fałsz

Gra na emocjach po śmierci Łukasza Litewki. Obalamy fake newsy

Śmierć znanej, budzącej emocje osoby zawsze rodzi teorie spiskowe, o czym boleśnie przekonują się teraz bliscy posła Łukasza Litewki. Polityk zginął w tragicznym wypadku, choć taka narracja nie wszystkim odpowiada.

Gra na emocjach po śmierci Łukasza Litewki. Obalamy fake newsy
(fot. PAP/ Leszek Szymański)

Jadący na rowerze poseł Łukasz Litewka zginął 23 kwietnia po zderzeniu z samochodem osobowym marki mitsubishi colt na trasie między Sosnowcem a Dąbrową Górniczą (ul. Kazimierzowska). W sprawie zatrzymano 57-letniego kierowcę auta, który usłyszał zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym, za co grozi kara pozbawienia wolności od sześciu miesięcy do ośmiu lat. Prokuratura żądała zatrzymania go w areszcie na okres trzech miesięcy, ale sąd zastosował środki zapobiegawcze w postaci dozoru policyjnego, zakazu opuszczania kraju oraz poręczenia majątkowego w kwocie 40 tys. złotych. Mężczyzna przebywa obecnie na wolności. W związku z groźbami kierowanymi pod jego adresem ma zapewnioną ochronę.

Prokuratura obawiała się mataczenia i wskazywała, że podejrzany powinien wrócić do aresztu. We wtorek 12 maja Sąd Okręgowy w Sosnowcu rozpatrzył apelację w tej sprawie. Zgodnie z wyrokiem zniesiono wszystkie środki zapobiegawcze i nakazał zwrot 40 tys. poręczenia. To ostateczna decyzja.

Poseł Litewka był postacią zaangażowaną w społeczne sprawy Śląska. Działał na rzecz ochrony zwierząt, w tym likwidacji nielegalnych schronisk. Jako jeden z pierwszych ujawnił wizerunek męża posłanki Koalicji Obywatelskiej Kamili W. (wcześniej L.) z Kłodzka, który został skazany na 25 lat pozbawienia wolności za gwałty, pedofilię oraz celowe odurzanie pasierbicy, a także za zoofilię. Kobieta również trafiła za kratki – usłyszała nieprawomocny wyrok 6,5 roku więzienia – za nieudzielenie pomocy. Zwolennicy teorii spiskowych nie czekali na efekty śledztwa i natychmiast ruszyli z medialną kampanią powiązania działalności posła Lewicy z wypadkiem, w którym zginął.

Fałszywych informacji jest bardzo dużo. Sprawdziliśmy najpopularniejsze fake newsy i zderzyliśmy z faktami z oficjalnych źródeł.
 

Teza nr 1: Zabójstwo na zlecenie, celowe potrącenie

Jedną z pierwszych osób, która zasugerowała możliwość celowego działania sprawcy wypadku, była piosenkarka Doda. „Nie wierzę w wypadki. Ale co ja tam wiem. Jestem tylko załamaną piosenkarką, której pękło serce” – napisała. Dorota Rabczewska ufundowała nawet 25 tys. złotych nagrody za informacje dotyczące sprawcy wypadku, które pomogą ustalić okoliczności zdarzenia.

„Zginął czy został zamordowany?” – pytała z kolei była żona posła Prawa i Sprawiedliwości Łukasza Schreibera, Marianna Schreiber. Jej post wyświetlono 280 tys. razy. Oba wpisy pojawiły się już po pierwszych ustaleniach policji.

„Dlaczego musiał zginąć?”, „To wygląda jak plan”, „Niewygodny poseł zginął w tajemniczych okolicznościach” – między innymi takie materiały nagrał Krzysztof „Ator” Woźniak. Youtuber w ciągu pierwszych 12 dni opublikował aż siedem filmików dotyczących tej sprawy. Część z nich trwa ponad godzinę i uzyskała ponad 100 tys. wyświetleń. Pełno w nich było domysłów, półprawd, nadinterpretacji i mieszania faktów z ocenami. Sugerował m.in., że Litewka był znienawidzony przez członków swojej partii, w tym marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego i podpadł dwóm „mafiom” pedofilskiej oraz schroniskowej.

Funkcjonariusze po oględzinach miejsca zdarzenia poinformowali, że kierowca mitsubishi był trzeźwy. Najprawdopodobniej „zasłabł lub zasnął” za kółkiem, zjechał na przeciwległy pas ruchu i uderzył w rower polityka. Podczas przesłuchania 57-latek „balansował pomiędzy utratą przytomności, chwilowym rozkojarzeniem, ewentualnie też całkowitą niepamięcią co do przebiegu tego zajścia”. – Natomiast z pewnych materiałów, jakie już posiadamy, wnioskujemy iż te oświadczenia mogą ustanowić wyłącznie linię obrony – tłumaczył rzecznik Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu prok. Bartosz Kilian. Przekazał jednocześnie, że podejrzany przyznał się do stawianych mu zarzutów.

Prokuratura i policja ani razu nie zasugerowała nawet możliwości intencjonalnego działania podejrzanego. Wydała za to komunikat, by nie powielać niesprawdzonych informacji, szanując w ten sposób żałobę bliskich zmarłego posła.

„Apelujemy o zachowanie spokoju i rozwagi. Na chwilę obecną nie ma żadnych potwierdzonych ustaleń wskazujących, aby zdarzenie miało charakter celowy. Trwają intensywne czynności mające na celu dokładne wyjaśnienie wszystkich okoliczności wypadku” – napisano na X Śląskiej Policji. Nie znaleziono też innych dowodów świadczących o udziale osób trzecich. Nie zatrzymano żadnej innej osoby, w tym partnerki działacza Lewicy.

Teza nr 2: Były policjant, auto na ukraińskich tablicach rejestracyjnych

Bardzo dużo wątpliwości pojawiało się wokół tablic rejestracyjnych samochodu biorącego udział w zdarzeniu. Nie było ich na prezentowanych w mediach społecznościowych zdjęciach, co wzbudziło podejrzenia internautów. „Ator” próbował udowodnić, że policja opublikowała zdjęcie innego podobnego samochodu, a nie tego, które rzeczywiście uderzyło w posła Lewicy. Różnica miała polegać m.in. na otwartej bądź zamkniętej masce oraz na drzwiach – na policyjnym zdjęciu uchylone od strony pasażera, na innym od strony kierowcy. Później pojawia się długa interpretacja, domysły, mające zasiać wątpliwość wśród odbiorców. Problem w tym, że nie wiadomo jednak, w którym momencie oględzin wykonano obie fotografie.

Prokuratura nie odniosła się bezpośrednio do tego zdjęcia, ale potraktowała wszystkie podobne zdarzenia jako możliwość manipulacji.  

– Po pierwsze, miejski monitoring nie obejmuje punktu, w którym doszło do zdarzenia. Jeżeli natomiast pojawiają się jakiekolwiek screeny czy inne materiały, które by obrazowały miejsce zdarzenia i jego uczestników, to myślę, że tutaj jest duże ryzyko fotomontażu – ogłosiła prokuratura. 

Podobny mechanizm miał zadziałać przy okazji nagrania, na którym widać pojazd oraz posła jadących w tym samym kierunku.

Nie zabrakło wątku ukraińskiego. Tablice mitsubishi colta były zakończone literami AA, co miało świadczyć o tym, że auto zostało zarejestrowane za naszą wschodnią granicą, a dokładniej – w Kijowie.

Tymczasem kijowskie rejestracje istotnie mają oznaczenie AA, ale na początku, nie zaś na końcu.

Wątpliwości zwolenników teorii spiskowych budziła również kariera zawodowa podejrzanego. Miał on być byłym policjantem, co często było zestawiane z możliwym celowym działaniem lub zleceniem, jakie miał otrzymać na zabicie Łukasza Litewki.

Prokuratura przekazała w komunikacie, że „kierujący pojazdem marki Mitsubishi nie był funkcjonariuszem Policji”, ale nie będzie udzielała żadnych informacji, które mogłyby doprowadzić do identyfikacji podejrzanego.

Teza nr 3: Litewka został otruty/zażywał środki psychoaktywne

„Strach przed ujawnionym, substancja podana mu do ciała spowodowała halucynacje i «wypadek samochodowy», została opisana jako coś, co nie jest dostępne w zwykły sposób: „tylko wybrane osoby mogą ją mieć..” – czytamy na facebookowym profilu Barwne Dusze, który szeroko kolportuje wszystkie fake newsy dotyczące tej sprawy. Obserwuje go blisko 30 tys. osób, a poszczególne posty zdobywają dużą popularność poprzez lajki i udostępnienia.

Tę teorię obalają z kolei wyniki sekcji zwłok Łukasza Litewki, które są znane od 25 kwietnia. – Przyczyną zgonu był uraz nogi, przerwanie ciągłości kluczowych arterii i w konsekwencji krwotok, który był bezpośrednią przyczyną zgonu – ogłosił wówczas Kilian. Nie ma żadnych doniesień, by polityk został otruty.

Teza nr 4: W domu podejrzanego znaleziono zdjęcia Litewki

Ten sam fanpage 9 maja opublikował kolejne „rewelacje”. „Policja informuje, że mieszkanie podejrzanego w sprawie śmiertelnego potrącenia i ucieczki, które doprowadziło do śmierci Łukasza Litewki, zostało przeszukane, a znalezione dowody przyprawiały ich o dreszcze: znaleziono portrety Łukasza!” – czytamy.

Prokuratura Rejonowa w Sosnowcu oficjalnie potwierdziła przeszukanie domu podejrzanego, natomiast, zasłaniając się dobrem śledztwa, nie poinformowała o szczegółach. Nie wiadomo, co znaleziono i co zabezpieczono jako dowód w sprawie.

Pogrzeb Łukasza Litewki odbył się 29 kwietnia w Kościele Parafii Rzymskokatolickiej pw. św. Joachima w Sosnowcu i miał charakter państwowy. W ostatnim pożegnaniu udział wzięli m.in. prezydent Karol Nawrocki, premier Donald Tusk oraz marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty.

Źródła

  1. Prokuratura Rejonowa w Sosnowcu
  2. Śląska Policja
  3. X

Nasi autorzy