Litwa dopiero zmienia przepisy
9 września komisja litewskiego parlamentu poparła propozycję wykreślenia z konstytucji przepisu zakazującego rozmieszczania na terytorium kraju broni masowego rażenia. Chodzi o artykuł 137. To dopiero początek procedury. Aby zmienić konstytucję, litewski Seimas musi zagłosować nad poprawką dwa razy, w odstępie co najmniej trzech miesięcy. Za każdym razem potrzebne są głosy co najmniej 94 ze 141 posłów. Ostateczne głosowanie ma odbyć się zimą.
Zmiana przepisów nie oznacza automatycznie, że litewski parlament przyjął broń atomową ani że taka broń została już tam rozmieszczona – co sugerują rosyjskie przekazy. Samo usunięcie zakazu oznacza jedynie możliwość podjęcia takiej decyzji w nieokreślonej jeszcze przyszłości.
Podobne kroki podejmują inne europejskie państwa.
Moskwa grozi „kontrśrodkami”
Rosyjska reakcja pojawiła się już w lipcu, gdy litewscy politycy zaczęli publicznie mówić o zmianie konstytucji. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow przekonywał wtedy, że broń atomowa nie zwiększy bezpieczeństwa państw bałtyckich.
Przeciwnie, to znacznie zwiększy poziom zagrożenia dla nich, ponieważ wobec takich państw będą podejmowane kontrśrodki, abyśmy mogli zabezpieczyć nasze interesy – powiedział Dmitrij Pieskow.
Oczywiście, rzecznik Kremla nie powiedział wprost, że Moskwa zaatakuje Litwę. Sformułowanie o „kontrśrodkach” pozostawia jednak odbiorcy pole do interpretacji – i o to właśnie chodziło Moskwie. Rosyjskie media wróciły do tej wypowiedzi we wrześniu, po decyzji litewskiej komisji.
„Naturalny cel Rosji”
Jeszcze dalej poszedł Władimir Szapowałow, ekspert cytowany przez rosyjskie „Izwiestija”. Jego słowa przytoczyła 10 września „Gazeta.Ru”.
Decyzja Wilna w najbardziej negatywny sposób wpłynie na bezpieczeństwo kraju. Litwa stanie się naturalnym celem Rosji, a przeciwko niej zostaną skierowane nasze strategiczne siły nuklearne – powiedział Władimir Szapowałow.
Mamy więc sytuację, w której próba zmiany jednego przepisu zostaje przedstawiona jako zapowiedź rozmieszczenia broni atomowej i bezpośredniego, militarnego zagrożenia dla Rosji. Tymczasem, litewski parlament nie podjął decyzji o sprowadzeniu broni czy wszczęciu procedury jej rozmieszczania. Równolegle rosyjskie media opisały rozpoczęcie procedury tak, jakby jej finał był już przesądzony i w ciągu kilu miesięcy na terenie Litwy miałaby pojawić się broń atomowa.
Kampania strachu
Przedstawiciele litewskiej armii opisują tę sprawę jako element szerokiej rosyjskiej propagandy. W analizie opublikowanej w sierpniu wskazano, że rosyjscy urzędnicy i propagandyści przedstawiali debatę o zmianach w konstytucji jako dowód, że państwa bałtyckie zbliżają się do trzeciej wojny światowej – i robią to celowo. Pojawiała się też sugestia, że Litwę może spotkać „los Ukrainy”.
Nie oznacza to, że każda krytyczna wypowiedź na Litwie była elementem rosyjskiej operacji. Znamienny jest powtarzający się schemat: litewska debata o zmianie prawa zostaje przedstawiona jako decyzja o rozmieszczeniu broni i zagrożeniu dla Rosji, a rosyjska groźba jako konieczna odpowiedź. To nie Rosja szuka wojny, to kraje Zachodu, a w tym przypadku Litwa, prowokują zbrojną interwencję – stara szkoła rosyjskiej propagandy.