Machina represji
Białoruski reżim od lat wykorzystuje przepisy o „ekstremizmie” do zwalczania niezależnych mediów i społeczeństwa obywatelskiego. Po protestach w 2020 r. represje jeszcze się nasiliły.
W 2024 r. dziennikarz niezależnego portalu hrodna.pl Alaksiej Szota mówił portalowi tvp.info:
– Wydawało się, że już nie może być gorzej. Jednak co roku jest gorzej, a machina represji coraz bardziej się rozkręca.
Podkreślał, że nawet apolityczne media unikają kontaktów z redakcjami uznanymi za „ekstremistyczne”, bo obawiają się represji.
Szota wyjaśniał, że jego redakcja, zajmująca się lokalnymi tematami Grodna, po relacjonowaniu protestów w 2020 r. stopniowo była eliminowana z życia publicznego. Najpierw za „ekstremistyczne” uznano jej kanały w Telegramie, następnie blokowano stronę internetową, aż w końcu zlikwidowano firmę wydającą portal.
– Gdy tylko KGB uznało naszą redakcję za organizację ekstremistyczną, zrozumieliśmy, że grozi nam sześć lub siedem lat więzienia. Wtedy wyjechaliśmy – wspominał.
Podstawą takich działań są przepisy o przeciwdziałaniu ekstremizmowi. Pierwszą ustawę przyjęto w 2006 r., a po protestach z 2020 r. została ona znacząco rozszerzona. Jak pisze analityk Instytutu Europy Środkowej Krzysztof Fedorowicz, stała się ona „podstawowym orężem w ideologicznej batalii białoruskiego reżimu”.
Na liście „materiałów ekstremistycznych”, prowadzonej przez białoruskie Ministerstwo Informacji, znajdują się setki pozycji – od stron internetowych i kanałów w Telegramie po książki, broszury czy symbole. W praktyce za ekstremistyczne może zostać uznane niemal wszystko, co nie podoba się władzom.
Po zaostrzeniu przepisów znaczna część niezależnych mediów i organizacji społecznych została zamknięta lub zmuszona do działalności na emigracji.
Polska Agencja Prasowa ofiarą reżimu
Ofiarą kolejnych działań białoruskiego reżimu padła Polska Agencja Prasowa. Sąd rejonowy w obwodzie mohylewskim wpisał stronę internetową PAP na listę materiałów ekstremistycznych – poinformował w czwartek portal Zerkalo.io. Taki sam status nadano również stronie Przedstawicielstwa ds. Odrodzenia Narodowego Zjednoczonego Przejściowego Gabinetu Białorusi.
Decyzję władz w Mińsku skomentowała liderka białoruskiej opozycji Swiatłana Cichanouska.
Dla Polskiej Agencji Prasowej to przede wszystkim uznanie dla Państwa pracy na rzecz rozpowszechniania rzetelnych i niezależnych informacji. To znak, że Państwa praca ma znaczenie i dociera do Białorusinów. A reżim po raz kolejny pokazuje swoją słabość i absurdalność – stwierdziła.
– Decyzję białoruskiego sądu traktujemy jako próbę ograniczenia dostępu do rzetelnej i niezależnej informacji – oświadczył dyrektor generalny PAP Marek Błoński.
– Polska Agencja Prasowa będzie nadal relacjonowała wydarzenia na Białorusi zgodnie ze standardami profesjonalnego dziennikarstwa. Ta decyzja nie zmieni naszych zasad ani sposobu pracy. Jednocześnie ze szczególną odpowiedzialnością podchodzimy do bezpieczeństwa naszych źródeł i odbiorców na Białorusi – dodał.
5 lat za 5 euro
Według centrum praw człowieka „Wiasna” co najmniej 29 więźniów politycznych na Białorusi zostało skazanych na karę więzienia wynoszącą 20 lat lub więcej.
„Ogromne kary więzienia wymierzane są nie tylko mężczyznom, ale także kobietom, emerytom i cudzoziemcom. W przypadku niektórych więźniów politycznych władze nie poprzestają na pierwszym wyroku. Gdy już znajdą się w koloniach karnych, są ponownie ścigani na podstawie artykułu o «nieposłuszeństwie wobec władz więziennych», aby przedłużyć im karę pozbawienia wolności” – pisze Wiasna.
Najdłuższy wyrok więzienia otrzymał więzień polityczny Wiaczesław Maliajczuk, operator koparki pochodzący z obwodu pińskiego. Został skazany na 26 lat i 10 miesięcy więzienia.
Uznanie strony PAP za ekstremistyczną – to zgodnie ze słowami Swiatłany Cichanouskiej – wyróżnienie dla największej polskiej agencji prasowej, które pokazuje, że jej działania służą walce o prawa Białorusinów.