Decyzja prezydenta wywołała oburzenie wśród polityków koalicji rządzącej. Nie jest to zaskoczeniem, ponieważ sondaże pokazują, że większość Polaków – zwłaszcza młodych – oczekuje działań obniżających ceny paliw. Z badania SW Research dla Onetu wynika, że ponad dwie trzecie respondentów popiera ponowne wprowadzenie takich rozwiązań.
Nawrocki uzasadnił skierowanie ustawy do Trybunału Konstytucyjnego możliwością naruszenia zasady nieretroaktywności. Ustawa miała wejść w życie w sierpniu, ale obejmować dochody koncernów osiągnięte już od marca 2026 r. Zasada niedziałania prawa wstecz należy do fundamentów państwa prawa, jednak – jak wskazuje orzecznictwo i doktryna – może podlegać wyjątkom, jeśli przemawia za tym ważny interes publiczny.
Na ten argument odpowiedział minister ds. nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu Maciej Berek. Podkreślił, że podatek od nadzwyczajnych zysków z natury rzeczy odnosi się do dochodów już osiągniętych. Jego zdaniem oczekiwanie, by takie regulacje obejmowały wyłącznie przyszłe zyski, byłoby nielogiczne, ponieważ oznaczałoby konieczność uchwalania przepisów „na zapas”, zanim jeszcze wiadomo, czy i w jakiej wysokości nadzwyczajne zyski w ogóle wystąpią.
„Nadzwyczajne zyski mogą być opodatkowane wtedy, kiedy już wystąpiły. A konstytucyjność projektu ustawy była weryfikowana przez Rządowe Centrum Legislacji oraz legislatorów Kancelarii Sejmu i Kancelarii Senatu. Raczej nie o ochronę wartości konstytucyjnych chodziło więc Prezydentowi, kiedy pozbawił budżet państwa dochodów od tych dodatkowych zysków koncernów paliwowych” – stwierdził.
„Skierowanie przez prezydenta Karola Nawrockiego do TK ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych zablokowało 4 mld zł dla budżetu państwa, które miały trafić na pakiet chroniący przed wysokimi cenami paliw” – ocenił minister finansów i gospodarki Andrzej Domański.
„Prezydent Karol Nawrocki zablokował ustawę, która pozwalała opodatkować gigantyczne zyski koncernów paliwowych, dzięki czemu można było sfinansować tańsze paliwa na stacjach. Pamiętajcie o tym przy dystrybutorach” – napisał na platformie X premier Donald Tusk.
Zablokował czy nie zablokował?
Sprawa nie jest jednak tak jednoznaczna. Ustawa nie gwarantowała, że wpływy z nowego podatku zostaną przeznaczone na finansowanie programu CPN. Krytycy zwracali uwagę, że środki mogłyby zasilić budżet państwa i zostać wykorzystane na inne cele, w tym zmniejszenie deficytu. Przedstawiciele Kancelarii Prezydenta argumentowali z kolei, że jeśli rząd rzeczywiście chce obniżyć ceny paliw, może sięgnąć po inne narzędzia, np. czasowe obniżenie stawki VAT.
Ponadto pojawił się również zarzut, że koncerny przerzuciłyby koszty na obywateli.
– Kto poniósłby koszty tego ogromnego podatku? Nie koncerny paliwowe. Ponieślibyśmy je my, pan, ja, wszyscy polscy podatnicy, płacąc więcej za benzynę – ocenił rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz na antenie RMF FM.
Ekonomista Marek Zuber podkreślił w rozmowie z „Faktem”, że nigdzie w ustawie nie założono, że pieniądze z podatku mają być przeznaczone na przedłużenie programu CPN. Gdyby podatek wszedł w życie, budżet zyskałby pieniądze, ale to, czy trafiłyby one do kierowców, zależało od odrębnej decyzji politycznej.
Zarzucił również brak precyzji w rządowych wyliczeniach.
– Te wyliczenia są mocno nieprecyzyjne, bo były szacowane, kiedy ropa kosztowała ponad 70 dol. za baryłkę. Teraz kosztuje ona prawie 100 dol., co może oznaczać, że wpływy do budżetu będą większe niż zakładano – powiedział.
CPN będzie kontynuowany
Wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk zapewnił w poniedziałek 27 lipca, że rząd nie zamierza rezygnować z działań na rzecz obniżania cen paliw. – Cały program, który został wymyślony przez premiera Tuska i rząd, czyli Ceny Paliwa Niżej, będzie w oczywisty sposób realizowany – powiedział.
Nie oznacza to jednak, że program obniżki cen paliw definitywnie upadł. Rząd wciąż dysponuje innymi instrumentami, które mogą ograniczyć koszty tankowania – od zmian podatkowych po nowe rozwiązania legislacyjne. Trudna kohabitacja z prezydentem, podobnie jak wcześniej w przypadku programu SAFE, może wymusić poszukiwanie alternatywnych ścieżek realizacji obietnic.
Niewykluczone również, że sprawa wróci po rozstrzygnięciu Trybunału Konstytucyjnego lub w zmienionej formule legislacyjnej. Kluczowym pytaniem pozostaje, czy Trybunał uzna, że w tym przypadku istnieje wystarczająco istotny interes publiczny, by dopuścić odstępstwo od zasady lex retro non agit, czy też podzieli argumentację prezydenta dotyczącą zakazu działania prawa wstecz.
Choć sytuacja na Bliskim Wschodzie pozostaje nadal niestabilna to po raz kolejny pojawiło się światełko w tunelu.
W poniedziałek Iran zapowiedział gotowość do zawieszenia ataków, jeśli USA powstrzymają swoje wrogie działania. Wskutek tych deklaracji nastąpił wyraźny spadek cen ropy naftowej. Europejska baryłka ropy Brent potaniała o 4,50 proc. i spadła z okolic 100 dol. przed weekendem do 87,59 dol. w poniedziałek o 6:30. Amerykańska ropa WTI osunęła się do poziomu 84,83 dolara, co oznacza spadek ceny aż o 5,22 proc.