Ponad 6 tys. osób z czterech państw
Badanie „Democratic resilience to authoritarian disinformation: Initiating a needs-based approach” opublikowano 23 lipca 2026 r. w czasopiśmie naukowym „Contemporary Security Policy”. Jego autorami są Charlotte Wagnsson i Aino Lilja Petterson ze Swedish Defence University oraz Aiden Hoyle z Leiden University.
Badanie przeprowadzono w Grecji, Serbii, Szwecji i Wielkiej Brytanii. Ostateczna próba liczyła 6019 osób: 1536 z Grecji, 1497 z Serbii, 1476 ze Szwecji i 1510 z Wielkiej Brytanii. Kraje dobrano tak, aby uwzględnić społeczeństwa o różnym poziomie podatności na prokremlowską dezinformację wskazywanym we wcześniejszych badaniach. Autorów interesowało przede wszystkim to, co dzieje się po stronie odbiorców. Sprawdzali, jakie cechy, przekonania i sposoby korzystania z mediów wiążą się z akceptacją przekazów charakterystycznych dla rosyjskich mediów państwowych.
NATO, cenzura, protesty i „atak na tradycyjne wartości”
Respondenci oceniali cztery przygotowane przez badaczy narracje. Pierwsza przedstawiała wojnę przeciw Ukrainie jako konsekwencję rozszerzenia NATO i sugerowała, że Rosja została zmuszona do działania. Druga opisywała zakaz działalności RT i Sputnika na Zachodzie jako dowód cenzury i tłumienia alternatywnych opinii.
Trzeci przekaz przedstawiał protesty i ruchy opozycyjne m.in. w Serbii i Gruzji jako działania inspirowane przez zachodnie służby i instytucje. Czwarty dotyczył praw osób LGBTQ+ i przedstawiał ich promowanie jako element zachodniej wojny ideologicznej wymierzonej w tradycyjne wartości i tożsamość narodową.
Badacze zestawili odpowiedzi z szeregiem innych zmiennych, m.in. orientacją polityczną, sposobem korzystania z mediów, skłonnością do myślenia spiskowego, deklarowanymi związkami z rosyjską kulturą oraz pięcioma potrzebami psychologicznymi: przynależności, chaosu, silnych wrażeń, znaczenia i statusu.
Myślenie spiskowe jednym z najmocniejszych czynników
W pełnym modelu statystycznym najsilniejszy związek z akceptacją badanych narracji miała skłonność do myślenia spiskowego. Drugim konsekwentnie występującym czynnikiem było deklarowane poczucie związku z rosyjską kulturą i społeczeństwem. Obie zależności występowały we wszystkich czterech państwach.
Zdaniem Charlotte Wagnsson wyniki te powinny być uwzględniane przy projektowaniu działań przeciwko dezinformacji. Samo prostowanie fałszywych informacji jest tylko jednym z elementów skutecznej strategii.
Badaczka wskazuje również na znaczenie zaufania społecznego, w tym zaufania do wiarygodnych instytucji i źródeł informacji. Zastrzega jednak, że praktyczne sposoby ograniczania myślenia spiskowego nie są przedmiotem jej prac i wskazuje na badania nad radykalizacją jako obszar, z którego mogą płynąć cenne wnioski.
Ten sam przekaz nie działa wszędzie tak samo
Badanie pokazało wyraźne różnice między państwami. Korzystanie z mediów alternatywnych wiązało się z większą akceptacją badanych narracji w Szwecji i Wielkiej Brytanii, ale podobnej zależności nie stwierdzono w Grecji i Serbii.
W przypadku mediów tradycyjnych zależność była odwrotna w Wielkiej Brytanii, Grecji i Szwecji – częstsze korzystanie z nich wiązało się z mniejszą akceptacją badanych przekazów. Serbia była wyjątkiem. Autorzy wskazują jako możliwe wyjaśnienie rosyjskie wpływy w tamtejszych mediach oraz historyczne i polityczne związki kraju z Rosją.
W odpowiedzi dla Sprawdzamto.pl Wagnsson podkreśla, że krajowe środowisko medialne ma duże znaczenie dla skuteczności rosyjskich narracji. Odwołuje się również do innych badań porównujących europejskie państwa, które wskazują na rolę lokalnego otoczenia informacyjnego. Oznacza to, że wyników z jednego kraju nie można automatycznie przenosić na inne.
„Potrzeba chaosu” i rosyjskie media
Jednym z głównych celów badania było sprawdzenie, czy określone potrzeby psychologiczne bezpośrednio wiążą się z większą akceptacją kremlowskich narracji. Podstawowa hipoteza autorów się nie potwierdziła. Po uwzględnieniu pozostałych czynników żadna z pięciu analizowanych potrzeb nie wykazywała stabilnego, bezpośredniego związku z akceptacją badanych przekazów.
– Dowody są nadal ograniczone, ale stwierdziliśmy, że wyższy poziom potrzeby chaosu był związany z myśleniem spiskowym i korzystaniem z rosyjskich mediów państwowych, a oba te czynniki były z kolei związane z akceptacją kremlowskich narracji – wyjaśnia Wagnsson.
Autorzy przestrzegają jednak, że badanie nie pozwala mówić o zależności przyczynowo-skutkowej. Dane zebrano jednorazowo – w tym samym czasie we wszystkich czterech badanych państwach – dlatego nie można ustalić, czy określone cechy prowadzą do korzystania z rosyjskich mediów i akceptacji ich przekazów, czy zależność przebiega również w odwrotnym kierunku.
Fact-checking jest potrzebny, ale nie wystarczy
Z wyników badania nie wynika, że należy zrezygnować z prostowania nieprawdziwych informacji. Zdaniem Wagnsson działania powinny jednak obejmować też czynniki, które zwiększają podatność odbiorców na dezinformację.
– Fact-checking i prostowanie fałszywych informacji pozostają ważne, ale więcej uwagi należy poświęcić warunkom, które sprawiają, że część odbiorców jest podatna na dezinformację – ocenia badaczka.
Wśród potrzebnych działań wymienia rozwijanie kompetencji medialnych, wyjaśnianie mechanizmów dezinformacji, wspieranie wiarygodnych mediów – w tym mediów publicznych – oraz budowanie zaufania do instytucji. Jak zaznacza, Unia Europejska i część europejskich państw już wdrażają strategie wykraczające poza reagowanie na pojedyncze fałszywe informacje. Autorzy raportu są jednak ostrożni w przekładaniu wyników na konkretne rozwiązania. Wprost zaznaczają, że obecne badanie nie dowodzi, iż potrzeby psychologiczne mogą być wykorzystane jako bezpośrednie narzędzie polityki przeciwdziałania dezinformacji. Potrzebne są dalsze badania eksperymentalne lub prowadzone przez dłuższy czas.