22 lipca prezydent Wołodymyr Zełenski mianował gen. Mychajła Drapatego nowym naczelnym dowódcą Sił Zbrojnych Ukrainy. Nominacja była jedną z najważniejszych zmian personalnych w ukraińskim wojsku od początku pełnoskalowej rosyjskiej inwazji. Drapaty zastąpił gen. Ołeksandra Syrskiego w okresie trudnym zarówno pod względem militarnym, jak i politycznym. W kraju trwały dyskusje o reformie armii, mobilizacji i zmianach w kierownictwie resortu obrony.
Według relacji niezależnych mediów nowy dowódca cieszył się dużym zaufaniem wśród żołnierzy. Był postrzegany jako oficer reprezentujący młodsze pokolenie dowódców, otwarty na wykorzystanie nowych technologii, decentralizację dowodzenia i większą odpowiedzialność kadry oficerskiej. Właśnie dlatego jego nominacja odbiła się szerokim echem także poza Ukrainą.
Jednak niemal równocześnie z nominacją przez media społecznościowe przetoczyła się fala fałszywych informacji.
Konto, które wyglądało wiarygodnie
Jednym z pierwszych elementów kampanii było utworzenie na platformie X konta podszywającego się pod nowego dowódcę. Profil publikował wpisy stylizowane na oficjalne komunikaty wojskowe. Zamieszczano na nim informacje o spotkaniach z prezydentem, dowódcami oraz przedstawicielami przemysłu obronnego. Dla przeciętnego użytkownika konto wyglądało wiarygodnie.
Jak opisał „Business Insider”, profil zdołał zgromadzić blisko siedem tysięcy obserwujących w bardzo krótkim czasie. Obserwowali go również znani ukraińscy komentatorzy i osoby publiczne, co dodatkowo zwiększało jego wiarygodność. Dopiero po interwencji ukraińskiego Sztabu Generalnego potwierdzono, że konto nie należy do gen. Drapatego.
Punktem zwrotnym okazał się wpis zapowiadający rzekomy „audyt Sił Zbrojnych Ukrainy”. W poście sugerowano, że nowe dowództwo rozpocznie szerokie rozliczenia w armii. Komunikat szybko zaczął krążyć w mediach społecznościowych, mimo że nigdy nie został opublikowany przez oficjalne kanały dowódcy. Ukraiński Sztab Generalny zdementował tę informację i wskazał autentyczne profile generała.
Dlaczego eksperci uznali to za operację informacyjną?
Samo stworzenie fałszywego konta nie jest niczym nowym. W tym przypadku uwagę zwróciło jednak kilka elementów występujących jednocześnie.
Jak poinformował rzecznik Sztabu Generalnego Dmytro Lychowyj, równolegle zaczęły pojawiać się kolejne fałszywe profile, wpisy rozpowszechniane przez sieci botów i teksty wygenerowane przy użyciu sztucznej inteligencji. Ich wspólnym motywem było przedstawianie rzekomego konfliktu między nowym a poprzednim dowództwem armii oraz przypisywanie Drapatemu decyzji, których nigdy nie podjął.
Według Centrum Przeciwdziałania Dezinformacji część kont początkowo publikowała neutralne lub nawet pozytywne treści dotyczące nowego dowódcy. Dopiero po zdobyciu zaufania odbiorców zaczęto rozpowszechniać nieprawdziwe informacje. To znana technika stosowana w operacjach wpływu – najpierw buduje się wiarygodność źródła, a następnie wykorzystuje ją do rozpowszechniania fałszywych narracji.