Dezinformacja jako sygnał ostrzegawczy
6 lipca 2026 roku, podczas 80. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku, Unia Europejska przedstawiła stanowisko dotyczące zasady Responsibility to Protect (R2P). W swoim wystąpieniu UE odwołała się do raportu sekretarza generalnego ONZ dotyczącego tej zasady. Dokument przypomina, że skuteczna ochrona ludności cywilnej wymaga nie tylko reagowania na konflikty, ale także rozpoznawania sygnałów ostrzegawczych.
Do takich sygnałów zaliczono dezinformację, mowę nienawiści oraz podżeganie do przemocy. Jak podkreślono, przeciwdziałanie tym zjawiskom nie jest wyłącznie elementem polityki dotyczącej wolności słowa, lecz częścią działań zapobiegających najpoważniejszym zbrodniom prawa międzynarodowego.
Zmiana, która trwa od kilku lat
Stanowisko przedstawione na forum ONZ nie pojawiło się przypadkiem. W ostatnich miesiącach podobne wnioski płynęły z kolejnych raportów publikowanych przez instytucje zajmujące się bezpieczeństwem.
Europejska Służba Działań Zewnętrznych (EEAS) opisuje dezinformację jako element zagranicznych operacji wpływu prowadzonych m.in. przez Rosję i Chiny. NATO zwraca uwagę, że manipulacja informacją stała się jednym z narzędzi wojny hybrydowej, a holenderski Instytut RIVM umieścił dezinformację wśród zagrożeń dla zdrowia publicznego. Coraz częściej organizacje międzynarodowe odchodzą więc od traktowania jej wyłącznie jako problemu komunikacyjnego.
Propaganda często poprzedza przemoc
Historia pokazuje, że masowe zbrodnie rzadko zaczynają się od użycia broni. Znacznie wcześniej pojawiają się kampanie propagandowe, których celem jest odczłowieczenie przeciwnika, szerzenie nienawiści i budowanie społecznej akceptacji dla przemocy.
Tak było m.in. przed ludobójstwem w Rwandzie czy podczas wojen na Bałkanach. Podobny mechanizm od lat opisują również analitycy badający rosyjską propagandę wobec Ukrainy. Właśnie dlatego ONZ i UE coraz częściej traktują dezinformację jako jeden z elementów systemu wczesnego ostrzegania.
Nie chodzi o pojedyncze fake newsy
W swoim wystąpieniu Unia Europejska nie sugeruje, że pojedyncza fałszywa informacja prowadzi do zbrodni. Zwraca uwagę na znacznie szerszy proces, w którym dezinformacja, mowa nienawiści i podżeganie do przemocy tworzą środowisko sprzyjające eskalacji konfliktów.
To pokazuje, że walka z dezinformacją przestaje być wyłącznie zadaniem fact-checkerów czy platform internetowych. Coraz częściej staje się jednym z elementów polityki bezpieczeństwa państw i organizacji międzynarodowych. Oficjalne stanowisko UE przedstawione na forum ONZ jest kolejnym dowodem, że ochrona przestrzeni informacyjnej jest dziś postrzegana jako część zapobiegania najpoważniejszym zbrodniom przeciwko ludności cywilnej.