Krzysztof Sobczak: Gdy wpisałem w wyszukiwarkę hasła „music” i „AI”, spodziewałem się znaleźć artykuły na temat wykorzystywania sztucznej inteligencji do tworzenia muzyki. Zamiast tego pojawiła się pełna lista programów do produkcji własnych utworów. I nie były to tylko materiały sponsorowane. To już rewolucja, czy ewolucja rynku muzycznego?
Ferid Lakhdar: Moim zdaniem, jesteśmy w trakcie rewolucji. Dodajmy – kolejnej, jednej z wielu na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat.
Winyle, kasety, płyty CD, MP3, platformy streamingowe, social media – to wszystko miało i ma wpływ na to, gdzie teraz znajduje się rynek muzyczny. Czy to będzie ewolucja? Czas pokaże…
K.S.: Alicja Janosz, zwyciężczyni pierwszego „Idola”, w styczniu na Facebooku napisała: „Nie chcę za każdym razem zastanawiać się, czy to, co słyszę albo widzę, to dzieło żywego człowieka czy ściema – bo tym są dla mnie piosenki zrobione przez AI”. Pan też uważa, że utwór wygenerowany w całości przez AI to oszustwo? Czy przeciwnie – może być pełnoprawnym dziełem muzycznym?
F.L.: Patrząc z perspektywy twórcy, kompozytora, sprawa jest złożona. Platformy, które oferują możliwość wygenerowania utworów, zaczęły być „trenowane” – na mniejszą skalę – już w latach 80. i 90. W latach 2000. i później odbywało się to już na wielką skalę. Oznacza to, że modele zostały „nakarmione” dziełami, utworami kompozytorów i autorów, pomysłami producentów muzycznych, wykonawców i muzyków – w przypadku aranżacji i brzmień piosenek. Nikt nikogo o zgodę nie zapytał.
I teraz pytanie: czy utwór wygenerowany za pomocą promptu z wielu części innych utworów jest pełnoprawnym dziełem? Na gruncie polskiego prawa autorskiego utwór, w rozumieniu ustawy, musi być rezultatem działalności człowieka. Jeżeli AI służy jako narzędzie człowieka, czyli człowiek podejmuje własne, twórcze i indywidualne decyzje, to rezultat tej pracy może być utworem pod warunkiem, że wkład człowieka spełnia przesłanki prawa autorskiego.
Natomiast gdy AI jest autonomicznym generatorem, tzn. jeżeli system sam wygenerował muzykę czy tekst, a człowiek jedynie wpisał prosty prompt lub nacisnął „generate”, to sam rezultat nie będzie utworem chronionym polskim prawem autorskim, ponieważ brakuje ludzkiej działalności twórczej.
K.S.: Maciej Maleńczuk był innego zdania. W rozmowie z Eska Rock stwierdził, że „w końcu zaczniemy używać inteligencji” do tworzenia muzyki, co poprawi jej jakość.
F.L.: Jeśli łączenie kropek, generowanie i promptowanie ma coś wspólnego z inteligentnym procesem twórczym, to może tak. Ale dla mnie będzie to raczej „polerowanie” – a słabe dzieło nadal pozostanie słabym dziełem.
Jeśli ktoś miał do czynienia z procesem twórczym, wie, że stworzenie utworu, tekstu, zwrotu, myśli czy melodii może być przeżyciem duchowym. I co wtedy? Wierzę, że nie tylko technikalia decydują o tym, czy utwór stanie się wielkim przebojem. Jest jeszcze to „coś” – dar? Duch? Przekaz? Charyzma?
K.S.: 29 lipca 2026 r. Universal Music Group, Sony Music, Warner Music Group i inni wydali wspólną rekomendację, by wyraźnie oznaczać utwory jako „AI-Generated” (muzyka wygenerowana przez AI) i „AI-Assisted” (muzyka z wykorzystaniem AI). Ta pierwsza miałaby nie być uwzględniana przy tworzeniu list przebojów, druga musiałaby spełniać sześć warunków, by mieć taką możliwość. Przede wszystkim usługi muszą być legalne, a udział człowieka ma być dominujący. Ale gdzie Pan postawiłby granicę między „Generated” a „Assisted”?
F.L.: Na pewno są potrzebne regulacje. Moim zdaniem jeśli ktoś stworzy utwór – na przykład ze śpiewem i gitarą – i „wrzuci” ten pomysł do platformy AI, a tam powstanie aranżacja, zostaną dograne instrumenty i na przykład wokal będzie z AI, lub nawet nie, to będzie to „AI-Assisted”.
Cała reszta to jednak będzie „AI-Generated”.
K.S.: Swego czasu natknąłem się na artystę o pseudonimie Oryn Etheria. Utwór „You” był nawet na mojej playliście weselnej, ale dość szybko zorientowałem się, że to może być AI. Tylko w 2026 roku na tej platformie ukazało się 10 albumów Oryna (a mamy wrzesień!), nie ma żadnej strony internetowej, a jedynie profile na YT czy FB. Jak jeszcze rozpoznać, czy utwór lub artysta są wytworami sztucznej inteligencji?
F.L.: Rozmawialiśmy ostatnio w gronie kolegów – kompozytorów i producentów – o tym, że utwory zrobione przy pomocy AI mają „swój” charakter i słychać, oczywiście jeśli ktoś ma doświadczenie w pracy z dźwiękiem, że to AI. Są również firmy, które oferują systemy, mogące określić, czy utwór został wygenerowany przez AI, czy stworzony przez człowieka, a przy odpowiednio wysokiej pewności – wskazać prawdopodobny generator.
K.S.: Jeśli utwór jest całkowicie wygenerowany przez AI, to kto powinien na nim zarabiać? I czy w ogóle ktoś?
F.L.: Ten temat rozstrzyga się między innymi w sądach na całym świecie.
Niemieckie stowarzyszenie autorów – GEMA, proponuje, by 30% wpływów komercyjnie działających platform trafiało do twórców w ramach rekompensaty za „nakarmienie” modeli AI chronionymi dziełami.
K.S.: Co na to prawo autorskie? Nadąża, czy wymaga korekt, by szybko dostosować się do realiów?
F.L.: Wymaga korekt, ale nie stanie się to szybko.
Upominamy się o rozwiązania legislacyjne – tutaj, w Polsce, i w Parlamencie Europejskim. Rozmawiamy, tłumaczymy. Niestety. kultura i sztuka często przegrywają z innymi sprawami, które dla ustawodawców i rządzących wydają się ważniejsze.
K.S.: Czy artysta ma lub powinien mieć prawo sprzeciwić się wykorzystaniu jego utworów do trenowania modeli AI?
F.L.: Tak, ma takie prawo. W imieniu twórców, których reprezentujemy, ogłosiliśmy tak zwany opt-out, czyli jasno powiedzieliśmy, że nie zgadzamy się na „karmienie” modeli naszym repertuarem. Jednocześnie zapraszamy do zawarcia licencji. Na razie nikt nie odpowiedział na nasze zaproszenie do współpracy, więc ten rynek sam się nie ucywilizuje.
K.S.: Czy trenowanie modeli AI bez zgody autora można w ogóle nazwać kradzieżą? Algorytmy przecież „tylko się uczą”, a nie powielają czy generują plagiaty?
F.L.: GEMA 31 lipca 2026 r. wygrała przed Landgericht München pierwszą sprawę przeciwko Suno. Sąd przyjął, że chronione utwory zostały zapamiętane („memorisiert”) w modelu Suno. Następnie zrobił bardzo ważny krok prawny: uznał, że takie zapamiętanie stanowi zwielokrotnienie utworu w rozumieniu niemieckiego prawa autorskiego. To bardzo ważny wyrok, który pomoże w negocjacjach.
K.S.: A może AI nie jest żadną konkurencją dla artystów nagrywających płyty i koncertujących? Może natomiast niekorzystnie wpłynąć na zatrudnianie osób tworzących np. jingle do reklam? Wygenerowanie ich przez AI jest tańsze i szybsze.
F.L.: Tak, istnieje takie ryzyko, choć mam wrażenie, że rynek na razie zachłysnął się tymi możliwościami. Oczywiście, będą one wykorzystywane wszędzie tam, gdzie ktoś będzie chciał zaoszczędzić albo zrobić coś szybko.
K.S.: Według raportu Luminate z lipca 2026 roku 38 proc. z 1758 przebadanych młodych Amerykanów stwierdziło, że nie chcą słuchać muzyki generowanej za pomocą AI. 28 proc. nie ma z tym problemu, a inni są niezdecydowani. Może wysuwam zbyt daleko idący wniosek, ale czy to nie doprowadzi do zapaści rynku muzycznego – ludzie odwrócą się od muzyki (płyt, streamingów, radia) i będą ją „chłonąć” tylko na koncertach „żywych artystów”?
F.L.: Jeśli będą chłonąć muzykę „żywych artystów” na koncertach, to będą też chcieli ich słuchać wszędzie tam, gdzie jest to możliwe. Bo to są emocje, wspomnienia, wzruszenia, przeżycia. Może zmieni się sposób słuchania muzyki i jej dostępność, ale nie zmieni się sposób, w jaki prawdziwa, dobra muzyka potrafi działać na człowieka.
K.S.: Wygenerowanie piosenki w AI trwa kilka minut, proces twórczy artystów znacznie dłużej. Jak Pan widzi przyszłość muzyki – czeka nas „przesilenie” i będziemy otrzymywać więcej „sztucznej” muzyki, czy dobra „ludzka” twórczość zawsze się obroni i będzie pożądana?
F.L.: Moim zdaniem AI stanie się świetnym narzędziem, które będzie rozwijać swoje możliwości, ale nie zastąpi „ludzkiej” twórczości. Nadal będą tacy artyści i twórcy, którzy samym swoim śpiewem z gitarą zapełnią stadiony. Miliony ludzi będą chciały słuchać ich opowieści i odczuwać ich emocje. Tak jak było z Bobem Dylanem i jak jest dzisiaj z Edem Sheeranem.