Krytyka za przebaczenie. Zaatakowany przez nożownika ksiądz wygłosił homilię

– Chcę was prosić, abyście nie winili narodu, z którego był oprawca. Zła dokonał konkretny człowiek – powiedział w homilii ks. Adrian, który jako jeden z trzech księży został zaatakowany przez nożownika na terenie Opactwa Sióstr Benedyktynek w Jarosławiu. Jego słowa są zbieżne z nauką Jezusa, ale nie wszystkich przekonały. 

Krytyka za przebaczenie. Zaatakowany przez nożownika ksiądz wygłosił homilię
Jeden z poszkodowanych podczas napaści ks. Adrian głosi kazanie na mszy świętej sprawowanej w intencji śp. ks. Stanisława Zbojnowicza (fot. P.Polak/PAP)

24 września na teren Opactwa Sióstr Benedyktynek w Jarosławiu na Podkarpaciu wszedł 31-letni obywatel Ukrainy Ihor M, który dzień wcześniej przyjechał z Niemiec. Według relacji 40-letniej Ukrainki pracującej w klasztorze mężczyzna wszedł do kuchni i poprosił o szklankę wody. Gdy jeden z księży zwrócił mu uwagę, że w tym miejscu mogą przebywać tylko osoby zatrudnione, chwycił za nóż i zaatakował. W wyniku odniesionych ran w szpitalu zmarł ks. Stanisław Zbojnowicz, a księża Marek oraz Adrian trafili do szpitala. Ostatni z nich opuścił już klinikę i 26 września wygłosił pierwszą homilię po powrocie do opactwa.

Znicze i kwiaty złożone przez wiernych przed kościołem rektoralnym pw. św. Mikołaja i św. Stanisława Biskupa w Jarosławiu (fot. PAP)
Znicze i kwiaty złożone przez wiernych przed kościołem rektoralnym pw. św. Mikołaja i św. Stanisława Biskupa w Jarosławiu (fot. PAP)

Ks. Adrian wybacza i prosi o wybaczenie 

– Nie będę ukrywał, że dla mnie to kazanie jest trudne. Nie będę ukrywał, że ten czas dla mnie jest ciężki, ale wiem jedno: jestem uczniem Jezusa Chrystusa, a ja jestem jego sługą. Jestem uczniem mojego mistrza, mojego Pana, a Chrystus uczy mnie miłości. Miłości, która dała się ukrzyżować. Miłości, która oddała życie za swoich nieprzyjaciół – rozpoczął kazanie poprzedzające zorganizowany w mieście marsz milczenia. Na jego twarzy widoczne były siniaki pod okiem, miał zabandażowaną głowę i dłoń. 

– Z tego miejsca pragnę w imieniu swoim, ks. Marka i ks. Stanisława powiedzieć bardzo dobitnie, że wybaczamy. Proszę o modlitwę za nas, ale w sposób szczególny proszę was o modlitwę za naszego oprawcę i o łaskę nawrócenia dla niego – mówił dalej. 

Ks. Adrian zaapelował, by zło dobrem zwyciężać, ale w mediach społecznościowych największe wrażenie zrobił fragment homilii dotyczący odpowiedzialności za ten czyn. Duchowny prosił wiernych, by oceniali tę sytuację taką, jaką ona była, a nie odnosili do ogółu.

Z tego miejsca chcę was prosić, abyście nie winili narodu, z którego był oprawca. Zła dokonał konkretny człowiek, który ma swoje imię, swoje życie, który odpowiada za swoje czyny. Nie dokonali tego inni ludzie – to była jedna osoba. Proszę was, abyście nie odpowiadali złem za zło, ale miłością, wsparciem, zrozumieniem i troską. Proszę was, o szacunek dla ludzi, którzy żyją w naszym opactwie, mieście, województwie i kraju. Proszę was, byście się wspierali jako dwa bratnie narody – tłumaczył.

Poszkodowany przypomniał też to, co działo się w Opactwie i w całym kraju w pierwszych tygodniach wojny w Ukrainie. Podkarpacie jako teren przygraniczny było jednym z pierwszych miejsc, do którego uciekali Ukraińcy przez rosyjską inwazją. Część z nich szukała pomocy i schronienia w Opactwie w Jarosławiu. Ks. Adrian podkreślił, że nikogo nie odesłano z kwitkiem, wszyscy pracowali dzień i noc, by pomóc tym osobom. 

– Proszę was, aby nasz trud i wysiłek nie poszły na marne – zaznaczył w homilii, którą w całości prezentujemy na poniższym nagraniu.

Zamiast wybaczenia, wyzwiska 

W komentarzach pod nagraniem opublikowanym na profilu Radia FARA na YouTubie pojawiły się podziękowania i głosy zrozumienia. Fragmenty homilii znalazły się w przekazach medialnych i ostatecznie trafiły do mediów społecznościowych. Tam już takiego miłosierdzia próżno szukać. 

„Co za dureń ten ksiadz” – napisał jeden z internautów w komentarzu pod postem katolickiego tygodnika „Gość Niedzielny”. „Nie chcę to niech nie winni chce to niech winni a takie pier****nie jako ofiarą tylko zachęca kolejnych napastników do ataków, bo przecież nie co co winić Winic będziemy Polskę o brunatnienie po 1 incydencie tu nigdy w życiu Zachęcasz do ataków kolejnych” (pisownia oryginalna – red.). 

„Ale państwo ukraińskie jest nam wrogie bo czczi banderyzm, część Ukraińców to popiera, generalnie mniejszość ukrainska stanowi dla Polski problem, jak to udowadniają tego typu bandyci” – generalizował ktoś inny. 

Nie brakowało również innych bezpośrednich ataków, tym razem na szczęście tylko słownych, pod adresem ks. Adriana. 

„Rana na głowie szybko się wygoi, ale uszkodzenia mózgu chyba będą trwałe” – zauważył kolejny z użytkowników X, tym razem pod postem Polsatu News. 

W komentarzach pojawiły się jeszcze inne ogólniki, takie jak „Ukraińcy to banderowcy” i „to naród odpowiedzialny za zbrodnie na Polakach”. Część osób zwróciła uwagę, że przebaczenie nie może być bezwarunkowe i za zbrodnię należy się kara, a „z tą sprawiedliwością wobec Ukraińców bywa różnie”. Sugerowały tym samym, że Polska Policja i władze łagodniej traktują obcokrajowców niż Polaków w – ich zdaniem – analogicznych sytuacjach. 

Agresywne głosy zbieżne z opiniami części polityków 

Bezpośrednio po tragedii w mediach społecznościowych pojawiły się apele o rozliczenie sprawcy, ale też o zastosowanie odpowiedzialności zbiorowej wobec wszystkich Ukraińców przebywających na terenie Polski, którzy potencjalnie mogliby bronić aktualnie swojej ojczyzny. To sprzeczne z prośbą wygłoszoną przez ks. Adriana. 

„Ukrainiec w wieku poborowym zamordował na Podkarpaciu księdza. Odpowiedzialność polityczną ponoszą Marcin Kierwiński i Tomasz Siemoniak za to, że poborowi Ukraińcy nadal są na terenie Polski. Dramat” – napisał Janusz Kowalski, który poświęcił tej zbrodni aż trzy posty w mediach społecznościowych. W kolejnym wpisie domagał się natychmiastowej deportacji wszystkich Ukraińców w wieku poborowym. 

Wojna rozpoczęła się 24 lutego 2022 r. za czasów rządów Prawa i Sprawiedliwości. To wtedy polską granicę przekroczyło kilka milionów Ukraińców. Blisko milion nadal jest w naszym kraju.  

Ewa Zajączkowska-Hernik z Konfederacji odbiła piłeczkę i apelowała, by nie nazywać wszystkich Polaków nienawistnikami w sytuacji, gdy ktoś zwróci uwagę lub zaatakuje obywatela Ukrainy. Podobne wpisy publikował m.in. Dariusz Matecki. 

Nauka Jezusa i Jana Pawła II a reakcja na słowa księdza z Jarosławia

„Wierzę w Pana Boga, wierzę w Polskę, wierzę w Naród Polski i wierzę przede wszystkim w polskie wartości, w te wartości, które zawsze bronił św. Jan Paweł II” (pisownia oryginalna – red.) – to rzecz jasna nie są słowa Jezusa, ale katolika Janusza Kowalskiego. Polityk nie kryje się ze swoją wiarą, co nie przeszkadza mu jednak traktować jej wybiórczo: miłosierdzie tak, ale tylko dla swoich. Podobnie zachowują się m.in. Matecki i Michał Woś. 

Jan Paweł II 13 maja 1981 roku o godzinie 17:19 przeżył zamach na swoje życie. Ali Ağca oddał w jego kierunku kilka strzałów, raniąc papieża w brzuch i dłonie. Wielki Polak wybaczył swojemu niedoszłemu zabójcy i trzy miesiące później spotkał się z nim osobiście. Treść 25-minutowej rozmowy nie jest znana. 

– Jedyną drogą do pokoju jest przebaczenie – mówił Jan Paweł II. Dodawał, że nie jest ono oznaką słabości, lecz mocą miłości. To zbieżne z nauką Jezusa.

„Każdy niech będzie poddany władzom, sprawującym rządy nad innymi. Nie ma bowiem władzy, która by nie pochodziła od Boga, a te, które są, zostały ustanowione przez Boga. Kto więc przeciwstawia się władzy – przeciwstawia się porządkowi Bożemu. Ci zaś, którzy się przeciwstawili, ściągną na siebie wyrok potępienia. Albowiem rządzący nie są postrachem dla uczynku dobrego, ale dla złego. A chcesz nie bać się władzy? Czyń dobrze, a otrzymasz od niej pochwałę. Jest ona bowiem dla ciebie narzędziem Boga, [prowadzącym] ku dobremu. Jeżeli jednak czynisz źle, lękaj się, bo nie na próżno nosi miecz. Jest bowiem narzędziem Boga do wymierzenia sprawiedliwej kary* temu, który czyni źle” – pisał. 

Ale jest coś jeszcze. Ks. Adrian przebaczył sprawcy jeszcze zanim ten okazał skruchę (a przynajmniej nic o tym nie wiemy, by tak się stało – red.). Tymczasem w Ewangelii św. Łukasza wyraźnie jest napisane, że „jeśli brat twój zawini, upomnij go; i jeśli będzie żałował, przebacz mu. I jeśliby siedem razy na dzień zawinił przeciw tobie i siedem razy zwrócił się do ciebie, mówiąc: «Żałuję tego”, przebacz mu»”. Mowa tu zatem o żalu za popełniony grzech i przebaczeniu w reakcji na niego.

W tym świetle krytyka słów poszkodowanego księdza Adriana z Jarosławia nie ma żadnego sensu. No bo co duchowny miał innego zrobić czy powiedzieć? Zachęcać do zastosowania kodeksu Hammurabiego? Nawoływać do odwetu? No nie. Jako sługa i uczeń Jezusa Chrystusa ksiądz powołał się na jego naukę. Dla chrześcijan taka postawa powinna być zrozumiała.

Źródła

  1. Biblia

  2. Radio FARA

  3. Facebook

  4. X

Nasi autorzy