SWR, GRU i FSB. Rosyjskie służby wywiadowcze i ich zadania
SWR – ros. СВР, Служба внешней разведки Российской Федерации; Służba Wywiadu Zagranicznego Federacji Rosyjskiej. Cywilny wywiad działający głównie poza Rosją. Zdobywa informacje polityczne, gospodarcze i naukowo-techniczne.
GRU – ros. ГРУ, Главное разведывательное управление; Główny Zarząd Wywiadowczy. Rosyjski wywiad wojskowy. Zajmuje się rozpoznaniem armii i uzbrojenia, cyberatakami oraz operacjami specjalnymi. Oficjalnie służba nosi dziś nazwę GU, ale skrót GRU nadal jest powszechnie używany.
FSB – ros. ФСБ, Федеральная служба безопасности Российской Федерации; Federalna Służba Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej. Odpowiada przede wszystkim za kontrwywiad i bezpieczeństwo wewnętrzne, zwalczanie terroryzmu, ochronę granic oraz bezpieczeństwo informacyjne. Prowadzi też działania poza Rosją.
Węgry pozbywają się rosyjskich agentów?
8 września rosyjski ambasador Jewgienij Stanisławow został wezwany do węgierskiego MSZ. Przedstawiciel resortu poinformował go, że dziesięciu członków jego misji ma opuścić kraj.
Decyzję podjęła minister spraw zagranicznych Anita Orbán.
Minister nie jest spokrewniona z byłym premierem Viktorem Orbánem, zbieżność nazwisk jest przypadkowa.
Według oceny węgierskich władz dziesięciu członków rosyjskiej misji prowadziło na Węgrzech działalność, która na podstawie konwencji wiedeńskiej jest niedopuszczalna dla dyplomatów – napisała szefowa resortu spraw zagranicznych Anita Orbán.
W komunikacie nie pada słowo „szpiegostwo”.
Nie ma w nim nazwisk, zajmowanych stanowisk, wskazania o jaką działalność rosyjscy dyplomaci są podejrzewani ani terminu, w którym muszą opuścić Węgry. Minister Orbán zapewniła natomiast, że jej kraj nie zrywa stosunków dyplomatycznych z Moskwą. Chce nadal rozmawiać, ale przy „wzajemnym szacunku i przestrzeganiu zasad”.
Rosyjska odpowiedź była znacznie krótsza.
Ambasador Stanisławow nazwał decyzję „bezprecedensową i nieuzasadnioną eskalacją”. Maria Zacharowa, rzeczniczka rosyjskiego MSZ, zapowiedziała, że odpowiedź będzie „twarda i bolesna”. Jej wypowiedź przytacza Telex.
Kto pracował w rosyjskiej ambasadzie?
Pięć miesięcy wcześniej rosyjski portal śledczy Agents.media sprawdził 47 osób wpisanych przez węgierskie MSZ na listę pracowników rosyjskiej ambasady. Dziennikarze korzystali z danych pochodzących z dziennikarskich źródeł. Piętnaście nazwisk powiązali z rosyjskimi służbami wywiadowczymi. Przy kolejnych sześciu znaleźli adresy, dawne miejsca pracy lub wykształcenie wskazujące na możliwe powiązania ze służbami Federacji Rosyjskiej.
Pierwszy radca ambasady Wiaczesław Szmidt pracował wcześniej jako szef sztabu jednostki należącej do rosyjskich strategicznych wojsk rakietowych. W Moskwie był zameldowany w budynku, w którym zarejestrowano także co najmniej trzech ludzi GRU. Inny pierwszy radca, Aleksiej Szaposznikow, według ustaleń serwisu Agentstwo był zapisany w telefonach swoich znajomych jako „Lesza FSB-sznik”. Przez dwa lata pracował też w Rossotrudniczestwie, rosyjskiej agencji rządowej działającej za granicą. Czy któryś z nich znalazł się w wydalonej dziesiątce? Budapeszt nie daje możliwości, żeby to potwierdzić.
Znaczenie i działalność rosyjskiej ambasady nie ograniczały się do samych Węgier. Były oficer tamtejszych służb opisał Budapeszt jako zaplecze operacji prowadzonych w innych krajach.
Na Węgrzech mają kurierów, ludzi prowadzących operacje, bezpieczne lokale i wypożyczalnie samochodów. Zorganizowanie tego w strefie Schengen jest znacznie prostsze niż na Bałkanach – powiedział dziennikarzom Direkt36 były oficer węgierskich służb wywiadowczych.
Suszkow znał zaplecze Viktora Orbána
Artur Suszkow był trzecim sekretarzem rosyjskiej ambasady. Na Węgry przyjechał po raz pierwszy w 2019 roku. Wyjechał trzy lata później, ale już w lutym 2023 roku wrócił do Budapesztu obejmując wyższe stanowisko.
Według ustaleń VSquare Artur Suszkow pracował pod przykryciem dyplomaty dla rosyjskiego wywiadu zagranicznego. Pojawiał się w instytucjach związanych z zapleczem rządu Viktora Orbána: Mathias Corvinus Collegium, Węgierskim Instytucie Spraw Międzynarodowych oraz Instytucie Johna Lukacsa. Ostatni działa przy uczelni kształcącej m.in. węgierskich wojskowych, policjantów i pracowników służb. Suszkow miał zbierać informacje, prowadzić informatorów i szukać kandydatów do werbunku. Węgierski kontrwywiad rekomendował jego wydalenie już w lutym 2026 roku. Według źródła VSquare rząd Orbána nie wyraził na to zgody w czasie kampanii wyborczej. Rosjanin wyjechał 4 maja, trzy tygodnie po przegranej Fideszu.
W tym konkretnym przypadku kierownictwo polityczne nie pozwoliło służbom prawidłowo wykonywać ich obowiązków – powiedział VSquare Péter Buda, były oficer węgierskiego kontrwywiadu.
Po wrześniowej decyzji wyszedł na jaw jeszcze jeden przypadek. Szabolcs Panyi z VSquare podał, że w czerwcu 2024 roku po cichu wydalono Andrieja Tarakanowa. Oficjalnie był trzecim sekretarzem, a według źródeł dziennikarza, także oficerem GRU. Uczestniczył w operacjach wymierzonych w inne państwa Unii Europejskiej.
Rosyjski wywiad dobrze czuł się w Budapeszcie
W 2024 roku na Węgrzech pracowało 45 rosyjskich dyplomatów. Prawie tyle samo, co łącznie w Polsce, Czechach i Słowacji. Węgry jako jedyne państwo Grupy Wyszehradzkiej nadal przyjmowały rosyjskiego attaché wojskowego. Jego odpowiedników Czechy, Polska i Słowacja wydaliły po oskarżeniach o szpiegostwo.
Dlaczego rosyjski wywiad tak bardzo lubi Budapeszt? Ponieważ właśnie tutaj ryzyko popełnienia błędu albo wykrycia jest najmniejsze – powiedział dziennikarzom śledczym Direkt36 i Re:Baltica András Rácz, ekspert do spraw bezpieczeństwa.
Poprzedni rząd unikał otwartych konfliktów z Moskwą. W marcu 2018 roku przyłączył się do państw reagujących na otrucie Siergieja Skripala i wydalił jednego rosyjskiego dyplomatę. Kulisy wyglądały inaczej niż oficjalne komunikaty. Usunięty oficer GRU miał za kilka miesięcy kończyć misję. W odpowiedzi Rosja odesłała węgierskiego attaché, który z powodów rodzinnych sam od dawna chciał wyjechać z Moskwy.
Po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji na Ukrainę w lutym 2022 roku państwa Europy usunęły setki rosyjskich dyplomatów. Węgry publicznie nikogo nie wydaliły. Ambasada w Budapeszcie nadal działała w niemal niezmienionym składzie. Najpierw, 4 maja 2026 roku, wyjechał Suszkow. Teraz ma do niego dołączyć kolejnych dziesięć osób. Jeśli odnieść tę liczbę do kwietniowej listy pracowników ambasady prowadzonej przez węgierskie MSZ i przeanalizowanej przez portal Agentstwo, rosyjska placówka straci za jednym razem ponad jedną piątą personelu.