W czwartek o godz. 3:40 w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto niezidentyfikowany obiekt. Do jego rozpoznania i przechwycenia skierowano myśliwiec F-16. O godz. 3:46 obiekt zanikł, prawdopodobne miejsce jego upadku zlokalizowano w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia – poinformowało Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych.
Część użytkowników mediów społecznościowych wyraziła przekonanie, że za sprawą muszą stać Ukraińcy. Niektórzy pisali nawet o celowej prowokacji lub nawet ataku.
„Ukrainski atak na Polskę” – napisał użytkownik (pisownia oryginalna), posługujący się nazwą „Inwestor Giełdowy Polski Patriota”.
„Wszyscy dobrze wiedzą że jest to Ukraińska prowokacja bo ukraińcy piszą w internetach że mogliby jeszcze raz zrobić Wołyń gdyby chcieli. Oni chcą nas w tą wojnę wciągnąć” – czytamy we wpisie użytkownika KWj.
„Każdy dobrze wie, że to ukr*ińska prowokacja, jak zwykle zresztą” – napisał „Jusglo Coleman”.
Z kolei pod wpisem Dowództwa Generalnego RSZ pojawił się wpis: „Co znowu przewodów 2.0 ? Szczucie rosyjskimi rakietami a koniec końców okażą sie to ukraińskie rakiety ???”.
Pojawiały się także wpisy mówiące o tym, że Polska powinna zaprzestać wspierania Ukrainy lub atakujące to państwo jako „banderowskie” czy „faszystowskie”.
KPRM ostrzega przed falą dezinformacji
„W obliczu fali dezinformacji, apelujemy o korzystanie z oficjalnych komunikatów służb i instytucji oraz weryfikację informacji w wiarygodnych źródłach” – ostrzegł Donald Tusk.
Na Lubelszczyznę udali się premier Donald Tusk oraz szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. – Wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z rosyjskim pociskiem balistycznym, ale czekamy na szczegółowe badania – mówił szef rządu.
Premier poinformował, że przy granicy z Polską działała ukraińska obrona przeciwlotnicza, zapewniając bezpieczeństwo także naszym obywatelom.
Wśród dezinformacyjnych przekazów pojawiły się również zarzuty, że polski system obrony przeciwlotniczej nie zestrzelił rakiety. Krytyczne komentarze publikowali m.in. politycy PiS i Konfederacji, podważając także sposób informowania mieszkańców o zagrożeniu.
Już po konferencji szefa rządu były minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak opublikował nagranie, w którym zażądał natychmiastowych wyjaśnień.
Szczególnie dużo emocji wzbudziło działanie systemu ostrzegania. Politycy opozycji przekonywali w mediach społecznościowych, że mieszkańcy nie otrzymali żadnych komunikatów.
„Co mieli zrobić ludzie po ich (syren – przyp. red.) usłyszeniu? Włączyć telewizor i radio i czekać na komunikat. Pierwszy oficjalny komunikat był o 7:14. Przez ponad trzy godziny ludzie nie mieli pojęcia, co się dzieje i co należy robić” – napisał Sławomir Mentzen.
Jak dodał, „zgodnie z podręcznikiem bezpieczeństwa, mieli słuchać radia i czekać na komunikat. W radiu była muzyka, komunikatu nie było. Alert RCB u nas służy tylko do informowania o prognozie pogody, która i tak się nie sprawdza, a gdy rzeczywiście coś się dzieje, nikt nie pomyśli, żeby go wykorzystać”.
Obecny na konferencji z premierem gen. Ireneusz Nowak poinformował, że wykryto dwa pociski, które mogły stanowić zagrożenie dla Polski. Dodał, że był gotowy wydać rozkaz zestrzelenia obiektu śledzonego przez polski myśliwiec. – Gdyby rakieta kontynuowała lot, zapadłaby decyzja o jej zestrzeleniu. Ostatecznie spadła jednak w miejscu przygodnym – podkreślił.
Władze Ukrainy: To rosyjski pocisk
Ukraińska agencja Ukrinform, powołując się na wpis szefa MSZ Ukrainy Andriaj Sybigi oświadczyła, że rosyjski pocisk manewrujący Ch-101 przekroczył granicę Polski podczas zmasowanego ataku Rosji na Ukrainę. „Kijów informuje partnerów i organizacje międzynarodowe o konsekwencjach tego ataku”.
Minister spraw zagranicznych podkreślił, że zbrodniarz wojenny Władimir Putin nadal prowadzi wojnę przeciwko kobietom i dzieciom, a jego terror wyraźnie pokazuje, że potrzeba wzmocnienia obrony balistycznej Ukrainy i całej Europy jest pilna. Zdaniem Sybihy, wszelkie decyzje odnośnie dodatkowych zdolności obrony powietrznej Ukrainy powinny być podejmowane bezzwłocznie, a porozumienia dotyczące dodatkowych rakiet przechwytujących powinny zostać wdrożone tak szybko, jak to możliwe.
„Rosyjska inwazja rakietowa na Polskę przypomina również, że nie ma nic pilniejszego dla naszych dwóch krajów niż konfrontacja ze wspólnym, odwiecznym wrogiem, który stanowi bezpośrednie zagrożenie dla obu krajów. Wszystkie inne różnice muszą zostać odłożone na bok w trakcie tej brutalnej wojny. Naszym priorytetem musi być wspólne bezpieczeństwo” – podkreślił dyplomata.
Dodał, że Ukraina informuje wszystkich partnerów i organizacje międzynarodowe o konsekwencjach tego ataku.
Na chwilę obecną rosyjskie, prokremlowskie portale nie opublikowały jeszcze własnych artykułów o dzisiejszym incydencie na Lubelszczyźnie. Najprawdopodobniej Kreml ustala własną wersję wydarzeń.