Autorzy raportu „Dezinformacja i bezpieczeństwo. Definicje, mechanizmy, rekomendacje” umieścili certinformację w szerszym systemie pojęć opisujących zjawiska informacyjne. Przypomnieli przy tym o misinformacji, czyli fałszywych informacjach przekazywanych nieświadomie, bez intencji wyrządzenia złego uczynku, oraz o malinformacji, czyli prawdziwych informacjach wykorzystywanych do tego, by komuś zaszkodzić. Certinformacja została skonstruowana jako pojęcie analogiczne do malinformacji, ale o odwrotnym, pozytywnym wektorze.
Rosyjskie i białoruskie narracje
Naukowcy z UJ przeanalizowali też główne narracje destabilizacyjne obecne w polskiej przestrzeni informacyjnej w latach 2022–2026. Zwrócili szczególną uwagę na aktywność narratorów rosyjskich i białoruskich oraz na treści rozpowszechniane intensywnie od wybuchu wojny w Ukrainie w 2022 roku, tj. narrację o rzekomo postępującej „ukrainizacji Polski”.
Na podstawie wniosków wyciągniętych z tych danych eksperci sformułowali kilka rekomendacji, takich jak:
- Wzmocnienie mechanizmów monitoringu przestrzeni informacyjnej
- Aktywne promowanie certinformacji
- Rozwijanie komunikacji strategicznej na poziomie państwa i jego kluczowych instytucji.
Współpraca państwa, ekspertów i mediów – jak wskazano w raporcie – powinna prowadzić do „nasycenia” przestrzeni informacyjnej certinformacją, tak by nie zostawiać w niej miejsca na dezinformację. Autorzy podkreślają też konieczność nowelizacji prawa, która umożliwi precyzyjne zdefiniowanie działań dezinformacyjnych prowadzonych na rzecz obcego państwa.
Przeczytajcie też: „What the FEJK”! Rusza program przeciwdziałania dezinformacji