Edouard Philippe nie znalazł się na celowniku przypadkowo. Lider partii Horizons jest uznawany za jednego z najpoważniejszych pretendentów do objęcia urzędu prezydenta po Emmanuelu Macronie i polityka, który może zagrozić kandydatowi skrajnie prawicowego Zjednoczenia Narodowego.
Jak podaje AFP, francuskie władze obawiają się rosyjskiej ingerencji w wybory, a wykryty przez służby przypadek ma być pierwszą operacją dezinformacyjną związaną z nadchodzącą kampanią wyborczą.
Francuskie źródła jednocześnie zwracają uwagę, że podobne działania często pozostają niezauważone, ponieważ opierają się na narracjach, które stosunkowo łatwo zweryfikować i obalić.
„Kandydat centroprawicy, były premier i burmistrz Hawru, był w tym tygodniu przedmiotem postów w mediach społecznościowych rozpowszechniających fałszywe informacje na temat jego stanu zdrowia” – czytamy na stronie AFP.
W publikowanych wpisach sugerowano, że Philippe cierpi na chorobę uniemożliwiającą mu sprawowanie urzędu prezydenta. Konkretne treści tych wpisów ani sposób ich powiązania z siecią Storm-1516 nie zostały ujawnione.
Według Viginum – służby odpowiedzialnej za zwalczanie zagranicznych zakłóceń cyfrowych we Francji – sieć Storm-1516 od sierpnia 2023 r. przeprowadziła w tym kraju 205 podobnych operacji.
Po co Rosja ingeruje w wybory we Francji?
Rosyjskie operacje dezinformacyjne wymierzone we Francję mają przede wszystkim osłabiać spójność społeczną i zaufanie do instytucji demokratycznych, ograniczać poparcie dla francuskiej polityki wobec Ukrainy oraz wpływać na debatę publiczną i procesy wyborcze.
Podobne działania miały miejsce również przed wyborami w Niemczech.
Rosyjskie kampanie dezinformacyjne i próby ingerencji odnotowano także podczas wyborów w Polsce i Rumunii.
Jak Rosja ingeruje w wybory?
„Storm” nie jest nazwą jednej organizacji ani jednej grupy. To tymczasowy prefiks stosowany przez Microsoft Threat Intelligence do oznaczania nowo wykrytych lub jeszcze nie w pełni zidentyfikowanych aktorów zagrożeń.
Typowy schemat działania Storm-1516 polega na stworzeniu fałszywego materiału – często stylizowanego na publikację znanego medium lub reportaż telewizyjny – a następnie rozpowszechnieniu go za pośrednictwem sieci kont w serwisach X, Telegram, Facebook i TikTok. Coraz częściej wykorzystywane są przy tym narzędzia sztucznej inteligencji do generowania obrazu, dźwięku i wideo.
Podobny mechanizm wykorzystywano w operacji Doppelgänger, polegającej na tworzeniu fałszywych stron internetowych podszywających się pod znane media w celu uwiarygodnienia dezinformacji.
Działania te często mają jeden cel – wpływanie na opinię publiczną przed wyborami w Europie i Stanach Zjednoczonych.
Wybory prezydenckie w Polsce
Międzynarodowa organizacja pozarządowa Alliance4Europe opublikowała raport „Illegal Doppelganger Operation: Targeting the Polish Elections” dotyczący rosyjskiej ingerencji w polskie wybory z wykorzystaniem operacji Doppelgänger.
Z raportu wynika, że dominującą narracją była krytyka lub ataki na Unię Europejską. „Tweety w tej kategorii wyrażały zdecydowany sprzeciw wobec UE, w szczególności krytykując jej politykę klimatyczną, politykę zagraniczną dotyczącą Ukrainy oraz postrzegane nadużycia w zakresie suwerenności Polski. Powszechne były wezwania do opuszczenia UE przez Polskę, podkreślające potrzebę niepodległości narodowej, zwłaszcza w kwestiach regulacyjnych związanych z energetyką i ochroną środowiska. Często przywoływano kwestie przemysłu węglowego i rolnictwa, a niezadowolenie wzbudzały kary UE za nieprzestrzeganie przepisów klimatycznych i wysokie ceny paliw. Krytyka dotyczyła również ograniczeń w handlu energią z Rosją” – wskazali autorzy raportu.
Drugą pod względem częstotliwości narracją forsowaną przez rosyjskich siewców dezinformacji były treści antyukraińskie. Kolejne dotyczyły tematów antyestablishmentowych i społeczno-ekonomicznych, a także obejmowały narracje wspierające Prawo i Sprawiedliwość oraz przekazy antyamerykańskie i prorosyjskie.
To dopiero początek?
Pierwsza wykryta próba ingerencji w wybory prezydenckie we Francji pokazuje, że dla Rosji mają one duże znaczenie, między innymi ze względu na wsparcie, jakiego Francja udziela Ukrainie. Obecny prezydent Emmanuel Macron uchodzi za jednego z liderów proukraińskiej „Koalicji Chętnych”. Zmiana w Pałacu Elizejskim mogłaby dać Rosji nadzieję na bardziej neutralne stanowisko Francji wobec wojny w Ukrainie, a nawet na politykę bardziej przychylną Moskwie.
Obserwując powtarzające się od lat mechanizmy stosowane przez Rosję, można spodziewać się nasilenia kolejnych kampanii dezinformacyjnych.
I tura wyborów prezydenckich we Francji odbędzie się 18 kwietnia, druga – 2 maja 2027 r.