manipulacja

Bronisław Komorowski: Karol Nawrocki zastawia pułapki, w które sam wpada

Konstytucja RP mówi wyraźnie: politykę zagraniczną prowadzi rząd, a prezydent ją wspiera. – Przyznam, że nie rozumiem pretensji prezydenta Nawrockiego – mówi portalowi Sprawdzamto były prezydent Bronisław Komorowski odnosząc się do traktatu podpisanego niedawno między Polską a Wielką Brytanią.

Bronisław Komorowski: Karol Nawrocki zastawia pułapki, w które sam wpada
fot. PAP/Albert Zawada, PAP/Przemysław Piątkowski, Unsplash, Sprawdzam To

Przypomnijmy: Premierzy Polski i Wielkiej Brytanii, Donald Tusk i Keir Starmer podpisali w środę w Londynie traktat o partnerstwie w dziedzinie bezpieczeństwa i obronności. Dokument ten, jak zapowiedzieli obaj politycy, „podnosi do wyższej rangi wzajemne relacje i ma wzmocnić bezpieczeństwo obu krajów”. Polska i Wielka Brytania zobowiązały się także do udzielenia wzajemnej pomocy w przypadku napaści zbrojnej na któreś z państw.

Żeby traktat zaczął działać, podpisać go musi prezydent Karol Nawrocki. Jeszcze tego nie zrobił. Za to umowę skomentował. Powiedział m.in., że „przed podpisywaniem zobowiązań w imieniu narodu polskiego” powinno się poinformować prezydenta i jego kancelarię o tym, że takie rozwiązania są przygotowywane. Dodał też, że informacje na ten temat pozyskiwał wyłącznie „z opinii publicznej”.

W odpowiedzi minister, koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak, w czwartek w Radiowej Jedynce, zwrócił uwagę na fakt, że o umowie i przyszłych zobowiązaniach „było wiadomo od bardzo wielu miesięcy”. Dodał, że jeśli prezydent chciałby się czegoś dowiedzieć na ten temat, to „ma urzędników, którzy są w bieżącej współpracy z MSZ, który te prace prowadził z MON”. Zaś jeśli „uważa, że nie powinien złożyć swojego podpisu pod traktatem polsko-brytyjskim, to niech to wyraźnie powie”.

Bronisław Komorowski: to prezydent ma obowiązek informować rząd o swoich kontaktach zagranicznych

O to, jak powinny wyglądać relacje na linii kancelaria prezydenta – resorty, zapytaliśmy byłego prezydenta Bronisława Komorowskiego. – Minister Siemoniak nie ma obowiązku informowania prezydenta o każdym swoim kroku, ani o wykonanych i planowanych działaniach w obszarze polityki zagranicznej czy obronnej – wyjaśnia były prezydent. Dodaje, że komunikacja w tym obszarze zależy „nie tylko od dobrej woli obu stron czy zdolności do współpracy”.
– Zależy od relacji pomiędzy instytucjami podległymi, z jednej strony rządowi, z drugiej strony prezydentowi. Decydującym czynnikiem jest zdolność do współpracy. Np. BBN z MSZ i MON, a także odpowiedniego ministra w kancelarii prezydenckiej odpowiedzialnego za kontakty w polityce zagranicznej, z urzędnikami MSZ –  podkreśla była głowa państwa.

– To zawsze były relacje bezpośrednie i jeśli takie osoby chcą się czegoś dowiedzieć, mogą wystąpić o informację – formalnie lub nieformalnie. Po prostu podnieść słuchawkę telefonu i poprosić o informację – mówi portalowi Sprawdzamto Bronisław Komorowski. – Pan prezydent może w każdej chwili zażądać konsultacji. Tylko musi wiedzieć, czego chce. Poza tym powinien mieć odpowiednich ludzi wokół siebie. Takich, którzy potrafią współpracować z innymi. Moim zdaniem prezydent Nawrocki wpada we własne sidła. Skoro jest ta „zimna wojna” z MSZ, po tym, jak nie są powoływani ambasadorowie, to z góry trudno mówić o jakiejś harmonijnej współpracy, nie tylko między instytucjami, ale współpracy międzyludzkiej. Ja nie pamiętam, by były kiedykolwiek takie problemy. Na pewno nie było ich za moich czasów – ocenia były prezydent.

„Konstytucja nie przewidziała, że prezydent Polski przyjmie rolę opozycji wobec rządu. Nie przewidziała i nie chce przewidywać. Działania prezydenta to nierozumienie własnej roli ustrojowej” – mówi Bronisław Komorowski.

Pułapka złych relacji

W ocenie byłego prezydenta Karol Nawrocki „sam sobie wyznaczył rolę opozycji wobec rządu”. – Dobra wola jest wtedy, kiedy jest wola współpracy. A tu takiej woli nie ma. Jeśli samemu się jej nie pokazuje, trudno oczekiwać jej od drugiej strony. To pułapka złych relacji, którą zastawił pan prezydent, po czym sam w nią wdepnął –  mówi Bronisław Komorowski. – Karol Nawrocki podstawia nogę tam, gdzie może. Między innymi podstawia ją resortowi spraw zagranicznych nie powołując ambasadorów – dodaje rozmówca Sprawdzamto.

Bronisław Komorowski podkreśla, że „nie rozumie pretensji prezydenta” w tej sprawie. – Jeśli już literalnie traktować sprawę od strony przepisów prawa, to raczej prezydent ma obowiązek informować rząd o swoich kontaktach zagranicznych. Na ogół robią to urzędnicy mu podlegli, wysyłając notatki po spotkaniach z przedstawicielami innych państw, czy wizytach. Za moich czasów tak było praktykowane, że w ramach delegacji, jeśli ja np. gdzieś jechałem, to w spotkaniu z jakąś delegacją zewnętrzną brał udział przedstawiciel resortu spraw zagranicznych. Wynikało to z faktu, że Konstytucja mówi wyraźnie: politykę zagraniczną prowadzi rząd, a prezydent ją wspiera. Nie odwrotnie. Pan prezydent powinien jeszcze raz przeczytać Konstytucję – podsumowuje były prezydent. 

Źródła

  1. Sprawdzamto.pl

Nasi autorzy