Wykorzystywanie w branży pornograficznej nie wynika wyłącznie ze zbrodniczego handlu ludźmi. Pokrzywdzeni to także ofiary przymusu ekonomicznego, ludzie podstępnie zmuszeni do pracy w przemyśle pornograficznym, a nawet osoby z niepełnosprawnością intelektualną. Prawie 67 proc. kobiet występujących w filmach porno nie chce tego robić, a zdecydowana większość z nich doświadcza w pracy wykorzystywania seksualnego (dane za „Sous nos regards. Récits de la violence pornographique”).
Zjawisko przemocy w branży erotycznej narasta. Międzynarodowa Organizacja Pracy (ILO) informuje, że zyski z przymusowej eksploatacji seksualnej drastycznie rosną, a liczba wykrywanych ofiar handlu ludźmi w celach seksualnych też systematycznie się zwiększa.
Osoby dotknięte tym procederem często padają ofiarą handlarzy, którzy odbierają im dokumenty, izolują od rodzin i stosują przemoc psychiczną oraz fizyczną po to, by przejąć nad nimi pełną kontrolę. W dodatku za sprawą internetu raz nagrane materiały z udziałem ofiar krążą w sieci bez ich zgody, a to nie ułatwia ucieczki od traumy i powrotu do życia bez poczucia wykorzystania i napiętnowania.
Argumenty przeciw
Problem AI w branży porno nie jest nowy. Pierwsze poważne i szeroko komentowane w mediach wzmianki o tym, że roboty i sztuczna inteligencja mogą w przyszłości zastąpić tradycyjną pornografię (oraz inne relacje z dotychczas międzyludzkie) pojawiły się w 2015–2016 roku. W dyskusjach futurologicznych częściej spekuluje się jednak o tym, czy zaawansowane seks-roboty i wirtualna rzeczywistość zastąpią fizycznych partnerów lub pracowników seksbiznesu oraz tradycyjny seks. Pornografia była w tym kontekście przywoływana raczej jako punkt odniesienia określający skalę przyszłego zjawiska.
We wrześniu 2015 roku futurolog Ian Pearson przedstawił raport przygotowany na potrzeby podmiotu związanego z branżą technologiczną i sektorem treści dla dorosłych. Przewidywał w nim, że do 2050 roku seks z robotami może stać się popularniejszy niż seks między ludźmi. Była to oczywiście prognoza, a nie wynik badania rynku.
Od mniej więcej 2023 roku dyskusja ta przesunęła się z samych fizycznych robotów właśnie w stronę generowanej przez sztuczną inteligencję erotyki. Dlaczego? Bo to tu co chwilę obserwujemy potężne skoki technologiczne i jakościowe. Obecne możliwości zupełnie nie przypominają topornych początków sprzed kilkunastu lat.
To dlatego tak kusząco brzmi argument: skoro branża jest polem ohydnych nadużyć, to AI – generujące treści bez udziału realnych ludzi – mogłoby te nadużycia ograniczyć.
Czy na pewno? Eksperci od handlu ludźmi i badacze technologii są podzieleni.
Po pierwsze: już sama teza, że legalna branża porno jest głównym motorem handlu ludźmi, jest kwestionowana. Zajmująca się ochroną wolności seksualnej jako fundamentalnego prawa człowieka fundacja Woodhull podkreśla, że brak jest solidnych dowodów łączących legalną produkcję treści dla dorosłych ze zwiększoną skalą wyzysku. Zdaniem fundacji przypadki handlu ludźmi powiązane z legalnym przemysłem porno są jednak rzadkie. To osłabia samą przesłankę argumentu: jeśli głównym źródłem niewolnictwa seksualnego nie jest legalna produkcja porno, to zastąpienie jej przez AI niekoniecznie przełoży się na spadek handlu ludźmi.
Po drugie: dotychczasowy rozwój AI w tej przestrzeni częściej szkodzi realnym osobom niż im pomaga. Przykładem jest tzw. deepfake porn, czyli tworzenie treści z wizerunkiem osób bez ich zgody. Z analiz wynika, że to jest zjawisko, które utrudnia rozróżnienie treści legalnych od nadużyciowych i tak naprawdę „normalizuje” te naruszenia (za „The Feminism Project”, 2026). Badaczka UCLA Olivia Snow zwraca też uwagę, że narzędzia AI wdrażane pod hasłem walki z handlem ludźmi w praktyce częściej służą inwigilacji i utrudnianiu życia pracownicom seksualnym niż eliminowaniu rzeczywistych sprawców.
Największym jednak zastrzeżeniem w kontekście argumentu o pornografii i pedofilii jest fakt, że dotychczasowa literatura naukowa poświęcona materiałom generowanym przez AI o charakterze przedstawiającym seksualne wykorzystywanie dzieci nie potwierdza tezy o „redukcji szkód”.
Materiały tego typu, wygenerowane przez AI, nie funkcjonują w oderwaniu od szerszego ekosystemu krzywdy, a badania osób dopuszczających się takich czynów sugerują raczej ryzyko eskalacji podobnych fantazji – narastającej tolerancji prowadzącej do poszukiwania coraz bardziej skrajnych treści.
W głośnej publikacji naukowej „AI Generated Child Sexual Abuse Material-What’s the Harm?” naukowcy szczegółowo opisują, jak rozwój sztucznej inteligencji wpływa na osoby z zaburzeniami pedofilnymi oraz jak generowanie syntetycznych treści (AI CSAM) zmienia mechanizmy przestępczości.
Autorzy publikacji obalają mit, że „skoro materiały są syntetyczne i nie ucierpiało w nich prawdziwe dziecko podczas produkcji, to nie niosą one ze sobą szkody”.
Autorzy raportu twierdzą, że niosą. I to na wielu poziomach.
Analiza wskazuje, że łatwo dostępne, generowane przez AI porno z udziałem osób wyglądających na nieletnie działa jak katalizator (tzw. mechanizm ułatwiający). Dla osób o skłonnościach pedofilnych syntetyczne treści obniżają tzw. próg hamulcowy. Użytkownicy zaczynają od bezpiecznych, legalnych filtrów, po czym – poprzez algorytmy i możliwość personalizacji – płynnie przechodzą do ekstremalnych i nielegalnych materiałów, co drastycznie zwiększa ryzyko przeniesienia tych zachowań do świata rzeczywistego.
Dochodzi do tego normalizacja i znieczulenie: masowe generowanie fotorealistycznych obrazów i wideo przez AI powoduje, że te skrajnie patologiczne treści stają się „zwyczajnym” elementem podziemia internetowego. Znika poczucie szoku czy winy, ponieważ technologia pozwala na budowanie złudzenia, że „tworzą jedynie grafikę”.
Autorzy „A Survey of Generative AI for Detecting Pedophilia Crimes” opisują też, że sprawcy wykorzystują generatory AI do tworzenia fałszywych profili rówieśników, aby manipulować realnymi dziećmi w sieci lub szantażować je wygenerowanymi fotomontażami.
Analizy wskazują, że algorytmy produkują tak doskonałe imitacje rzeczywistości, że służby śledcze mają ogromny problem z odróżnieniem prawdziwych ofiar od wygenerowanych obrazów. A to z kolei drastycznie spowalnia procesy identyfikacji praz ratowania realnie krzywdzonych dzieci.
Argument tzw. mniejszego zła
Argument, że AI-porno mogłoby ograniczyć niewolnictwo i wyzysk w branży dla dorosłych, opiera się dziś na słabo potwierdzonych przesłankach. W praktyce rozwój generatywnej AI w tej sferze częściej rodzi nowe formy krzywdy, a nie eliminuje istniejące. Dotychczasowe badania wskazują na ryzyko eskalacji i włączenia takich materiałów w szerszy ekosystem realnej krzywdy niż redukcję krzywd.
Debata wciąż się toczy. Część głosów (w tym niektórzy badacze i część branży technologicznej) podtrzymuje argument tzw. mniejszego zła. Ta koncepcja zakłada, że treści AI eliminują wyzysk i przemoc. Dlaczego? Bo zastąpienie realnych aktorów cyfrowymi modelami drastycznie zmniejsza rynkową opłacalność przestępstw i handlu ludźmi. Jednocześnie zaawansowane algorytmy AI wspierają śledczych w skuteczniejszym wykrywaniu rzeczywistych sieci przestępczych. Oto główne i najczęściej powtarzane argumenty:
1. Koncepcja „mniejszego zła” opiera się na tezie, że syntetyczne materiały AI mogą z czasem zastępować materiały powstające z udziałem realnych osób. W tej logice ograniczenie popytu na „prawdziwe” nagrania lub zdjęcia miałoby zmniejszać finansową motywację do produkcji treści związanych np. z przemocą.
2. Ograniczanie bezpośredniej krzywdy fizycznej. Jeżeli w procesie tworzenia danego materiału nie uczestniczy człowiek, nie dochodzi do bezpośredniego nagrania aktu przemocy – uważają niektórzy zwolennicy tego stanowiska. Wskazują też, że w hierarchii szkód szczególne znaczenie ma właśnie ochrona cielesnej autonomii, bezpieczeństwa i życia realnych osób.
3. Uderzenie w ekonomię przestępczości. Produkcja treści wykorzystujących prawdziwe jest zwykle elementem większego modelu przestępczego: rekrutacji, przymusu, szantażu, dystrybucji oraz czerpania długotrwałych zysków. Argument „mniejszego zła” zakłada m.in., że cyfrowa alternatywa może obniżyć wartość rynkową takich materiałów, a tym samym osłabić część bodźców finansowych.
4. AI jako narzędzie śledcze. Te same technologie, które generują takie treści, mogą pomóc organom ścigania. Jak? Np analizować ogromne zbiory danych, wykrywać podobieństwa między plikami, rozpoznawać wzorce dystrybucji, identyfikować konta i sieci pośredników oraz szybciej wskazywać, jakie są priorytety w przypadku pomocy realnym ofiarom. W tym ujęciu AI może przesunąć zasoby śledcze z masowego katalogowania materiału na ustalanie sprawców, ratowanie ofiar i rozbijanie struktur przestępczych.
Przeczytajcie też: Tak plastik zabija całe populacje dzikich zwierząt. „Chodzące trupy”