Rak rakowi rakiem
Nie ma żadnego ukrywanego leku na „raka”. Nie istnieje też jeden uniwersalny lek na wszystkie nowotwory. Tak samo jak nie istnieje jeden antybiotyk skuteczny przeciw wszystkim zakażeniom bakteryjnym. W przypadku nowotworów sprawa jest jeszcze bardziej złożona: są to własne komórki organizmu, w których doszło do zmian prowadzących do niekontrolowanego rozrostu.
Nie powstanie jeden uniwersalny lek na raka ponieważ nie istnieje jedna uniwersalna droga, za pomocą której nowotwór staje się złośliwy. Każdy nowotwór jest biologicznie inny, a jednocześnie może mieć wiele różnych „twarzy” i przebiegać inaczej u poszczególnych pacjentów – mówi portalowi Sprawdzamto prof. Sergiusz Nawrocki, kierownik Katedry Onkologii i Kliniki Radioterapii Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie.
Jak wyjaśnia, skutecznych leków przeciwnowotworowych muszą być setki. – Być może w przyszłości będziemy mieli na półce setki różnych leków i będziemy mogli dobierać ich kombinacje indywidualnie do konkretnego pacjenta i konkretnego nowotworu. Właśnie w tym kierunku rozwija się współczesna onkologia: nie w stronę jednego leku na wszystkie nowotwory, ale coraz bardziej precyzyjnego leczenia dopasowanego do biologii choroby danego człowieka – przekonuje specjalista.
Żółte kwiatki zabijają nowotwory?
W bylicy znajdziemy kilka substancji czynnych, przede wszystkim artemizyninę. Artesunat jest półsyntetyczną pochodną artemizyniny i uznanym lekiem przeciwmalarycznym. Eksperymentalnie rozważa się jego zastosowanie przeciwnowotworowe. To nic niezwykłego: około połowy historycznie wprowadzonych małocząsteczkowych leków przeciwnowotworowych ma bezpośredni związek ze źródłami naturalnymi. Jeśli chodzi tylko o rośliny, ich udział jest mniejszy.
Amerykański National Cancer Institute (NCI) opisuje artesunat jako substancję o potencjalnej aktywności przeciwnowotworowej. Badania kliniczne w onkologii wciąż trwają.
W hodowlach komórkowych i modelach zwierzęcych artemizynina oraz jej pochodne rzeczywiście potrafią hamować dzielenie się komórek nowotworowych, ale także je zabijać i wpływać m.in. na stres oksydacyjny.
Jednak zabicie komórek raka w probówce nie jest jednoznaczne z tym, że lek przedłuża życie ludziom z nowotworem. Nawet najnowsze przeglądy badań wskazują, że większość danych nadal pochodzi z testów przedklinicznych, a dowody na skuteczność pozostają ograniczone.
A co z ludźmi?
Były pojedyncze próby stosowania pochodnych artemizyniny u ludzi w onkologii. Przeprowadzono na przykład badanie pilotażowe z udziałem 23 pacjentów z nowotworem jelita grubego czekających na operację; 20 ukończyło je zgodnie z protokołem. Nie zaprojektowano go tak, żeby wykazać różnicę w przeżyciu czy nawrotach. Analiza sugerowała zmniejszenie namnażania komórek nowotworowych pod wpływem artesunatu. Wynik jest bardzo interesujący. Jednak nie jest dowodem, że dwutygodniowa terapia artesunatem zapobiega nawrotom raka jelita grubego.
Obecnie prowadzone są dalsze badania. Przy guzach litych również próbowano. W badaniu fazy I podawano dożylny artesunat pacjentom z zaawansowanymi guzami litymi, którzy byli już wcześniej intensywnie leczeni. Maksymalną tolerowaną dawkę w tym schemacie ustalono na 18 mg/kg. Wynik onkologiczny nie był zachwycający. Nie zaobserwowano żadnej obiektywnej odpowiedzi guza. U czterech pacjentów stwierdzono stabilizację choroby. W tym niewielkim badaniu fazy I spektakularnego efektu nie zaobserwowano.
Artesunat stosowano również przy zmianach przedrakowych
W badaniu first-in-human 28 kobiet stosowało dopochwowe wkładki z artesunatem. U 19 z 28 kobiet (67,9 proc.) zaobserwowano cofnięcie się zmian. Preparat był dobrze tolerowany. Wynik został uznany za na tyle interesujący, że rozpoczęto randomizowane, podwójnie zaślepione badanie fazy II z grupą kontrolną placebo. W sierpniu 2026 r. wciąż nie mamy jego wyników.
To jeden z najbardziej obiecujących kierunków klinicznych dla artesunatu. Tyle że obserwacji dotyczących miejscowego leczenia zmian przednowotworowych nie wolno przenosić na kwestię leczenia zawansowanych nowotworów, np. piersi, płuca czy trzustki.
Dlatego nawet jeśli na wczesnym i nie do końca sprawdzonym poziomie pochodna substancji znajdującej się w bylicy może wykazywać działanie przeciwnowotworowe, bez dokładnych badań klinicznych nie mamy pewności, czy zadziała akurat w przypadku konkretnego nowotworu ani jaka dawka byłaby skuteczna i bezpieczna.
Suplement z bylicy zamiast czy jako wsparcie leczenia?
Dr Katarzyna Pogoda, specjalistka w dziedzinie onkologii klinicznej z Kliniki Nowotworów Piersi i Chirurgii Rekonstrukcyjnej Narodowego Instytutu Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie przestrzega:
Przerywanie zalecanej terapii onkologicznej i zastępowanie jej medycyną alternatywną jest bardzo złym pomysłem. Suplementy również nie powinny być przyjmowane bez konkretnego wskazania. Mają sens wyłącznie wtedy, gdy stwierdzono niedobór albo istnieje inne uzasadnienie medyczne.
Trzeba pamiętać, że suplementy nie są obojętne. Mogą wchodzić w interakcje z lekami przeciwnowotworowymi, zwiększać ich toksyczność albo osłabiać skuteczność terapii. Im więcej różnych substancji pacjent przyjmuje na własną rękę, tym trudniej również kontrolować cały proces leczenia.
– Znacznie lepszym sposobem wspierania organizmu jest odpowiednio zbilansowana dieta, dostosowana do możliwości pacjenta aktywność fizyczna i przestrzeganie zaleceń zespołu leczącego. Nie ma magicznych suplementów leczących raka, a niektóre z nich mogą zaszkodzić. Dlatego nie należy zastępować leczenia metodami, których skuteczności i bezpieczeństwa nie potwierdzono w wiarygodnych badaniach klinicznych – zapewnia dr Katarzyna Pogoda.