materiały były przeróbkami albo deepfake’ami. Osobne warianty opierały się na wyłapywaniu przypadkowych przedmiotów z nagrań i dopisywaniu im sensacji. W jednym z przykładów za „narkotyki” uznano zwykłą ładowarkę do telefonu. Krążyły też filmy, w których rzekomo sam Zełenski „przyznaje się” do zażywania kokainy. Analiza wykazała montaż i podmianę ścieżki obrazu.
Wśród najczęściej powielanych narracji znajduje się twierdzenie, że Zełenski uciekł z Ukrainy i występuje jedynie na tle green screena. Fact-checkerzy wielokrotnie wykazywali jednak, że prezydent przebywał w kraju, a rzekome „dowody” były zwykłymi manipulacjami.
Rosyjska propaganda próbowała również podważać autentyczność nagrań przedstawiających wizyty Zełenskiego u rannych żołnierzy, sugerując, że zostały spreparowane lub nagrane w innym czasie.
Stałym elementem kampanii są także oskarżenia o ukrywane miliardy. W sieci regularnie pojawiają się materiały o rzekomym imperium luksusowych nieruchomości, drogich samochodach czy dziełach sztuki kupowanych za zachodnią pomoc dla Ukrainy. Reuters, AFP i inne redakcje wielokrotnie wykazywały, że nie przedstawiono na to żadnych wiarygodnych dowodów. Wśród najbardziej rozpowszechnianych fałszywek znalazł się m.in. spreparowany materiał podszywający się pod BBC, według którego majątek Zełenskiego miał wzrosnąć do 1,5 mld dolarów.
Pojawiały się fałszywki o rzekomo skradzionym obrazie Cézanne’a, który nagle pojawił się w prezydenckim gabinecie, o luksusowym apartamencie, a także o „prestiżowym” samochodzie marki bugatti, które żona prezydenta Ołena Zełenska miała niby zakupić.
To długo nie będzie koniec
Jedną z najnowszych fałszywek było zdjęcie przedstawiające Wołodymyra Zełenskiego rzekomo ukrywającego się za szybą kuloodporną. Fotografia zaczęła krążyć w mediach społecznościowych po zmianach w ukraińskim rządzie i była rozpowszechniana z podpisami sugerującymi, że prezydent boi się własnych obywateli. Autorzy wpisów przekonywali, że „za szybą kuloodporną chowa się dyktator”, łącząc obraz z narracją o rzekomej fali protestów, korupcji i kryzysie politycznym w Ukrainie.
AFP ustaliła jednak, że fotografia została wygenerowana przez sztuczną inteligencję. Nie przedstawia rzeczywistego wydarzenia, a Zełenski nie stał za taką osłoną. To kolejny przykład wykorzystania generatywnej AI do tworzenia materiałów, które mają wyglądać jak autentyczne zdjęcia i wzmacniać antyukraińskie narracje.
Wnioski
Kampania wymierzona w Wołodymyra Zełenskiego trwa nieprzerwanie od początku pełnoskalowej inwazji Rosji. To nie zbiór pojedynczych fake newsów, lecz setki powiązanych ze sobą manipulacji – od deepfake'ów i spreparowanych nagrań po fałszywe historie o narkotykach, majątku, rodzinie czy luksusowym życiu. Fact-checki publikowane przez redakcje na całym świecie pokazują, że te same narracje regularnie wracają w nowych odsłonach. Zmieniają się zdjęcia, filmy i bohaterowie, ale cel pozostaje ten sam: podważyć zaufanie do prezydenta Ukrainy i całego ukraińskiego państwa.
- Zełenski i jego rodzina jest symbolem ukraińskiego oporu. Uderzenie w nich ma osłabić zaufanie do całej Ukrainy, nie tylko do jednej osoby.
- Fejki o majątku, korupcji czy luksusowym życiu działają, bo grają na emocjach.
- To forma wojny informacyjnej: zamiast przekonywać odbiorców argumentami, wystarczy wprowadzić chaos, podejrzenie i zmęczenie przekazem.
- Rodzina prezydenta jest „wdzięcznym” celem, bo fałszywe historie o żonie, rodzicach czy dzieciach łatwo humanizują i jednocześnie kompromitują polityka.
- Wiele z tych treści jest projektowanych tak, by wyglądać jak materiał dużych mediów, więc zyskują pozory wiarygodności i łatwiej trafiają do szerokiej publiczności.
Tego typu narracje są też stale odświeżane, bo po jednej demaskacji można je przerobić w nową wersję, zachowując ten sam propagandowy rdzeń. Stoją za tym przede wszystkim rosyjskie kampanie wpływu, w tym sieci takie jak Matrioszka, ale też konta i farmy trolli działające pod różnymi szyldami. W grę wchodzą również prorosyjscy influencerzy, anonimowe kanały na Telegramie, zautomatyzowane boty i pojedynczy twórcy manipulujących treści AI, którzy powielają te same narracje.
A w Polsce?
Rosyjskie narracje nie rozchodzą się w Polsce wyłącznie za pośrednictwem rosyjskich kanałów. Powielają je anonimowe profile, boty, prorosyjskie media oraz osoby, które – z przekonania lub dla politycznych korzyści – rozpowszechniają antyukraińskie treści. Dzięki temu dezinformacja zyskuje lokalnych „wzmacniaczy” i dociera do znacznie szerszego grona odbiorców.
Kampanie wymierzone w Wołodymyra Zełenskiego nie mają przekonać odbiorców do jednej konkretnej tezy. Ich celem jest wzbudzenie nieufności, zmęczenia informacyjnego i podważenie zaufania do Ukrainy. Gdy jeden fake news zostaje obalony, niemal natychmiast pojawia się kolejny – z nowym zdjęciem, filmem lub historią, ale z tym samym przekazem.
Przeczytajcie też: Serce w kilka dni, nerka w tydzień. Chiński przemysł zbudowany na ciałach więźniów