Dron przy ukraińskim samolocie
Przypomnijmy. W nocy z 4 na 5 sierpnia służby znalazły na lotnisku Lipsk/Halle drona z materiałem wybuchowym. Bezzałogowiec leżał niedaleko ukraińskiego Antonowa An-124. Do wybuchu nie doszło, bo – według niemieckich mediów – zawiódł zapalnik. Jak podał wcześniej „Wall Street Journal”, powołując się na źródła w amerykańskim wywiadzie, dron należał najprawdopodobniej do rosyjskich służb. Podobne informacje przekazała stacja CNN, dodając, że użyty materiał wybuchowy wskazuje na wojskowego producenta.
Na początku września Niemcy oficjalnie oskarżyły Rosję o próbę podłożenia ładunku wybuchowego na lotnisku.
Przełom
Z ustaleń „Welt am Sonntag” wynika, że przygotowano trzy drony. Ładunek, około 1,8 kg semteksu, schowano w metalowej puszce. Dwa drony miały rozbić się jeszcze przed wykonaniem zadania. Trzeci doleciał w pobliże samolotu.
Śledczy trafili na ślad podejrzanych dzięki DNA znalezionemu na rękawicy pozostawionej przy antenie sterującej dronem. Białorusin Andriej K. był wcześniej notowany w bazach policyjnych na Litwie i w Finlandii. Rosjanin Oleg L. przyleciał do Niemiec przez Turcję, a później poleciał z Berlina do Serbii. Niemieckie służby miały wiedzieć o jego możliwych kontaktach z rosyjskim wywiadem, ale mimo to nie zaczęły go śledzić.
Polski trop prowadzi do Łodzi
Najważniejsza nowa informacja dotyczy Polski. Niemcy łączą Andrieja K. z pożarem Leroy Merlin w Łodzi latem 2024 roku. Wcześniej „Der Spiegel” pisał o związku jednego z podejrzanych z Lipska z tym zdarzeniem, ale nie podawał nazwiska. Dziś już je znamy.
Sprawdziliśmy ten trop w Prokuraturze Krajowej. Jej rzecznik, prok. Przemysław Nowak, potwierdził, że postępowanie dotyczące pożaru Leroy Merlin w Łodzi rzeczywiście się toczy. Prowadzi je Mazowiecki Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji w Warszawie. Sprawa ma sygnaturę 1001-105.Ds.74.2024.
Postępowanie jest prowadzone w kierunku aktu sabotażu na rzecz obcego wywiadu i podpalenia – poinformował prok. Nowak.
To potwierdzenie, że pożar łódzkiego marketu nie jest traktowany jako zwykłe przestępstwo kryminalne. Prokuratura nie ujawnia jednak szczegółów.
Odmowa obejmuje również informacje o osobach mogących mieć związek ze sprawą oraz „ewentualnych powiązaniach przedmiotowego postępowania z innymi zdarzeniami lub postępowaniami”.
Prokurator nie wyraził zgody na udzielenie jakichkolwiek informacji o ustaleniach lub dowodach w tej sprawie – napisał rzecznik.
Prokuratura nie zaprzecza
Niemieccy dziennikarze twierdzą, że Andriej K. pojawia się w polskim śledztwie. Polska prokuratura potwierdza samo postępowanie dotyczące podpalenia Leroy Merlin i jego kierunek, ale nie potwierdza nazwiska podejrzanego ani związku z atakiem w Lipsku. Jednocześnie nie zaprzecza.
Nie wiadomo też, czy łódzki pożar i ostatecznie nieudana próba ataku na niemieckim lotnisku były częścią tej samej operacji. Na razie można napisać tylko tyle: niemieccy śledczy opisują Białorusina podejrzanego o udział w operacji w Lipsku, łącząc go z wydarzeniami w 2024 roku, a polska prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie sabotażowego podpalenia Leroy Merlin w Łodzi. Czy chodzi tutaj o tę samą osobę i tę samą strukturę – tego polskie służby publicznie nie potwierdzają.