manipulacja

Urzędowy matriarchat? Czy ministerstwo dyskryminuje mężczyzn?

W Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej pracuje więcej kobiet niż mężczyzn. Poseł Marcin Józefaciuk interpretuje to jako przykład podwójnych standardów w podejściu do równości. Dane pokazują jednak szerszy kontekst.
 

Urzędowy matriarchat? Czy ministerstwo dyskryminuje mężczyzn?
fot. PAP/Albert Zawada

Poseł Marcin Józefaciuk (KO) twierdzi, że wychwycił dyskryminację w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Owszem, w ministerstwie pracuje więcej kobiet niż mężczyzn. Nie oznacza to jednak automatycznie dyskryminacji.
Post posła Józefaciuka jest przykładem zjawiska nazywanego cherry pickingiem, czyli wybiórczym podejściem do danych.

Walka z dyskryminacją nie polega na prostym założeniu, że w każdej instytucji musi obowiązywać układ 50/50. Poseł nie wspomina, że ministerstwo nie jest przestrzenią wyrwaną z systemu, lecz jedną z wielu instytucji państwa.

Józefaciuk wieszczy, że:
„Jeżeli w jakiejkolwiek instytucji publicznej:
– 70% stanowisk zajmowaliby mężczyźni,
– większość kierownictwa stanowiliby mężczyźni,
– większość nowych zatrudnień dotyczyłaby mężczyzn,
to mielibyśmy natychmiast raporty, konferencje, programy naprawcze, debaty o nierównościach”.

Tyle że w całej służbie cywilnej kobiety stanowią większość. Według danych za 2024 r. było to 73,42 proc. kobiet i 26,58 proc. mężczyzn. Jedynym rodzajem urzędów, w których zatrudnionych jest więcej mężczyzn niż kobiet, są placówki zagraniczne. Jeśli chodzi o służbę cywilną oraz pracowników ministerstw, jest to przestrzeń silnie sfeminizowana.
Rządowa diagnoza służby cywilnej wskazuje, że może mieć to związek m.in. ze stabilnością zatrudnienia i możliwością godzenia pracy z życiem prywatnym, czyli cechami administracji publicznej jako pracodawcy.

fot. PAP/Paweł Supernak
fot. PAP/Paweł Supernak

Sektory pomocowe i opiekuńcze są w Polsce jednymi z najbardziej sfeminizowanych części rynku pracy.
Dodatkowo, choć sytuacja zawodowa kobiet z roku na rok się poprawia, nadal nie można analizować dysproporcji w jednym resorcie w oderwaniu od szerszego kontekstu rynku pracy i administracji publicznej. Zgodnie z danymi GUS wśród przedstawicieli władz publicznych, wyższych urzędników i dyrektorów generalnych kobiety stanowią tylko 33%. To więcej niż w 2014 r., gdy było to niecałe 29%. W zarządach prywatnych firm kobiety również są mniejszością. Według raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego za rok 2024 kobiety stanowią w Polsce 22–27 proc. członków zarządów firm. Tego wątku poseł nie porusza, bo nie pasuje do tezy, co jest powszechną formą manipulacji.

Tego rodzaju rozumowanie prowadziłoby do absurdalnych wniosków. Wśród sześciu osób zarządzających Ministerstwem Sprawiedliwości jest tylko jedna kobieta — Maria Ejchart, podsekretarz stanu. Czy oznacza to, że kobiety w Polsce nie mogą liczyć na sprawiedliwy proces? Takie przedstawienie sprawy, gdyby traktować je konsekwentnie, prowadziłoby do wizji państwa jako przestrzeni nieustającej wojny płci.
Dlaczego sama dysproporcja w liczbie zatrudnionych kobiet i mężczyzn miałaby wpływać na kwestie takie jak „prawa ojców, które są pomijane”? Co to dokładnie oznacza, w jakim zakresie i jaki realny wpływ miałyby mieć na to pracowniczki ministerstwa, a jaki —  władza ustawodawcza?
 

W Sejmie kobiety stanowią około 30 proc. posłów, a w Senacie — około 19 proc. senatorów. Niezależnie więc od tego, czy prawa ojców są odpowiednio zabezpieczone, czy nie, decyzje w tym zakresie zależą od silnie zmaskulinizowanej władzy ustawodawczej.

Podobnie jest w przypadku wieku emerytalnego czy prawa pracy.
Abstrahując od tego, co dokładnie oznaczają zarzuty posła wobec ministerstwa i w jakim stopniu przystają one do sytuacji faktycznej, przypisywanie winy większej liczbie kobiet w strukturach jednego resortu jest formą manipulacji. 
 

Mężczyźni są częściej ofiarami ciężkich i śmiertelnych wypadków w pracy. To bezsporny fakt. W 2023 roku na mężczyzn przypadało około 60 proc. wszystkich wypadków przy pracy, około 85–90 proc. wypadków ciężkich i około 95 proc. wypadków śmiertelnych. Wynika to jednak przede wszystkim z odmiennej struktury zatrudnienia. Mężczyźni częściej pracują w branżach, w których ryzyko urazu jest wyższe, takich jak górnictwo, wydobycie, budownictwo czy transport.
Tyle że nawet gdyby rekrutacja do Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej odbywała się według tego samego klucza co rekrutacja do seminarium duchownego, nadal nie zmieniłoby to struktury zatrudnienia w tych branżach ani faktu, że o wypadek śmiertelny łatwiej w kopalni niż w urzędzie. Sprawna administracja może natomiast wpływać na to, by liczba wypadków ogółem spadała — i taki trend rzeczywiście obserwujemy. Na początku XXI w. w wypadkach przy pracy ginęło około 500 osób rocznie. W 2023 roku było to niespełna 160.
 

Czy zatem celem ministerstwa, zdaniem posła Józefaciuka, powinien być parytet w liczbie osób, które giną w miejscu pracy?

Poseł kończy swój apel słowami:
„Nie walczę z kobietami. Walczę o to, żeby państwo stosowało wobec wszystkich te same zasady. Bo prawdziwa równość zaczyna się wtedy, gdy standardy są takie same dla każdego”.

Z wywodu posła nie wynika, że państwo nie stosuje tych samych zasad albo że standardy są odmienne. Sam odsetek kobiet i mężczyzn w zatrudnieniu nie pozwala stwierdzić dyskryminacji. Bez informacji o kandydatach, przebiegu rekrutacji, awansach, wynagrodzeniach i porównywalnych kwalifikacjach można wykazać wyłącznie dysproporcję, a nie fakt nierównego traktowania.
 

Źródła

  1. https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WMP20260000168/O/M20260168.pdf?utm_source=chatgpt.com

  2. https://dane.gov.pl/pl/dataset/1577/resource/66785/table?page=1&per_page=20&q=&sort=

  3. https://schm.org.pl/blog/ciezkie-i-smiertelne-wypadki-w-pracy-dotycza-glownie-mezczyzn/

  4. https://raportsdg.stat.gov.pl/cel5.html

  5. https://www.parp.gov.pl/component/content/article/86006%3Akobiety-ktore-zmieniaja-swiat-sukcesy-w-biznesie-dzieki-funduszom-norweskim

Nasi autorzy