Fałszywi lekarze AI i „cudowne terapie”. Dezinformacja trafia do gabinetów

Alex Ruani z University College London ostrzega, że skutki internetowej dezinformacji coraz częściej widać w gabinetach lekarskich. Fałszywi lekarze wygenerowani przez AI potrafią dziś przekonać pacjentów, że suplementy i „naturalne terapie” leczą raka. Potwierdzają to badania World Cancer Research Fund i YouGov – 44 proc. pracowników brytyjskiej służby zdrowia słyszy takie twierdzenia co najmniej raz w tygodniu.

Fałszywi lekarze AI i „cudowne terapie”. Dezinformacja trafia do gabinetów
fot. Shutterstock

 „Skutki dezinformacji nie kończą się na ekranie”

Brytyjska organizacja World Cancer Research Fund (WCRF) wraz z firmą badawczą YouGov sprawdziły, jak często pacjenci przynoszą do gabinetów lekarskich nieprawdziwe informacje dotyczące żywienia, suplementów i profilaktyki nowotworów. Przeprowadzono dwa badania. Pierwsze objęło 2125 dorosłych mieszkańców Wielkiej Brytanii i było realizowane między 29 stycznia a 9 lutego 2026 r. Drugie przeprowadzono od 4 do 19 lutego wśród 1043 pracowników National Health Service (NHS), czyli brytyjskiej publicznej służby zdrowia.

44 proc. pracowników NHS mających bezpośredni kontakt z pacjentami przyznało, że przynajmniej raz w tygodniu spotyka się z nieprawdziwymi lub mylącymi informacjami dotyczącymi żywienia i suplementów. 6 proc. słyszy je codziennie lub niemal codziennie. Wśród pielęgniarek i położnych odsetek ten wzrósł do 53 proc.

– Skutki dezinformacji nie kończą się na ekranie. Wchodzą wraz z pacjentami do przychodni i szpitali. To coraz poważniejsze wyzwanie dla NHS i innych systemów ochrony zdrowia – mówi Sprawdzamto.pl Alex Ruani, badaczka z University College London zajmująca się ograniczaniem dezinformacji zdrowotnej.

Alex Ruani z University College London (fot. Digitalspeechlab)
Alex Ruani z University College London (fot. Digitalspeechlab)

Lekarze muszą więc poświęcać część i tak już krótkich wizyt na sprawdzanie i prostowanie informacji znalezionych przez pacjentów w internecie.

Jednocześnie 37 proc. pracowników ochrony zdrowia objętych badaniem przyznało, że nie jest pewnych, gdzie szukać wiarygodnych informacji o suplementach. Z kolei 40 proc. nie czuje się pewnie w ocenie prawdziwości porad żywieniowych publikowanych w sieci.

Fałszywi lekarze AI i „cudowne kuracje”

Pacjenci i ich bliscy nie zawsze trafiają na dezinformację przypadkiem. Zdaniem Ruani systemy rekomendacji mediów społecznościowych potrafią kierować osoby szukające informacji o chorobie do materiałów wykorzystujących strach, bezsilność i potrzebę nadziei.

Wśród takich treści badaczka wymienia nagrania z fałszywymi lekarzami wygenerowanymi przez sztuczną inteligencję, reklamy nieuregulowanych preparatów oraz oferty klinik obiecujących niesprawdzone terapie.

Problem dotyczy również leków dopuszczonych do leczenia innych chorób, które w internecie przedstawiane są jako środki na raka. Sam fakt, że preparat jest zarejestrowanym lekiem, może budować fałszywe poczucie bezpieczeństwa. Tymczasem takie produkty mają działania niepożądane i przeciwwskazania, a przedstawianie ich jako alternatywy dla terapii onkologicznej może odciągać pacjentów od leczenia o potwierdzonej skuteczności.

Ruani zwraca uwagę, że platformy społecznościowe często najpierw promują szkodliwe materiały za pomocą algorytmów, a dopiero później je usuwają. W tym czasie nagranie może dotrzeć do setek tysięcy, a nawet milionów użytkowników.

Dlaczego „naturalne terapie” przekonują pacjentów?

Fałszywe informacje zdrowotne rzadko wyglądają jak oczywiste oszustwo. Często zawierają element prawdy – nazwę substancji badanej w laboratorium, znany mechanizm biologiczny albo autentyczną historię pacjenta. Dopiero później pojawia się przesada, brak kontekstu lub wniosek, którego badania naukowe nie potwierdzają.

– Rak budzi strach. Kiedy ludzie czują niepewność lub bezsilność, naturalnie przyciągają ich przekazy obiecujące kontrolę, nadzieję i proste rozwiązania. Suplementy i „naturalne” terapie są często reklamowane jako łagodne, bezpieczne albo celowo ukrywane przez oficjalną medycynę – wyjaśnia Ruani.

W mediach społecznościowych osobista historia, zdecydowany ton i obietnica szybkiego efektu znacznie łatwiej przyciągają uwagę niż spokojne omówienie wyników badań. Im bardziej skomplikowana jest wiedza medyczna, tym bardziej atrakcyjna może wydawać się prosta odpowiedź.

Dodatkowym problemem jest mieszanie faktów z manipulacją. Niewielki fragment prawdziwej informacji zostaje połączony z przesadą lub wybiórczo przedstawionymi danymi. W efekcie przekaz nie wygląda na całkowicie zmyślony, choć prowadzi odbiorcę do fałszywego wniosku.

Znajome twierdzenie zaczyna brzmieć wiarygodnie

Badanie WCRF pokazało ciekawą różnicę między poczuciem pewności a rzeczywistą wiedzą. 62 proc. respondentów deklarowało, że potrafi znaleźć w internecie wiarygodne informacje o żywieniu. Wśród osób czerpiących wiadomości głównie z mediów społecznościowych odsetek ten wzrósł do 72 proc.

Jednocześnie ta sama grupa częściej wierzyła w niepotwierdzone naukowo twierdzenia. 15 proc. uważało, że określone suplementy mogą zmniejszać ryzyko raka (wobec 11 proc. wśród pozostałych respondentów), a 13 proc. sądziło, że specjalna żywność lub dieta może „zagłodzić” nowotwór (wobec 7 proc.).

– Samo wielokrotne zobaczenie albo usłyszenie tego samego twierdzenia może sprawić, że zacznie ono wydawać się bardziej prawdziwe. W mediach społecznościowych znajomość przekazu łatwo pomylić z jego wiarygodnością – mówi Ruani.

Wyniki pokazują związek między czerpaniem wiadomości głównie z mediów społecznościowych a częstszą akceptacją niepopartych dowodami twierdzeń. Nie dowodzą jednak, że korzystanie z takich platform bezpośrednio powoduje wiarę w dezinformację.

Znaczenie mogą mieć wcześniejsze przekonania, zainteresowania i sposób poszukiwania informacji. Nie każdy użytkownik mediów społecznościowych jest również narażony na takie same treści.

Ćwierć miliona wyświetleń wpisu o „szkodliwej mammografii”

Skala problemu wykracza daleko poza dezinformację dotyczącą suplementów. Jeden z hiszpańskojęzycznych wpisów, który w chwili weryfikacji miał ok. 250 tys. wyświetleń, przekonywał, że mammografia wywołuje raka, ucisk piersi powoduje rozsiew komórek nowotworowych, a badanie powinno zostać zastąpione termografią.

Autor wykorzystał prawdziwe informacje o ograniczeniach badań przesiewowych, ale wyciągnął z nich fałszywe wnioski. Mammografia rzeczywiście może dawać wyniki fałszywie dodatnie i prowadzić do nadrozpoznawalności. W Stanach Zjednoczonych około połowa kobiet wykonujących badanie co roku przez 10 lat przynajmniej raz otrzyma wynik fałszywie dodatni. Nie oznacza to jednak, że połowa z nich zachoruje na raka lub zostanie niepotrzebnie poddana leczeniu.

We wpisie błędnie przedstawiono również wnioski z przeglądu Cochrane. Autorzy opracowania zwracają uwagę na ryzyko nadrozpoznawalności i niepotrzebnego leczenia, nie twierdzą jednak, że mammografia wywołuje nowotwory ani że zdrowe kobiety umierają z powodu raka spowodowanego tym badaniem.

Suplement nie jest lekiem na raka

Amerykański National Cancer Institute (NCI) podkreśla, że nie ma dowodów, aby jakakolwiek dieta, witamina, minerał, suplement lub zioło mogły wyleczyć raka Suplementacja może być potrzebna w przypadku stwierdzonego niedoboru lub określonych problemów zdrowotnych, jednak powinna być uzgodniona z lekarzem.

Niektóre zioła i suplementy mogą wpływać na metabolizm leków przeciwnowotworowych. NCI wymienia m.in. dziurawiec, składniki zielonej herbaty oraz sok grejpfrutowy jako substancje mogące zmieniać działanie części terapii. 

Dla wielu suplementów nadal brakuje danych pozwalających uznać je za bezpieczne u pacjentów w trakcie leczenia onkologicznego. Określenie „naturalny” nie oznacza, że produkt jest obojętny dla organizmu ani że można go bezpiecznie łączyć z chemioterapią, immunoterapią czy hormonoterapią.

Podobne zalecenia obowiązują również w Polsce. Narodowy Portal Onkologiczny przypomina, że stosowanie suplementów należy skonsultować z lekarzem lub dietetykiem, ponieważ niektóre preparaty mogą osłabiać skuteczność leczenia albo wchodzić w interakcje z lekami.

Najbardziej niebezpieczna jest sytuacja, gdy suplement, dieta lub lek przeznaczony do leczenia innej choroby przedstawiane są jako alternatywa dla terapii onkologicznej. Dostępność produktu bez recepty czy określanie go jako „naturalnego” nie stanowią dowodu jego skuteczności ani bezpieczeństwa.

„Algorytmy muszą być częścią rozwiązania”

Zdaniem Alex Ruani platformy społecznościowe nie potrafią skutecznie egzekwować własnych zasad dotyczących dezinformacji medycznej. Choć regulaminy zakazują publikowania szkodliwych treści zdrowotnych, reakcja często następuje dopiero wtedy, gdy materiał zdobędzie ogromny zasięg.

– Platformy mają rozbudowane zasady dotyczące szkodliwej dezinformacji medycznej, ale regularnie nie potrafią ich wyegzekwować, zanim niebezpieczne treści dotrą do milionów użytkowników. To nie jest do zaakceptowania – mówi Ruani.

Badaczka uważa, że regulatorzy powinni wymagać od platform większej przejrzystości – ujawniania, jakie treści zdrowotne są promowane przez algorytmy, w jaki sposób fałszywe informacje zdobywają zasięgi oraz jakie działania podejmowane są w celu ograniczenia tego zjawiska.

Jej zdaniem serwisy powinny również regularnie oceniać ryzyko związane z dezinformacją zdrowotną i publikować wyniki takich analiz. Ruani porównuje ten obowiązek do standardów obowiązujących w sektorach farmaceutycznym, lotniczym czy związanym z bezpieczeństwem żywności, gdzie zagrożenia dla użytkowników muszą być systematycznie identyfikowane, oceniane i ograniczane. 

Jednocześnie potrzebne są szkolenia dla personelu medycznego oraz materiały ułatwiające prowadzenie rozmów z pacjentami, którzy uwierzyli w fałszywe informacje. Samo poinformowanie chorego, że dane twierdzenie jest nieprawdziwe, nie zawsze wystarcza do zmiany jego przekonań.

Iwermektyna jako „lek na raka”. Sprawdzaliśmy ten mechanizm

Podobny schemat widać w przypadku iwermektyny i mebendazolu. W mediach społecznościowych leki przeciwpasożytnicze są przedstawiane jako rzekomo „ukrywane” terapie przeciwnowotworowe. Autorzy takich wpisów powołują się na badania laboratoryjne, pojedyncze historie pacjentów albo wstępne obserwacje, a następnie przedstawiają je jako dowód skuteczności leczenia.

Sprawdzamto.pl analizowało już te twierdzenia. Raport dotyczący 197 pacjentów przyjmujących iwermektynę i mebendazol nie miał grupy kontrolnej, wyniki oparto częściowo na deklaracjach pacjentów, a część chorych równolegle korzystała ze standardowych terapii onkologicznych. Sami autorzy zaznaczyli, że wyniki mają charakter wstępny i nie dowodzą skuteczności takiego leczenia. Obecnie iwermektyna nie jest zatwierdzona jako terapia żadnego nowotworu.

Więcej: „Czy leki przeciwpasożytnicze leczą raka? Internet kontra rzeczywistość” – Sprawdzamto.pl.

– Nie możemy oczekiwać, że indywidualni pacjenci albo przeciążeni lekarze sami poradzą sobie z tym problemem. Żadna edukacja nie zrównoważy w pełni działania algorytmów, które wielokrotnie promują szkodliwą dezinformację wśród milionów osób. Jeżeli systemy rekomendacji są częścią problemu, muszą być również częścią rozwiązania regulacyjnego – podkreśla Ruani.

Co właściwie wykazało badanie?

  • Badanie World Cancer Research Fund (WCRF) i YouGov nie dowodzi, że media społecznościowe bezpośrednio podsycają wiarę w fałszywe porady ani że pod ich wpływem określona liczba pacjentów zrezygnowała z leczenia.
  • Wskazuje natomiast, że mylące informacje o żywieniu i suplementach regularnie pojawiają się podczas rozmów pacjentów z personelem National Health Service (NHS). Wskazuje również na związek między czerpaniem wiadomości głównie z mediów społecznościowych a częstszą akceptacją niepotwierdzonych naukowo twierdzeń dotyczących profilaktyki raka.
  • Badanie przeprowadzono w Wielkiej Brytanii, dlatego jego wyników nie można automatycznie odnosić do Polski.
  • Wypowiedzi Alex Ruani pokazują jednak szerszy mechanizm. Algorytmy mediów społecznościowych mogą kierować osoby szukające informacji o chorobie do fałszywych lekarzy wygenerowanych przez sztuczną inteligencję, reklam nieuregulowanych produktów oraz prostych obietnic, które nie mają oparcia w dowodach naukowych. 

Źródła

  1. World Cancer Research Fund, badanie YouGov dotyczące dezinformacji zdrowotnej, zaufania i profilaktyki nowotworów, 2026.

  2. Odpowiedzi Alex Ruani dla SprawdzamTo.pl, sierpień 2026 r.

  3. National Cancer Institute, „Diets, Supplements, and Cancer” oraz „Cancer Therapy Interactions With Foods and Dietary Supplements”.

  4. Food and Drug Administration, materiały dotyczące mammografii i termografii.

  5. Cochrane, przegląd badań dotyczących mammograficznych badań przesiewowych.

  6. Narodowy Portal Onkologiczny, „Jak się odżywiać podczas choroby nowotworowej?”.

Nasi autorzy