Tożsamość: Przegryw. Jak działa polski black pill?

Młodzi mężczyźni szukają w sieci lekarstwa na samotność. Coraz częściej trafiają na treści, które zamiast pomagać, zamieniają ich cierpienie w nienawiść. Black pill przekonuje ich, że odrzucenie jest dowodem nieodwracalnej życiowej porażki.

Tożsamość: Przegryw. Jak działa polski black pill?
(fot. Magnific, Sprawdzam to)

Chudy brunet szarpie drzwi żeńskiego stowarzyszenia studenckiego Alpha Phi. Tłucze w drzwi. Kopie. Szarpie się z zamkiem. Drewniane wrota nie chcą ustąpić. Większość mieszkanek wyjechała na weekend do Vegas. Te, które zostały w środku, nie miały siły sprawdzić, kto dobija się w piątkowy wieczór. Ratuje im to życie. Tego dnia chłopak zabił już trzy osoby: Weihana Wanga, Chenga Yuana Honga oraz George’a Chena, który otrzymał 94 pchnięcia nożem. 

Rzeź studentek miała być jego zemstą na niesprawiedliwym świecie. Gdy nie udało mu się dostać do wnętrza, porzucił pod drzwiami kanister benzyny. Wsiadł do samochodu. Z okien ostrzelał trzy studentki. Dwie zmarły na miejscu. 23 maja 2014 roku z ręki Elliota Rodgera zginęło sześć osób, a 14 zostało rannych. Swój rajd śmierci zakończył, strzelając sobie w skroń. Pozbawiony kierowcy samochód uderzył w rowerzystę.

Gdy wpiszemy jego nazwisko w wyszukiwarkę Google’a, łatwo znajdziemy zdjęcia edytowane tak, by wyglądał na świętego, w aureoli i złotych szatach. Dlaczego masowy morderca jest gloryfikowany w internecie? Bo za tymi morderstwami stoi konkretna ideologia, która zbiera coraz więcej wyznawców.

It’s over dla chłopa

Elliot Rodger był sfrustrowany. Miał 22 lata i nigdy nie przeżył żadnej interakcji seksualnej. Nigdy nie miał dziewczyny. Jednocześnie nienawidził kobiet za to, że go nie chcą i przeżywał swoistą obsesję na punkcie seksu i relacji. Swoje trudności z adaptacją, problemy psychiczne i przede wszystkim wygląd odbiegający od standardów męskiej urody uznawał za przyczynę swoich trudności na rynku matrymonialnym. Wiemy to wszystko, bo Elliot całe swoje życie opisał w 137-stronicowym manifeście, który jest dostępny w internecie.

Morderstwa i „męczeństwo” Elliota Rodgera uczyniły z niego świętego w środowiskach wyznających ideologię, tzw. black pillu, czarnej pigułki.

W filmie Matrix Morfeusz proponuje postaci granej przez Keanu Reevesa dwie tabletki, czerwoną i niebieską. Niebieska pozwala pozostać w fikcji, a czerwona zobaczyć prawdziwą naturę świata. Zmaskulinizowane środowiska internetowe, czyli tzw. manosfera, skorzystały z tego nazewnictwa.

Zdaniem wyznawców red pillu braki fizyczne mogą w pewnym stopniu wyrównać cechy wynikające ze statusu społecznego: zamożność i sława. Jednak u źródła leży teza, że to, co atrakcyjne, jest dla wszystkich kobiet wspólne. Gust może dotyczyć tylko tak subtelnych różnic jak kolor oczu i włosów. Jednak przeglądając fora dla inceli, znajdziemy opinie o tym, że obiektywnie mniej atrakcyjni są mężczyźni rudzi, a bardziej szatyni. 

Red pillowcy na forach takich jak Wykop oceniają się w skali 1–10. Zdarzają się w tym środowisku „eksperci”, którzy za opłatą ocenią twój wygląd według obiektywnych kryteriów, biorąc pod uwagę wiele czynników, takich jak np. stopień utraty włosów zgodny ze skalą Norwooda. Korzystając z tej usługi, poza oceną całościową otrzymamy również oceny cząstkowe konkretnych aspektów wyglądu oraz dokładny raport, który określi, czego nam brakuje.

Red pill wierzy, po poznaniu „prawdy”, że dla kobiet tylko wygląd zewnętrzny ma znaczenie, możemy coś z tym zrobić: schudnąć, zacząć chodzić na siłownię, przeszczepić sobie włosy, zapuścić zarost, by ukryć słabą szczękę.

Black pill to radykalne, nihilistyczne rozwinięcie tej teorii. Zgodnie z nim największe znaczenie mają niezmienne cechy wrodzone, takie jak wzrost, kształt oczu, kościec i długość penisa.

Zgodnie z ideologią czarnej pigułki duża grupa mężczyzn, jest na tyle nieatrakcyjna, że niezależnie od cech charakterologicznych i społecznych nigdy nie znajdą sobie partnerki. Świat w tej optyce dzieli się na „chadów”, czyli najatrakcyjniejszych mężczyzn bez trudności znajdujących partnerki oraz osoby nie wzbudzające pożądania. Większość mężczyzn nigdy nie podnieci żadnej kobiety, ale one z natury są materialistkami przez co, gdy wyszaleją się w młodości to szukają tzw. „Beta Orbitera” czyli kandydata który daje spokój psychiczny i materialny, ale nigdy nie wywoła prawdziwego pożądania. 

W patriarchalnym świecie, w którym, o byciu lub niebyciu w relacji, decydowali przede wszystkim inni mężczyźni — ojcowie czy bracia — sytuacja nieatrakcyjnych mężczyzn nie była tak trudna, ponieważ wybór nie odbywał się na podstawie kobiecych gustów. Dodatkowo często pojawia się teza, że mężczyźni są tą bardziej racjonalną płcią, niezależną w takim stopniu od uczuć i pożądania. W takim odbiorze otaczającego świata narasta wśród wyznawców tej ideologii frustracja, która nierzadko doprowadza do przemocy wobec innych i samych siebie. Jednocześnie katalizatorem są internetowe grupy, kanały na Discordzie i fora na różnych portalach, takich jak np. Reddit albo Wykop.

Skąd się to bierze?

Saint Elliot Rodger. Terrorysta, który bywa gloryfikowany w internecie(fot. screeny, Sprawdzam to)
Saint Elliot Rodger. Terrorysta, który bywa gloryfikowany w internecie(fot. screeny, Sprawdzam to)

Z czasem samoidentyfikacja inceli została połączona z płcią męską. Kobiety, które wypowiadają się w przestrzeniach incelskich, często są celem obelg. Twierdzi się, że są fakecelkami, czyli że ich problemy wynikają nie z genetycznego „przegrywu”, ale z wybredności.

Tezę o tym, że kobieta nie może być inceleką, black pillowcy, opierają na badaniach rynku aplikacji randkowych. W badaniach Pew Research Center z USA mężczyźni częściej niż kobiety deklarowali aktualne lub niedawne używanie platform randkowych: wśród osób „single and looking” było to 50% mężczyzn vs 37% kobiet. Konkurencja na aplikacjach jest trudniejsza dla mężczyzn. Dodatkowo pozorna dysproporcja wynikająca z ról płciowych również działa na niekorzyść mężczyzn — są bardziej zmuszeni do inicjowania kontaktu. Kobiety jako adresatki dostają bardzo wiele wiadomości, na które mogą odpisywać bądź nie. Kobiety w aplikacjach częściej mają przesyt uwagi, często niskiej jakości, wymuszający od nich selekcję „najlepszych” kandydatów. Mężczyźni częściej spotykają się z wysyłaniem wiadomości w próżnię, co wywołuje frustrację. Obie pozycje są asymetryczne, ale nie równoważne. To wywołuje u młodych mężczyzn gniew i frustracje a menosfera dodaje do tego nastroje antyfeministyczne.

Epidemia samotności jest faktycznym zjawiskiem społecznym. Rosnący problem słabnących więzi społecznych, mniejszej liczby bliskich przyjaźni, słabszego wsparcia emocjonalnego i większej izolacji częściej dotyka mężczyzn, szczególnie młodych, samotnych, bezrobotnych lub wykluczonych społecznie.

Nie jest to problem wyłącznie mężczyzn, jednak to oni rzadziej szukają profesjonalnej pomocy, a to ma odbicie w tragicznych danych na temat liczby śmierci samobójczych. Ma to też związek z rosnącą popularnością ideologii red i black pillu.

Przegrywy

Młody chłopak szuka porad randkowych w internecie. Trafia na porady dotyczące siłowni albo „looksmaxxingu”, czyli rozwijania swojego wyglądu zewnętrznego. Te porady są często poprzeplatane wątkami z teorii red pillu, opartymi na psychologii ewolucyjnej. Wszystko pozornie wygląda w porządku. Obok nowych ćwiczeń na siłownię można przeczytać badanie, które mówi o tym, że kobiety bardziej pożądają umięśnionych mężczyzn. Wydaje się to niegroźne — dodatkowa motywacja do ćwiczeń. Jednak kiedy badanie zostaje opatrzone komentarzem, w którym społeczność tłumaczy użytkownikowi, że brak mięśni sprawi, iż nigdy nie znajdzie partnerki, bo kobiety patrzą tylko na biologiczną jakość partnera, staje się to coraz groźniejsze.

Treści redpillowe, a potem blackpillowe, wykorzystują realne niepewności i kompleksy typowe dla wieku dojrzewania. Oskarżają o nie kobiety. Wciąganie w mizoginię powoli torpeduje pewność siebie odbiorców.

Bombardowanie obrazami cech osób klasycznie bardzo urodziwych pogłębia kompleksy i służy jako dowód, że samotność jest ostateczna, a ból nie przejdzie, bo jego podłoże jest biologiczne, a nie społeczne.

Szczególnie podatne są na to osoby, które — tak jak Elliot Rodger — mają problemy adaptacyjne i psychiczne, oraz osoby, które nie wpisują się w schematy atrakcyjności, np. z powodu otyłości albo cech wyglądu wywołanych przez różne choroby, takie jak rozszczepy jamy ustnej albo problemy z postawą. Atrakcyjnymi kandydatami na młodego incela mogą być też osoby neuroatypowe, ADHD-owe albo w spektrum autyzmu, ze względu na to, że trudniej im się odnaleźć w grupach rówieśniczych.

Można by zestawić radykalizację młodych mężczyzn ze sposobem działania grup islamistycznego terroryzmu, które wyszukują podatnych młodych Europejczyków wyznania muzułmańskiego, by poddawać ich wpływowi islamizmu. Nie chodzi o zrównanie tych zjawisk, ale o podobny mechanizm: wyszukiwanie samotnych, sfrustrowanych, podatnych młodych ludzi i podsuwanie im prostego wyjaśnienia ich cierpienia. Tyle że w przeciwieństwie do tych grup za black pillem nie stoi żadna organizacja zarządzająca pieniędzmi, metodami wpływu czy innymi formami nacisku.

Kolejna treść na TikToku prowadzi do coraz bardziej radykalnych treści. Nie nagle; wszystko dzieje się powoli — chodzi o to, by użytkownika utrzymać przy treściach, a nie przestraszyć i odrzucić. Kolejne treści o poprawie wyglądu są przeplatane przemyśleniami o naturze kobiet i nowoczesnych relacji. Zestawia się je z mitycznymi czasami „dawniej”, zwykle mając na myśli specyficzne warunki Ameryki lat 50. i mieszczan okresu fin de siècle. Gdy użytkownik złapie „bakcyla”, zaczyna szukać dłuższych form na YouTubie i społeczności w mediach takich jak Facebook, Reddit czy Wykop.

Na końcu trafia na zamknięte fora na Discordzie, na których nie ma nawet śladowej algorytmicznej moderacji treści. Tam społeczność wspólnie się nakręca i popularyzuje niebezpieczne treści. Najbardziej ekstremalne treści można znaleźć na imageboardach, czyli stronach typu 4chan, które z zasady są w pełni anonimowe.

Black pill to chyba jedyna ideologia terrorystyczna, której część ideologów robi to dla żartu. Trolling jest ważnym elementem tworzenia się ideologii black pillu. Polega na wstawianiu treści celowo prowokujących, by czerpać satysfakcję z gniewu innych użytkowników.

Dotyczy to różnych treści i jest obecne w całym internecie. Prowokowanie seksizmem i antyfeminizmem jest bardzo popularne, bo oburza wyjątkowo dużo osób. Jednocześnie łatwo podpinać się pod specyficzny język i przekonania black pillu, by móc budować takie prowokacje. Przez to coś, co ma jednych zirytować, dla innych staje się poglądem politycznym. Ironia daje alibi. Można powiedzieć: „To tylko żart”, ale jednocześnie oswajać innych z coraz bardziej brutalnym językiem.

Kto z tego żyje?

Radykalny szowinizm, zgodnie z zasadami funkcjonującymi w mediach społecznościowych, rozwija się metodą kuli śnieżnej. Stała się ona na tyle duża, że teraz — niczym przy budowaniu bałwana — jest popychana przez twórców internetowych: męskich influencerów, vlogerów politycznych i trenerów podrywu. Oczywiście z lęku przed demonetyzacją albo banem większość z nich nie popularyzuje treści przemocowych. Nie dowiemy się od nich, że należy redystrybuować stosunki płciowe, mordować atrakcyjnych gości i niechętne kobiety. Za to dowiemy się, że kobiety są z zasady niewierne i interesowne albo że odrzuciły skromność i teraz prowadzą się niemoralnie.

Na kanwie takich treści trolle i autentyczni incele budują coraz mocniejsze narracje. W takiej widowni są prawdziwe pieniądze.

To obietnice odzyskania godności odebranej przez to samo środowisko które je oferuje. Młody mężczyzna nie kupuje kursu podrywu tylko dlatego, że chce lepiej rozmawiać z kobietami. Kupuje go, bo jest przekonany, że został oszukany przez świat, feminizm i własną biologię. Influencer sprzedaje mu więc nie tylko techniki, ale też wroga i poczucie przynależności.
Sam pomysł, że mężczyzna może chcieć lepiej wyglądać, lepiej się ubierać, ćwiczyć albo nauczyć się swobodniej rozmawiać, nie jest niebezpieczny. Zagrożenie zaczyna się tam, gdzie samorozwój jest przedstawiony jako konieczność w nieustającej wojnie płci. Poprawa wyglądu nie ma służyć lepszemu samopoczuciu, ale „pokonaniu” kobiet. Odrzucenie w relacjach damsko-męskich przestaje być bolesnym, ale normalnym doświadczeniem, a staje się dowodem istnienia spisku biologii, feminizmu i „hipergamii”.
Osoby, które nie dają rady poprawić swojego wyglądu i atrakcyjności społecznej, których próby nie przynoszą efektów, nie odrzucają tej ideologii, ale tym mocniej się w niej utwierdzają, przechodząc z pigułki czerwonej na czarną. W najbardziej spektakularnej formie skutkuje to aktami przemocy. Najczęstszą konsekwencją jest jednak izolacja społeczna, frustracja i nienawiść do siebie. Black pill czyni mężczyzn nieporównywalnie bardziej samotnymi, niż byli wcześniej. Uczy ich, że każde odrzucenie jest potwierdzeniem teorii, każda kobieta jest dowodem winy całej płci, a każda próba wyjścia z samotności jest upokorzeniem. Ta ideologia obiecuje wyjaśnienie cierpienia, ale w praktyce odbiera narzędzia do jego przezwyciężenia.

 

Black pill a sprawa polska


Black pill nie jest popularny wyłącznie za oceanem. W Polsce również mamy takie środowiska, które wytworzyły swój język. U nas incela częściej nazywa się „przegrywem”. To słowo wyszło poza bańkę i bywa używane ironicznie lub autoironicznie jako etykietka dla kogoś nie wpisującego się w kanon piękna, biednego, samotnego albo niezręcznego społecznie.
 

W radykalnych przestrzeniach przestaje być żartem. Staje się tożsamością. „Przegryw” nie oznacza już chwilowego niepowodzenia, tylko trwały stan biologicznego wyroku.

Kto raz przyjmie taki opis siebie, zaczyna przez jego pryzmat filtrować całe swoje życie. Wydaje mu się, że wszystkie „Julki”, czyli atrakcyjne dziewczyny, widzą w nim „przegrywa”, bo jego „morda” albo „ryj” odbiegają od tych u „chadów” czyli przystojniaków. „Normiki”, czyli ludzie nieuznający red pillu, oszukują się i nie widzą natury kobiet; są zwykłymi „beciakami”, którzy będą starać się o kobiety, które zostawią ich dla pierwszego „Oskarka”, czyli atrakcyjnego chłopaka z zamożnego domu. „Normiki” zasługują na pogardę, bo „białorycerzykują”, czyli przyznają rację „p0lkom”, czyli pogardliwie — kobietom. Których wartość wyceniana jest na podstawie „przebiegu” czyli ilości doświadczeń seksualnych. Na jeszcze większą pogardę niż „biało rycerze” zasługują „spermiarze”, czyli faceci desperacko pragnący kobiet, którzy nie zdają sobie sprawy, że one wolą „bad boya”, czyli wysokiego łobuza z kwadratową szczęką. Post opisujący własne cierpienie napisany tym językiem zakończą słowem „geny”, które podsumowuje, że cierpienie im się należy.

Co z tym zrobić?

Unieważnianie doświadczeń młodych chłopaków i mały dostęp do pomocy psychologicznej sprawiają, że jedynymi osobami, które traktują cierpienie młodych mężczyzn poważnie, są mizoginiczni influencerzy — i to właśnie oni będą wygrywać walkę o ich uwagę. Metoda musi polegać na dawaniu kontry tym środowiskom: na tworzeniu nowych sieci wsparcia, atrakcyjnych środowisk młodych mężczyzn, które pozwolą im radzić sobie z odrzuceniem i gniewem w zdrowy sposób. Potrzebujemy też lepszej dostępności profesjonalnej pomocy psychologicznej i psychiatrycznej.

Elliot Rodger jest symbolem bo, jego śmierć utwierdziła innych w poczuciu skrzywdzenia. Dała dowód na to, że ich gniew jest uzasadniony, samotność nieodwracalna, a przemoc może nadać cierpieniu sens. Dlatego najważniejsze pytanie nie brzmi: ilu jest przyszłych zamachowców? Tylko Ilu młodych mężczyzn uczy się dziś w internecie, że ich ból można wyjaśnić wyłącznie nienawiścią, a pomoc nie przyjdzie znikąd?

Źródła

  1. https://www.pewresearch.org/internet/2023/02/02/the-who-where-and-why-of-online-dating-in-the-u-s/

  2. https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC4043335/

Nasi autorzy