fałsz

Estonia: Poborowy wrzucił nagranie, rosyjska propaganda skorzystała

Estoński poborowy opublikował w mediach społecznościowych nagranie, na którym widać holowanie pojazdów wojskowych. Rosyjska machina propagandowa natychmiast podchwyciła filmik, by wykazać rzekomą „niekompetencję” i tragiczny stan estońskiej armii.

Estonia: Poborowy wrzucił nagranie, rosyjska propaganda skorzystała
fot. Sean Gallup/Getty Images

Trwający zaledwie 20 sekund filmik stał się viralem na prorosyjskich kanałach w mediach społecznościowych.

Estoński portal Delfi.ee zajmujący się zwalczaniem dezinformacji wykazał, że nagranie jest autentyczne, a incydent na nim przedstawiony rzeczywiście miał miejsce podczas tegorocznych ćwiczeń Spring Storm.

Na nagraniu widać, jak pojazdy sił obronnych, które zjechały z drogi, są odholowywane z powrotem na drogę.

Twierdzenia, że ćwiczenia zostały przerwane z powodu incydentu lub że cała armia została wysłana, są nieprawdziwe. Rosyjska propaganda wykorzystała nagranie do własnych celów.

Zdarzenie, które widać na nagraniu miało miejsce w początkowej fazie ćwiczeń. „Film został nakręcony przez poborowego i w ostatnich dniach był szeroko rozpowszechniany w mediach społecznościowych. Nagranie zostało wykorzystane przez rosyjskie kanały propagandowe do zwiększenia swoich wpływów” – powiedział Kristjan-Hendrik Paavo z działu prasowego Sztabu Generalnego Estońskich Sił Obronnych.

„Sytuacja widoczna na filmie miała miejsce z powodu miękkiego i niestabilnego podłoża. Warunki pogodowe mogą powodować rozmiękanie podłoża i krawędzi drogi, co zwiększa ryzyko utknięcia w terenie większych i cięższych pojazdów, a w niektórych przypadkach ich zsunięcia się z drogi. Ten film przedstawia proces holowania pojazdów, które utknęły, z powrotem na drogę” – wyjaśnił Kristjan-Hendrik Paavo.

Estonia na celowniku rosyjskiej propagandy

Estonia znajduje się na celowniku rosyjskich działań hybrydowych i propagandowych.

Od czerwca do estońskich urzędów i agencji państwowych nie mogą od razu trafiać e-maile wysyłane z adresów w domenie „.ru”. Ze względu na ryzyko cyberataków wiadomości te są najpierw objęte „kwarantanną” i poddane dodatkowej kontroli bezpieczeństwa, zanim trafią na służbowe skrzynki urzędników.

Powodem wprowadzenia nowej procedury jest wzrost liczby wiadomości e-mail stwarzających realne zagrożenie cybernetyczne.

Jak podkreśla estoński resort sprawiedliwości i spraw cyfrowych, od 2022 r. szczególne ryzyko wiąże się z wiadomościami pochodzącymi z adresów kończących się na „.ru”.

– Istnieje poważne ryzyko, że są one wykorzystywane do włamań do baz danych osobowych – powiedziała minister sprawiedliwości i spraw cyfrowych Liisa Pakosta w rozmowie z radiem ERR.

Minister wyjaśniła, że kierowanie podejrzanych wiadomości do kwarantanny jest już stosowane w estońskiej służbie cywilnej, jednak teraz dodatkowe kontrole obejmą również e-maile pochodzące z rosyjskich serwerów.

W lutym szef estońskiego MSZ Margus Tsahkna oświadczył, że jego kraj jest gotowy przyjąć na swoje terytorium broń jądrową NATO, jeśli Sojusz uzna to za konieczne. Na odpowiedź Rosji nie trzeba było długo czekać. Rzecznik prasowy Kremla Dmitrij Pieskow zapowiedział, że jeżeli w Estonii pojawi się broń jądrowa wymierzona w Rosję, Moskwa podejmie odpowiednie kroki.

W grudniu zeszłego roku trzech funkcjonariuszy rosyjskiej straży granicznej bez zezwolenia przekroczyło granicę z Estonią. Motywy incydentu nie są znane, a estońskie władze domagają się wyjaśnień od strony rosyjskiej. Zdarzenie nie stanowiło zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa.

„Miękkie podbrzusze NATO”

Cytowany przez portal TVP.Info Piotr Szymański, ekspert ds. bezpieczeństwa w regionie nordycko-bałtyckim Ośrodka Studiów Wschodnich, zdefiniował to zdarzenie jako element długofalowej polityki „nękania i niepokojenia” Estonii. Jak zaznaczył, katalog tych incydentów jest bardzo szeroki: od usunięcia boi nawigacyjnych na Narwie w maju 2024 r., przez opublikowanie przez rosyjski MON i szybkie wycofywanie dokumentów sugerujących jednostronną zmianę przebiegu linii wyznaczających wody terytorialne i wyłączną strefę ekonomiczną na Morzu Bałtyckim, po naruszenia przestrzeni powietrznej.

Ekspert przypomniał też o porwaniu przez FSB we wrześniu 2014 r. estońskiego oficera Estona Kohvera, którego rok później wymieniono na Alekseia Dressena – funkcjonariusza estońskiego kontrwywiadu skazanego za zdradę stanu. W ocenie Szymańskiego takie działania Rosji mają charakter strategiczny i odwetowy.

źródło PAP
źródło PAP

Państwa bałtyckie, nordyckie oraz Polska są najbardziej aktywnymi zwolennikami wspierania Ukrainy, co przejawia się, chociażby w estońskim postulacie przeznaczania 0,25 proc. PKB na pomoc wojskową czy zwalczanie rosyjskiej floty cieni na Bałtyku – wskazał Piotr Szymański, ekspert ds. bezpieczeństwa w regionie nordycko-bałtyckim Ośrodka Studiów Wschodnich (OSW).

Analityk wyjaśnił, że w ten sposób Rosja stara się budować wizerunek krajów bałtyckich jako „miękkiego podbrzusza” NATO, zarazem testując jedność i determinację Sojuszu.

Jak podkreślił, przeprowadzanie prowokacji ułatwia Moskwie fakt, że Rosja i Estonia wciąż nie ratyfikowały umowy granicznej, a linia demarkacyjna nie doczekała się niezbędnych korekt technicznych. – Przez to na mapie jest kilka wrażliwych punktów, które Rosjanie cynicznie wykorzystują do wywierania nieustannej presji – przekonywał ekspert OSW.

Źródła

  1. Delfi.ee

  2. Portal tvp.info

Nasi autorzy