„W rejonie plaży w miejscowości Rusinowo koło Jarosławca wojsko zlokalizowało i podjęło z morza Bałtyckiego DRONA. Wstępne oględziny wskazują, że to bezzałogowiec wojskowy pochodzący z Rosji. Na miejscu służby realizują czynności związane z zabezpieczeniem miejsca zdarzenia i podjętego sprzętu” (pisownia oryginalna – red.) – napisał na portalu X wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz. Post o takiej treści pojawił się 14 września o godz. 12.52.
Dwa zdjęcia
W mediach społecznościowych bardzo szybko zaczęły krążyć pierwsze zdjęcia rzekomego drona. W pierwszej chwili nawet media tradycyjne, w tym RMF FM i TVP Info, publikowały – jak się później okazało – sfabrykowaną fotografię. Przedstawiała ona bezzałogowca z białymi napisami i oznaczeniem „540”, co później zostało zdementowane zarówno przez ministra obrony narodowej, jak i Kancelarię Premiera.
„Coraz więcej wiemy o dronie przejętym koło Jarosławca. Zalecam wyjątkową ostrożność w komentarzach i analizach. Na zdjęciu właściwy obiekt. Coraz więcej danych wskazuje, że Rosjanie prawdopodobnie utracili nowy model drona typu Gerbera” – poinformował Kosiniak-Kamysz, publikując prawdziwe zdjęcie drona. Widać na nim żółte napisy i oznaczenie „5+0”.
Coraz więcej wiemy o dronie przejętym koło Jarosławca. Zalecam wyjątkową ostrożność w komentarzach i analizach. Na zdjęciu właściwy obiekt. Coraz wiecej danych wskazuje, że Rosjanie prawdopodobnie utracili nowy model drona typu Gerbera. pic.twitter.com/EuSC6sTPuJ
— Władysław Kosiniak-Kamysz (@KosiniakKamysz) September 14, 2026
KPRM na portalu X opublikowała grafikę przedstawiającą obie maszyny i wskazała na różnice m.in. w konstrukcji kadłuba. „Zanim udostępnisz sensacyjną informację, sprawdź, czy zdjęcie rzeczywiście pokazuje to, za co jest podawane” – zaapelowano.
🚨 Uwaga na fałszywe zdjęcia dotyczące drona znalezionego nad Bałtykiem.
— Kancelaria Premiera (@PremierRP) September 14, 2026
W sieci zaczęło krążyć zdjęcie bezzałogowca, które ma przedstawiać maszynę znalezioną na polskim wybrzeżu. Fotografia jest jednak wygenerowana przez AI. Różnice widać https://t.co/YfmDRc7Q2T. w konstrukcji… pic.twitter.com/pEUxo2dLnx
Posty pojawiły się odpowiednio o godz. 16.53 i 17.35, czyli co najmniej cztery godziny po pierwszych doniesieniach o odnalezieniu maszyny. Tak długi czas i brak dementi w obliczu pojawiających się „fałszywek” i ostatniej działalności Rosji, a także zapowiedzi premiera Donalda Tuska o możliwej „eskalacji aktywności” Kremla stworzyły warunki do rozprzestrzenienia dezinformacji.
Wykorzystano AI
Prawdopodobieństwo wykorzystania AI wynosi 83,5 proc. – taki wynik dała analiza przeprowadzona za pomocą narzędzia do wykrywania wygenerowanych obrazów Hive Moderation. Nie ma zatem większych wątpliwości, że fotografia, na którą powoływała się pierwotnie część mediów, nie była prawdziwa.
Zaledwie kwadrans po pojawieniu się pierwszych doniesień w mediach pojawiły się cyfrowo przerobione fotografie. Wszystko wskazuje na to, że ktoś mający dostęp do wojskowych zdjęć przekazał je dalej, a następnie zostały one zmodyfikowane. Publikacja spreparowanych obrazów doprowadziła do dezinformacji i wywołała powszechne zamieszanie w przestrzeni publicznej – wyjaśnił w rozmowie z PAP kmdr por. rez. Maksymilian Dura.
Ekspert przestrzegał jednocześnie przed ferowaniem wyroków i wskazywaniem na jednoznaczną prowokację Rosji. Według niego Rosjanie nie mogli do końca przewidzieć, czy i gdzie dokładnie spadnie i zostanie odnaleziony bezzałogowiec, dlatego nie mogli odpowiednio wcześniej przygotować takiej grafiki i rozprzestrzenić jej w mediach społecznościowych. To jednak tylko domysły, które nie zostały jeszcze ani potwierdzone, ani zdementowane przez służby.
Skąd się wzięło spreparowane zdjęcie?
Działalności Rosji nie można wykluczyć, natomiast część mediów powoływała się na post opublikowany przez użytkownika portalu X o nazwie „Artur Jan” (@TrochimowiczAJ) 14 września o godz. 13.30.
„Dron znaleziony w Bałtyku to ruskie ścierwo. Dron gerbera, bezzałogowy statek powietrzny dalekiego zasięgu, produkowany masowo od 2024 roku” – napisał.
Skorzystaliśmy z możliwości AI i poprosiliśmy Groka, który jest połączony z platformą X i może przeszukiwać publikowane tam posty, o sprawdzenie, kto jako pierwszy opublikował wczoraj fałszywe zdjęcie drona z polskimi numerami, znalezionego w rejonie Rusinowa koło Jarosławca.… https://t.co/0NHrSq0BDv pic.twitter.com/eNwhggJB3D
— Monitor Konfliktów (@Monitor807) September 15, 2026
„Artur Jan” przedstawia się na portalu X jako ekscentryk i liberał, a także „przyjaciel Ukrainy i Ukraińców”. Należy do „TeamTusk”, a do jego profilu dodana jest strona internetowa, na której rząd chwali się swoimi osiągnięciami. We wcześniejszych postach atakował polityków prawicy i prezydenta Karola Nawrockiego. Konto istnieje od lutego 2018 roku.
To jeszcze nie jest dowód na to, że to właśnie ten użytkownik wygenerował fałszywkę. On ją udostępnił, ale w komentarzach, pytany o to, skąd ma to zdjęcie, odparł jedynie: „RODO”.
Wysłaliśmy pytania w tej sprawie do MON i NASK. Czekamy na odpowiedzi.
Dron był uzbrojony
Odnaleziony nad Bałtykiem dron to Gerbera 2, zmodyfikowana wersja Gerbery. W środę 16 września Żandarmeria Wojskowa poinformowała, że bezzałogowiec był wyposażony w głowicę bojową.
„W wyniku podjętych działań przy użyciu specjalistycznego sprzętu wydobyto, zbadano, a następnie zneutralizowano elementy drona, które mogły stanowić zagrożenie dla życia lub zdrowia ludzkiego” – napisano, dodając, że obiekt zostanie poddany teraz kolejnym badaniom laboratoryjnym.
Informuję, że w dniu 15 września 2026 r. w wyniku wspólnych działań biegłych specjalistów Laboratorium Kryminalistycznego Żandarmerii Wojskowej, Sekcji Neutralizacji Grupy Pirotechnicznej Oddziału Specjalnego Żandarmerii Wojskowej, Grupy Samodzielnych Pododdziałów… pic.twitter.com/YwwCLuwWTs
— Żandarmeria Wojskowa (@Zandarmeria) September 16, 2026