fałsz

Śmiertelny mit: „Biopsja gwarantuje przerzuty”

Bez biopsji nie wyleczyłbym żadnego nowotworu – stwierdza onkolog prof. Piotr Rutkowski. Tymczasem w internecie krąży wersja, że biopsja rozsiewa komórki rakowe i powoduje przerzuty.

Śmiertelny mit: „Biopsja gwarantuje przerzuty”
(fot. Wikicommons/Linda Bartlett)

Na przykład taki filmik: „Każdy guz nowotworowy jest otoczony naturalną osłoną – to mechanizm obronny twojego organizmu. Ta bariera ma kluczowe znaczenie przy powstrzymywaniu rozprzestrzeniania się komórek rakowych. Co się dzieje podczas biopsji? Igła przebija naturalną osłonę guza. Komórki nowotworowe przedostają się do układu krążenia i wędrują do innych części ciała”.

Tak mówi na TikToku Helena Bogdan, która prowadzi profil LumiQ. „Odkryj szokującą prawdę o inwazyjnych procedurach medycznych i poznaj bezpieczniejsze alternatywy” – zachęca. Powołuje się na amerykańskiego lekarza Thomasa Lodiego, który twierdzi: „biopsja jest niemal gwarancją przerzutów i progresu choroby nowotworowej”.

Na to samo źródło powołuje się polska strona internetowa Pro Cognito promująca „naturalne metody wspomagania organizmu”. To rozszerzona wersja teorii Lodiego: „Problem z biopsją jest taki, że kiedy guz nowotworowy rośnie, to organizm otacza go osłonką fibrynową. W chwili, gdy osłonka zostaje przerwana przez igłę biopsji, odizolowana wcześniej zawartość rozprzestrzenia się po całym organizmie”.

Autorzy z Pro Cognito twierdzą w dodatku, że „wymuszanie diagnozy histopatologicznej zamiast nieinwazyjnego alternatywnego badania diagnostycznego raka jest działaniem zbrodniczym” oraz „częścią techniki sprzedaży opracowanej przez Big Pharma”.

Np. w grupie „Nowotwory” - ponad 90 tys. członków. Posty z ostatnich miesięcy z pytaniami o bezpieczeństwo zabiegu miały nawet setki komentarzy. Także takie: „Biopsja rozsiewa nowotwór – lekarz sam się do tego przyznał, niestety” – napisał jeden z członków grupy. „U mnie po biopsji guz się bardzo powiększył” - dodał ktoś inny. „Wcale nie jest tak bezpieczna, każda ingerencja może doprowadzić do rozsiewu, a lekarz ci tego nie powie” - ostrzega kolejna osoba. Inna łączy biopsję z rozwojem nowotworu u męża: „Czy ja zrobiłabym biopsję: Nie”.

Ustalmy zatem fakty.

Czym jest biopsja

„Biopsja to popularny zabieg diagnostyczny pozwalający pobrać niewielką próbkę tkanki z dowolnego fragmentu ciała: skóry, piersi, wątroby. Uzyskany w ten sposób materiał bada się pod mikroskopem, by potwierdzić lub wykluczyć zmianę chorobową” – opisuje Ministerstwo Zdrowia na stronie promującej kampanię społeczną „Planuje Długie Życie”.

„Jeśli w analizowanej tkance znajdują się komórki nowotworowe, lekarz może ustalić rodzaj raka i ocenić stopień jego zaawansowania” – czytamy. I dalej: „To dobrze znoszone przez pacjentów badanie, które nie jest niebezpieczne i bardzo rzadko wywołuje jakiekolwiek powikłania”.

Ministerstwo jednocześnie ostrzega: „Zaniechanie biopsji skutkuje niepodjęciem leczenia na etapie, na którym chorobę można jeszcze wyleczyć”.

– Wykonanie biopsji jest prostym zabiegiem diagnostycznym, który z reguły wykonujemy w znieczuleniu miejscowym – potwierdza prof. Piotr Rutkowski, kierownik Kliniki Nowotworów Tkanek Miękkich, Kości i Czerniaków Narodowego Instytutu Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie oraz przewodniczący Polskiego Towarzystwa Onkologicznego. 

– Zajmuje jakieś pięć minut, jeżeli nie wymaga dodatkowych, skomplikowanych badań obrazowych – dodaje.

Onkolog podkreśla, że bez tego zabiegu nie da się ustalić jak leczyć nowotwór: – Czasy, kiedy nie wykonywało się biopsji, dawno przeszły do lamusa.

Nie ma osłonki powstrzymującej rozwój raka

Czy w trakcie biopsji przebijana jest osłonka dookoła nowotworu, która chroni organizm przed rozsianiem choroby? Tak uważa wspomniany wcześniej amerykański lekarz Thomas Lodi, który promuje leczenie raka poprzez zmianę diety, detoksykację organizmu czy suplementację. I kwestionuje skuteczność standardowych metod onkologicznych. Fragmenty rozmów z nim, w których mówi o „osłonce fibrynowej” (fibrin sheath), są powielane w internecie.

– Nie ma jakiejś torebeczki, która chroniłaby organizm przed nowotworem. Gdyby tak było, byłoby super – wyjaśnia prof. Rutkowski. Tłumaczy, że rozwój nowotworu wygląda zupełnie inaczej, a jego rozprzestrzenianie się w organizmie to nie jest prosta mechanika. 

– Z reguły nowotwór rozprzestrzenia się drogą chłonną i krwionośną. Są to mechanizmy opierające się głównie o naczynia chłonne i krwionośne w otoczeniu guza pierwotnego. A biopsja to działanie miejscowe i nie może rozprzestrzenić guza w całym organizmie – podkreśla.

Czy igła może przenieść komórki rakowe

Według prestiżowej American Cancer Society (ACS), organizacji non-profit zajmującej się badaniami nad rakiem, rozprzestrzenienie się choroby na skutek biopsji może się technicznie zdarzyć, jednak jest to zjawisko niezwykle rzadkie. Nazywa się ono „needle tract seeding” (rozsiew wzdłuż toru igły) i polega na mechanicznym przemieszczeniu komórek nowotworowych wzdłuż toru igły podczas biopsji.

ACS przytacza badania świadczące o tym, jak rzadkie jest to zjawisko, m.in. z 2015 r. poniżej 1 proc. 

Prof. Rutkowski potwierdza, że zdarzają się pojedyncze opisy przypadki wznów w miejscu biopsji, które wynikały z typu i agresywności nowotworu. – Gdy wykonujemy biopsję, to podczas operacji usuwamy również kanał po biopsji – wyjaśnia i podaje przykład raka piersi.

Podkreśla, że dane kliniczne wskazują na odwrotną zależność, niż propagują popularne mity: – W niektórych nowotworach brak biopsji wiąże się z wynikami leczenia gorszymi o około 20-30 proc.

Czy guz rośnie po biopsji

Dlaczego więc pacjenci wierzą, że biopsja spowodowała wzrost guza? W komentarzach na Facebooku niektórzy opisują, że po biopsji guz u nich lub u ich bliskich miał się szybko rozrastać. „U mnie po biopsji guz się bardzo powiększył” – napisał ktoś. „Miesiąc od biopsji mój rak urósł o 1 cm" – dodała kolejna osoba.

– Nie ma żadnych danych, które mówiłyby, że biopsja przyspiesza wzrost nowotworu – podkreśla prof. Rutkowski.

Dodaje, że relacje o powiększeniu guza po biopsji dotyczą przypadków, gdy guz i tak by się powiększył z powodu rozwoju choroby. – Czasem guz powiększa się także dlatego, że doszło do niewielkiego krwawienia w miejscu wykonania biopsji i zebrania się krwi w jednym miejscu, tak jak przy każdej procedurze inwazyjnej.

Według onkologa obawy, że biopsja może zaszkodzić, wiążą się ze starą teorią, że „lepiej nie ruszać, bo się rozsieje”.

Profesor mówi, że w przeszłości były przypadki bardzo zaawansowanych nowotworów usuwanych nie po to, by wyleczyć, ale by poprawić jakość życia pacjenta. 

– Chory poszedł do lekarza, wycieli mu guz i umarł, co wzbudzało obawy u innych. Tyle że on niestety umarłby i bez tego. Umarł nie dlatego, że wycięto mu guz, tylko dlatego, że był on bardzo zaawansowany – mówi.

Czy coś może zastąpić biopsję?

Na filmiku o biopsji zamieszczonym na TikToku czytamy o alternatywnych metodach diagnostyki: „rezonans, tomografia, termografia, markery nowotworowe z krwi. Bez ryzyka rozsiewu raka”. Na stronie Pro Cognito czytamy zaś o „nieinwazyjnym alternatywnym badaniu diagnostycznym”, jako zamienniku biopsji.

– Biopsji nic nie zastąpi – mówi prof. Rutkowski. Jego zdaniem 99 proc. nowotworów wymaga biopsji w celu ustalenia metody leczenia. Są nowotwory – stwierdza – przy których tradycyjnie nie wykonuje się biopsji, bo na podstawie tzw. badania obrazowego albo biomarkerów wiadomo, co to jest i jak to leczyć. Ale – mówi – to są pojedyncze przypadki.

– Rezonans magnetyczny czy tomografia nie zastąpią biopsji – powtarza profesor. Powinny być wykonane przed zabiegiem, co pozwoli określić, jak zaawansowana jest choroba. – W dzisiejszych czasach planowanie leczenia opiera się o bardzo złożoną charakterystykę nowotworu – tłumaczy znaczenie biopsji. Dzięki niej można określić profil molekularny guza i na jego podstawie dobrać leczenie przedoperacyjne.

Profesor podaje konkretny przykład: jeśli przy czerniaku występują przerzuty do węzłów chłonnych, które diagnozuje się biopsją, można zastosować immunoterapię przed operacją. – By pacjent przeżył, badanie może okazać się o 20 proc. skuteczniejsze przed niż po operacji – podkreśla. – Z drugiej strony niewykonanie biopsji może uniemożliwić zastosowanie właściwego leczenia i zmniejszyć szanse na wyleczenie – podsumowuje.

Na koniec onkolog ostrzega: – Chcemy sobie skrócić życie? To się nie badajmy, nie diagnozujmy.

Źródła

  1. Sprawdzam to

Nasi autorzy