W środę Donald Trump wystąpił w Las Vegas. Uwagę części internautów przyciągnęło jednak nie tylko jego przemówienie, ale również wyjątkowo gęsta fryzura.
Włosy od dawna są ważnym elementem wizerunku Trumpa, który stanowczo zaprzecza, że nosi perukę. W 2016 r. podczas występu w programie Jimmy’ego Fallona pozwolił nawet gospodarzowi zmierzwić swoją charakterystyczną fryzurę. Dwa lata później publicznie żartował natomiast ze swojej łysiny. – Staram się jak diabli ukryć tę łysinę, ludzie. Pracuję nad tym – mówił. W tym samym roku jego lekarz ujawnił, że Trump przyjmuje lek stosowany przy łysieniu androgenowym.
Włosy Trumpa uprawiają politykę
Teraz temat powrócił. Jeszcze w niedzielę, podczas rozmowy z dziennikarzami na pokładzie Air Force One, włosy prezydenta wyglądały na wyraźnie rzadsze. Tym bardziej zaskakuje, że zaledwie trzy dni później, w Las Vegas, stały się gęste i lśniące. Pytania o perukę lub jakiś cudowny lek stają się w pełni uzasadnione.
O ostatniej przemianie prezydenta piszą niemal wszystkie amerykańskie media. Sprawę komentują także polityczni przeciwnicy Trumpa. Do dyskusji włączył się m.in. były republikański kongresmen i krytyk głowy USA Adam Kinzinger, który stwierdził, że prezydent nosi perukę.
Internauci bezlitośni
Polityczne komentarze szybko ustąpiły miejsca żartom. W mediach społecznościowych Trump pojawia się z grzywą lwa, potężnym afro czy fryzurami Margaret Thatcher, Marilyn Monroe i Elżbiety II.
„Hair force one” – żartował jeden z użytkowników. Inni insynuowali Trumpowi zakup „peruki z Temu”. W komentarzach przewijały się też bardziej filozoficzne przemyślenia, jak to, że „nie można uprawiać trawy na kamieniu”. Pojawiła się też „specjalna oferta”, oferująca zakup peruki wykonanej z „futra psa” za jedyne 9,95 dol.
Włosy elementem politycznego marketingu
W polityce rządzą emocje i bardzo często to, kto lepiej wypadnie. Nad wyglądem kandydatów na różne funkcje państwowe pracują sztaby ludzi.
Charakterystyczna fryzura, łysina i ogólny wygląd stały się częścią wizerunku „wojennego przywódcy”, którym był Winston Churchill. W połączeniu z cygarem i charakterystyczną sylwetką tworzyły obraz stanowczości i brytyjskiej odporności podczas II wojny światowej.
Długa broda i nieuporządkowane włosy Fidela Castro stały się ważnym elementem jego rewolucyjnego wizerunku. Odróżniały go od przedstawicieli tradycyjnych elit i kojarzyły z partyzantką oraz rewolucją kubańską.
Intencjonalnie niedbale ułożone blond włosy są przykładem wykorzystania fryzury do budowania wizerunku „zwyczajnego”, nieco chaotycznego polityka – byłego premiera Borisa Johnsona. Taki wygląd kontrastował z bardziej formalnym stylem brytyjskich elit politycznych i wzmacniał jego medialną rozpoznawalność.
Nie wiadomo, czy za najnowszą metamorfozą stoją kosmetyki, sposób układania włosów, leczenie czy coś jeszcze. Pewne jest natomiast, że kilka dodatkowych centymetrów objętości wystarczyło, by fryzura prezydenta USA ponownie stała się politycznym wydarzeniem.