DARE monitoruje dezinformację dotyczącą Ukrainy i Unii Europejskiej
Raport powstał w ramach EU-UA Disinformation Awareness and Resilience, czyli DARE. To projekt finansowany przez Unię Europejską, którego jednym z działań jest monitoring fałszywych i zmanipulowanych przekazów dotyczących stosunków Ukrainy z UE.
W monitoring zaangażowana jest Regional EU Disinformation Resilience-related Network of Journalists. Analiza opiera się na materiałach przygotowanych przez 12 uczestniczących w projekcie ukraińskich mediów regionalnych. Autorzy zastrzegają, że przedstawione w raporcie ustalenia i wnioski nie są oficjalnym stanowiskiem Unii Europejskiej.
Sam projekt jest prowadzony także przez Delegaturę Unii Europejskiej w Ukrainie. W lipcu 2026 r. zorganizowała ona w Kijowie warsztaty poświęcone fact-checkingowi i operacjom informacyjnym wymierzonym w relacje UE–Ukraina. Wzięło w nich udział 28 osób z różnych części kraju.
Najnowszy raport obejmuje okres od marca do maja 2026 r. To kolejna odsłona monitoringu. Poprzedni przegląd, dotyczący okresu od grudnia 2025 do lutego 2026 r., został opublikowany 8 maja.
„Europa odeśle ukraińskich mężczyzn”
Jednym z szerzej rozpowszechnianych przekazów były informacje o rzekomych planach przymusowego odsyłania z państw UE ukraińskich mężczyzn w wieku poborowym. Towarzyszyły temu twierdzenia, że stracą oni ochronę i świadczenia, a granice zostaną dla nich zamknięte.
Według DARE takie materiały pojawiały się m.in. w obwodach wołyńskim, rówieńskim, iwanofrankiwskim, czerniowieckim, kijowskim, żytomierskim, chmielnickim, winnickim, czerkaskim i kirowohradzkim.
Autorzy raportu zwracają uwagę na różnicę między dyskusją o przyszłych zasadach ochrony a decyzją o masowych deportacjach. Wiosną 2026 roku trwała debata o tym, jak ma wyglądać ochrona Ukraińców w kolejnych latach. Nie oznaczało to jednak podjęcia decyzji o przymusowym odsyłaniu wszystkich mężczyzn w wieku poborowym.
To ważne rozróżnienie. Propagandowy przekaz brał rzeczywistą dyskusję dotyczącą statusu części uchodźców i przedstawiał ją jako przesądzony plan deportacji.
Polska też pojawiła się w dezinformacyjnych przekazach
Jeden z opisanych przypadków dotyczył Polski. W ukraińskich kanałach znalazła się informacja, że do Sejmu trafił projekt pozwalający deportować Ukraińców za dwa drobne wykroczenia.
Wśród przykładów wymieniano przekroczenie prędkości, nieprawidłowe parkowanie, jazdę bez zapiętych pasów, zakłócanie ciszy nocnej, śmiecenie, spożywanie alkoholu w miejscu publicznym czy jazdę bez biletu.
Istotny był sposób przedstawienia sprawy. Jak wskazują autorzy raportu, propozycja ta nie dotyczyła wyłącznie obywateli Ukrainy, lecz cudzoziemców i w czasie objętym analizą nie została uchwalona. Dlatego, przedstawianie jej jako obowiązującego rozwiązania było manipulacją. To jeden z mechanizmów opisanych w raporcie: istniejący projekt lub sama dyskusja polityczna są nagłaśniane bez informacji na jakim etapie prac się znajdują i o zakresie proponowanych przepisów. W efekcie odbiorca dostaje przekaz znacznie dalej idący niż fakt, którego dotyczy.
„Unia szykuje się do wojny z Rosją”
Drugą grupę stanowiły przekazy przedstawiające wzmacnianie europejskiej obronności jako przygotowania do ataku na Rosję. Autorzy raportu znaleźli takie treści m.in. w obwodach lwowskim, tarnopolskim, chersońskim, donieckim, odeskim, mikołajowskim i zaporoskim.
Jeden z przykładów dotyczył wypowiedzi niemieckiego ministra obrony Borisa Pistoriusa. Ostrzegał on, że Rosja odbudowuje swoje siły i w kolejnych latach może uzyskać zdolność do ataku na wschodnią flankę NATO. Z tego wywodził potrzebę zwiększania wydatków na obronę.
W propagandowych przekazach odwrócono sens tej wypowiedzi. Ostrzeżenie przed możliwością rosyjskiego ataku zostało przedstawione jako dowód, że to państwa europejskie przygotowują się do wojny z Rosją.
Podobnie wykorzystano wypowiedzi dotyczące europejskiego odstraszania nuklearnego. Raport wskazuje, że nie ma dowodów na przygotowania UE do stworzenia własnej broni jądrowej. Jedynym państwem Unii posiadającym własny arsenał nuklearny jest Francja, a europejska debata dotyczy m.in. możliwości szerszego wykorzystania francuskiego systemu odstraszania.
Migranci mieli „zastąpić Ukraińców”
Wiosną 2026 roku w monitorowanych kanałach pojawiły się również przekazy dotyczące migrantów z Azji i Afryki. Według jednej z rozpowszechnianych wersji Ukraina miała sprowadzać ich masowo, aby zastąpić własnych obywateli.
Jedna z publikacji mówiła o ponad 8 mln migrantów potrzebnych do uzupełnienia braków na rynku pracy. Towarzyszyło jej zdjęcie przedstawiane jako dowód obecności migrantów w Ukrainie. Analiza wykazała, że obraz został wygenerowany przez sztuczną inteligencję.
Na potrzeby manipulacji wykorzystano jednak rzeczywisty problem. Wojna i zmiany demograficzne powodują niedobory pracowników, a w Ukrainie pojawiały się propozycje ułatwienia zatrudniania cudzoziemców. Autorzy raportu wskazują, że dostępne szacunki mówiły o niedoborze około 4–5 mln pracowników, a nie o 8 mln migrantów, którzy mieliby zostać sprowadzeni do kraju.
Jeden europoseł stał się „Parlamentem Europejskim”
Inny przykład pokazuje, jak stanowisko pojedynczego polityka może zostać przedstawione jako decyzja całej instytucji.
Na okupowanych terenach obwodu zaporoskiego rozpowszechniano informację, że Parlament Europejski domaga się zakończenia wsparcia dla Ukrainy i powrotu rosyjskich sportowców do międzynarodowych zawodów. Źródłem była wypowiedź Tomasza Froelicha, niemieckiego europosła Alternative für Deutschland. Froelich rzeczywiście krytykował pomoc dla Ukrainy i opowiadał się za zmianą podejścia do rosyjskich sportowców. Nie było to jednak stanowisko Parlamentu Europejskiego.
Oficjalna strona PE potwierdza, że Froelich jest europosłem AfD i należy do grupy Europa Suwerennych Narodów. Mechanizm był prosty: wypowiedź jednego europosła została przedstawiona jako stanowisko całego Parlamentu Europejskiego.
Austro-Węgry wracają na mapę
W raporcie znalazł się też przykład związany z Węgrami. W regionalnych kanałach pojawiły się twierdzenia, że Péter Magyar planuje zajęcie Zakarpacia, Bukowiny i Galicji, a następnie odbudowę Austro-Węgier.
Autorzy tych publikacji powoływali się na materiał „Politico” zatytułowany „Magyar wants to return Austria-Hungary to the map”.
Tyle że artykuł nie opisywał planów aneksji ukraińskich terytoriów. Dotyczył pomysłu zacieśnienia współpracy gospodarczej i politycznej państw Europy Środkowej. Tytuł został więc potraktowany dosłownie, a następnie wykorzystany do zbudowania historii o roszczeniach terytorialnych wobec Ukrainy.
Propaganda wykorzystuje bieżące kryzysy
Raport pokazuje również zmianę w sposobie wykorzystywania tematu rosyjskich surowców. Przez lata jednym z przekazów propagandowych było twierdzenie, że zachodnie sankcje są nieskuteczne, a Rosja może funkcjonować niezależnie od Zachodu. Wiosną 2026 roku do tego przekazu dołożono inny: rosyjskie surowce zaczęto przedstawiać jako sposób na uratowanie Europy przed kryzysem energetycznym.
Po eskalacji sytuacji na Bliskim Wschodzie rozpowszechniano m.in. informację, że państwom UE zostało zaledwie dziesięć dni zapasów paliwa lotniczego. Raport wskazuje, że twierdzenie to zniekształcało wypowiedź szefa Międzynarodowej Agencji Energetycznej Fatiha Birola. Mówił on o światowych zapasach, które w określonym scenariuszu kryzysowym mogły wystarczyć na około sześć tygodni, a nie o dziesięciodniowych zapasach Unii Europejskiej.