„Dziś we włoskiej telewizji była wypowiedź Zełenskiego, że Polskę Ukraina może zbombardować w dwa dni, a więc to jest opcja…” – napisała jedna z użytkowniczek Facebooka.
Post udostępniono blisko tysiąc razy, doczekał się prawie 600 komentarzy. „No w końcu uzbroiliśmy ich sowicie”, „mówiłam że nas najadą na naszych czołgach, nie kryją się banderowcy że swoimi planami. Tak nam dziekuja za wszelką pomoc, a ten durny rząd nadal z klapkami na oczach” (pisownia oryginalna – red.) – to tylko część opinii, jakie można przeczytać pod tym wpisem.
Profil, z którego pochodzi wpis, przepełniony jest treściami antyukraińskimi, antyrosyjskimi i homofobicznymi.
Podobne treści można odnaleźć na portalu X.
To nie są słowa Zełenskiego
Przeszukiwanie włoskich mediów nie przyniosło żadnych rezultatów. Można zakładać, że gdyby taka wypowiedź z ust prezydenta Ukrainy rzeczywiście padła, pisałyby o niej wszystkie portale, także, a może przede wszystkim, polskie. Mamy tu jednak klasyczne „pomieszanie z poplątaniem”, bo ktoś celowo próbował włożyć w usta Zełenskiego słowa kogoś innego. I w zupełnie innym kontekście.
11 września szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski powiedział podczas konferencji w Kijowie, że „mamy gigantyczną przewagę (nad Rosją – red.), jeśli chodzi o lotnictwo, nawet jeśli do tego potencjału nie wliczymy sił amerykańskich”. Później doprecyzował, że nie chodziło mu o Polskę, lecz o europejskie kraje NATO w przypadku agresji Kremla na jedno z państw sojuszu.
Patruszew wygłosił również tradycyjne propagandowe tezy, że „podczas specjalnej operacji wojskowej rosyjskie siły zbrojne nie wykorzystują w pełni swojego potencjału”. Sikorskiego nazwał „amatorem”.
Skąd połączenie Zełenskiego z Patruszewem?
W niektórych kręgach wynika to po prostu ze złej woli i próby pokazania, że to nie Rosja, a Ukraina jest wrogiem Polaków. Takie tezy nie mają uzasadnienia w faktach, bo to Rosja nieustannie prowadzi politykę grozy i stara się wywoływać napięcia na linii Ukraina – Europa, trafiając jak widać na podatny grunt. Ale to nie wyjaśnia całego kontekstu tej konkretnej sprawy.
Źródłem dla tego typu omawianych postów mógł stać się artykuł z 15 września, który pojawił się na włoskim portalu Sky TG24. Autor rozpoczął od wypowiedzi Patruszewa, która bezpośrednio nawiązywała do słów Sikorskiego. Później jednak płynnie przeszedł do Wołodymyra Zełenskiego i jego komentarza do ataków na stacje benzynowe w Kijowie.
– Rosja nie przestaje atakować naszej infrastruktury energetycznej, logistyki oraz infrastruktury krytycznej. A nasze odpowiedzi na te ataki są znaczące – wyjaśniał prezydent Ukrainy. Nie było w jego wypowiedzi mowy o Polsce ani o bombardowaniu, ani nawet o ostatnich rosyjskich atakach w pobliżu przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin, lecz o odpowiedziach na agresję Kremla i sukcesach osiąganych w walce z najeźdźcą.
Wołodymyr Zełenski nie wypowiedział żadnych gróźb pod adresem Polski.
Autorem tych słów jest doradca Władimira Putina Nikołaj Patruszew. Omawiany wpis jest fałszywy.