„Warszawa. Trzy Ukrainki nocą jeździły pod oknami, głośna muzyka, nagrywanie «imprezki». Mieszkaniec rzucił puszką – wyszły w bojowym szyku. Dobrze, że nie wyszedł – uniknął kolejnej «ofiary» ukraińskich prowokacji” – taki post pojawił się 10 sierpnia na jednym z profili regularnie szerzących dezinformację bazującą na antagonizmach narodowościowych. Post wyświetlono blisko 5 tys. razy.
Na nagraniu widać trzy dziewczyny bawiące się w samochodzie przy głośnej muzyce. W pewnym momencie jedna z nich krzyczy, prawdopodobnie w reakcji na rzuconą w kierunku ich auta puszkę. Dziewczyny wysiadają, grożą wezwaniem policji i próbują znaleźć sprawcę. Podejrzewają, że przedmiot rzuciła osoba stojąca na balkonie. Później w ich auto trafia jeszcze butelka.
Takich wpisów było więcej
To nie był odosobniony przypadek. Bardzo podobny wpis zamieścił kontrowersyjny polski dziennikarz, regularnie występujący w rosyjskich mediach Tomasz Maciejczuk.
„Warszawa: trzy Ukrainki jeździły w nocy samochodem pod oknami Warszawiaków w tę i z powrotem nagrywając wideo «imprezki» w aucie, słuchając przy tym bardzo głośno muzyki i drąc się wniebogłosy. Rezultat? Zdenerwowany mieszkaniec rzucił w ich samochód puszką od napoju, a następnie butelką. Ukrainki wyszły z samochodu i w bojowym szyku wyjaśniać sprawę. Dobrze, że mieszkaniec Warszawy do nich nie wyszedł, bo mielibyśmy kolejną ofiarę ukraińskich prowokacji i antypolskich represji rządu Tuska” – sugerował.
Warszawa: trzy Ukrainki jeździły w nocy samochodem pod oknami Warszawiaków w tę i z powrotem nagrywając wideo "imprezki" w aucie, słuchając przy tym bardzo głośno muzyki i drąc się wniebogłosy. Rezultat? Zdenerwowany mieszkaniec rzucił w ich samochód puszką od napoju, a następnie… pic.twitter.com/JYHEiOSler
— Tomasz Maciejczuk (@maciejczuk90) August 10, 2026
Ten post wyświetlono ponad 200 tys. razy. W komentarzach przewijała się narracja, że Ukraińcom wolno więcej. Powielał ją w odpowiedziach Maciejczuk „One wiedzą, że wystarczy zadzwonić na policję, powiedzieć, że jest się z Ukrainy i że ma się problem z Polakiem, a policja zrobi tak, żeby Ukraińcy byli zadowoleni. Na wideo dziewczyny od razu krzyczą «dzwonimo w policiju». Krótka piłka z Polakami…” – skwitował.
Materiał z incydentu ukazał się także na stronie poland.news-pravda.com – domenie należącej do prorosyjskiej sieci dezinformacyjnej znanej jako Pravda Network lub Portal.
Brak dowodów
Sprawa imprezowiczek z Warszawy jest podobna do zdarzenia z autobusu miejskiego w Bielsku-Białej. Wtedy dziewczynka z Ukrainy trzymała nogi na fotelu, co spotkało się z uwagą ze strony jednego z pasażerów. 11-latka wykonała polecenie, ale mężczyzna chwilę później dopuścił się napaści słownej na tle narodowościowym. Został zatrzymany i usłyszał zarzuty.
W stolicy dziewczyny również zachowywały się niewłaściwie. Reakcją na to było rzucanie przedmiotami w kierunku samochodu – niewspółmierne do sytuacji i również nieakceptowalne. Na podstawie dostępnych informacji trudno tu jednak mówić o ataku na tle narodowościowym. Jeśli faktycznie puszka i butelka zostały wyrzucone z balkonu, a kobiety siedziały w samochodzie, sprawca zdarzenia mógł nawet nie wiedzieć, kto przebywa w środku. Zdradzała je jedynie głośna muzyka, ale i tej nie słuchają tylko Ukraińcy.
To nic nowego
To kolejna z odsłon antyukraińskiej narracji pojawiającej się w Polsce. Marcin Kierwiński, minister spraw wewnętrznych i administracji oraz Karolina Gałecka, rzeczniczka resortu, wielokrotnie na portalu X podkreślali, że – zgodnie z polską Konstytucją – wszyscy, niezależnie od narodowości, są równi wobec prawa. Tego typu narracja nasiliła się po ostatnich incydentach m.in. w Bielsku-Białej, Wrocławiu czy Janówku Pierwszym. Wokół tych zdarzeń budowana jest opowieść o jednostronnej skuteczności policji – funkcjonariusze mają szybciej działać wobec Polaków atakujących Ukraińców niż w odwrotnych przypadkach. To również było dementowane przez władze.
Obcokrajowcom, którzy złamią prawo, oprócz grzywny lub kary pozbawienia wolności może grozić także deportacja.
Teoria o potencjalnych prowokacjach ze strony Ukraińców też nie jest nowa, ale zyskała nowe życie po fałszywych publikacjach z lipca 2026 r. o rzekomej „instrukcji, jak obywatele tego kraju mają nagrywać Polaków”. W istocie był to poradnik prawny. Rozpoczynał się od apelu byłego już ambasadora Ukrainy w Polsce Wasyla Bodnara (obecnie wiceminister spraw zagranicznych – red.), by jego rodacy goszczący w naszym kraju przestrzegali miejscowego prawa.