Chodzi o udokumentowany przez polskie instytucje (Polski Instytut Spraw Międzynarodowych oraz Ministerstwo Cyfryzacji) i potwierdzony przez Agencję Reutera gwałtowny wzrost antyukraińskich treści w polskim internecie, powiązany z realnym sporem dyplomatyczno-historycznym między Polską a Ukrainą. Spór zakończył się odesłaniem przez prezydenta Zełenskiego Orderu Orła Białego, najwyższego polskiego odznaczenia państwowego, przyznanego przez prezydenta Andrzeja Dudę, a „odebranego” przez następcę Karola Nawrockiego. Zanim doszło do formalnego odebrania, przywódca ukraiński odesłał odznaczenie.
Według analizy PISM, po tej decyzji liczba antyukraińskich treści w języku polskim na platformach X, Facebook, Instagram, TikTok i YouTube wzrosła o ponad 250 proc. Zdaniem analityka PISM Filipa Bryjki znaczna część tego wzrostu została wygenerowana sztucznie przez farmy botów, których celem jest stworzenie wrażenia gwałtownie rosnących nastrojów antyukraińskich wśród Polaków.
Rosji się udało. Stosunek Polaków do Ukraińców zmienił się diametralnie. Od powszechnej, bezwarunkowej solidarności i fali pomocy po wybuchu wojny w 2022 r., po obecną w sierpniu 2026 przewagę nastrojów krytycznych. Według badań CBOS przeciwnicy przyjmowania uchodźców po raz pierwszy przeważają nad zwolennikami, a dwie trzecie Polaków popiera deportację niepracujących mężczyzn w wieku poborowym.
Wyraźnie wzrosła też liczba zgłaszanych incydentów oraz przestępstw z nienawiści wobec Ukraińców w Polsce. Z oficjalnych danych Komendy Głównej Policji opublikowanych w lipcu i sierpniu 2026 r. wynika, że w samym pierwszym półroczu tego roku obywatele Ukrainy złożyli 180 oficjalnych zawiadomień o przestępstwach motywowanych nienawiścią narodowościową. Oznacza to wzrost o ponad 30 proc. w porównaniu z analogicznym okresem roku ubiegłego.
Według ekspertów PISM w działaniach Rosji widoczna i kluczowa jest zmiana taktyki. Zamiast wymyślać fałszywe historie, kremlowscy propagandziści biorą prawdziwy, kontrowersyjny temat (spór o Wołyń, krytykę uchodźców) i wzmacniają go za pomocą botów. Ponadto zniekształcają dotychczasowe incydenty, co utrudnia identyfikację i usuwanie takich treści, bo bazują na wydarzeniach, które faktycznie miały miejsce.
Podobny wzorzec, czyli prawdziwe wydarzenie plus wzmocnienie botami, żeby stworzyć wrażenie masowości nastrojów, opisywał we wrześniu 2025 r. Euronews przy okazji incydentu z dronami nad Polską. Badacze z polskiego NGO Res Futura wykazali, że skala komentarzy obwiniających Ukrainę była napędzana skoordynowaną kampanią ze strony Rosji, a nie realnymi nastrojami społecznymi.
Według wiceministra cyfryzacji Pawła Olszewskiego oraz analizy PISM źródłem nasilenia treści są rosyjskie media państwowe i powiązane z Rosją konta w mediach społecznościowych, w znacznej mierze zautomatyzowane (farmy botów, sieci typu „Matrioszka”), o których wielokrotnie pisaliśmy na naszym portalu. Część tych narracji – jak zaznacza Olszewski – została później podchwycona i powielona przez polskie media, co pokazuje, jak dezinformacja „przecieka” do głównego nurtu.
Komu na tym zależy i dlaczego
Rosji od początku wojny zależy na osłabieniu sojuszu Polska–Ukraina, kluczowego dla logistyki zachodniej pomocy wojskowej dla Kijowa (Polska pozostaje głównym korytarzem tranzytowym dla dostaw broni) oraz na podważeniu jedności i osłabieniu NATO na wschodniej flance. Polska przyjęła od 2022 r. miliony ukraińskich uchodźców. Kremlowi zależy na wykorzystaniu i podkręceniu istniejących już napięć społecznych. Zgodnie z badaniami Agencji Reutera sondaże wskazują na rosnące poparcie dla skrajnej prawicy, forsującej stosunek do Ukraińców jako jeden z kluczowych tematów kampanii. Rosja oczywiście zaprzecza zaangażowaniu. Ambasada Rosji w Warszawie nazwała oskarżenia polskich instytucji „bezpodstawnymi”. Stwierdziła też, że Moskwa rzekomo „nie ingeruje w wewnętrzne sprawy innych państw”.
Przeczytajcie też: Rosja. Tak służby produkują sobie „zdrajców narodu”